o autorce i blogu

Absyntowa Wróżka (czyli Absyntowa, jeszcze częściej Absynt - wbrew pozorom to zdrobnienie) przyczepiła się* do mnie niezbyt oryginalnie, ale za to bardzo trafnie, ze względu na moje zamiłowanie do dekadencko-sielskiego życia na obrzeżach współczesności i umiejętność destylacji interesujących szczególików z historii kultury. Możliwe, że jest to zaraźliwe, więc proszę uważać! Bardzo dużo piszę - naukowo, nałogowo, zawodowo, publicystycznie i dla frajdy**. Ten blog to miejsce na publicystyczne odpady o kulturze, głównie antropologiczne. Mam barokową duszę, rokokowy styl i romantyczny temperament, ale w głębi moich trzewi siedzi niereformowalny racjonalizm. Kocham dygresje, zdania niczym tort(ury) niemieckiego transcendentalisty, przypisy, nawiasy, bardzo długie komentarze i napady refleksji, zwłaszcza wiosną. 

Jestem antropologiem, a specjalizuję się w narracjach niesamowitości, więc przyzwyczaiłam się określać siebie w żartobliwym tonie jako baśniologa. Obecnie zajmuję się głównie badaniami nad ideą yokai w kulturze japońskiej w kontekście wyobraźni kulturowej związanej z teoriami sztucznej inteligencji i transhumanizmem (chociaż piszę też książkę popularnonaukową o mitologii japońskiej dla młodego czytelnika). Licencję na antropologizowanie dają mi studia nad kulturami dalekowschodnimi (robię też wegańskie sushi, bawię się w kenjutsu i czasami nakładam yukatę zamiast szlafroka, ale nie mam z tego doktoratu, więc nie będzie to blog lifestylowy), historia sztuki (japonizmy również) i filozofia (teoria języka, semiotyka, filozofia umysłu i epistemologia, filozofia nauki, antropologia filozoficzna). Piszę też dla frajdy swojej i cudzej, artykuły mniej i bardziej poważne do portali, pism i serwisów humanistycznych, filmoznawczych oraz o szeroko pojętej kulturze. Poza tym, czego mogliście się już domyślić, czytając tu i tam, to i tamto, mam jeszcze szufladę pełną przyszłych arcydzieł, za które ktoś weźmie się po mojej śmierci, gdy będę mieć szansę zostać niedocenioną za życia. Zdarza mi się też pisaniem, pisaniem o pisaniu i antropologią zarabiać na życie w projektach storytellingowych. Posiadam nawet firmę, więc wystawiam za to faktury VAT i można mnie ciągać po sądach. Nie radzę jednak - tu polecam uwadze fragment o kenjutsu. Całkiem amatorsko pasjonuję się naukami biologicznymi, antropologią fizyczną, prymatologią, etnobotaniką i ogólnie naukami przyrodniczymi.

Lubię myśleć o sobie jako o zbieraczu rzeczy ważnych wśród pozornie nieistotnych. Moim zdaniem, tym właśnie powinien zajmować się prawdziwy badacz, niezależnie od tego, co jest przedmiotem jego badań. Od tego są szkiełko i oko, żeby widzieć to, co dla zwykłego śmiertelnika jest przezroczyste. Blog jest skutkiem ubocznym tego myślenia przeniesionego na grunt codziennego kulturożerstwa. Poza tym, to dla mnie, kulturowego nałogowca, taka wygodna, płynąca ponad światem chmurka, gdzie mogę się odprężyć intelektualnie. Czasami jednak trudno mi zachować niepowagę (a blog to blog, nie chcę, aby zamienił się w Wikipedię :D), gdy poruszam się po obszarach bardzo bliskich głównemu nurtowi moich naukowych zainteresowań. Proszę o wyrozumiałość pod tym kątem.

* Nie ja to wymyśliłam. Stoi za tym długa i zajmująca historia. Do tego romantyczna, komiczna, ezoteryczna i obecnie nostalgiczna. Raczej bardzo osobista. Pozwólcie, że zachowam ją dla siebie i kilku już wtajemniczonych osób. Grunt, że wiecie, że absynty to takie małe chochliki, które czasami sprowadzają na manowce. Niech nikogo nie kusi, żeby mówić, że nie ostrzegałam. Znów.

**  Ostatnim polskim pisarzem przez pe, zwłaszcza Pe, był podobno Sienkiewicz, a reszta to liche literaty, zwłaszcza po roku '89, więc się tu nie będę za bardzo rozczulać nad sobą. Znacie mnie z innych miejsc. 

Wszelkie skargi, zażalenia, listy miłosne i pogróżki przyjmuję ja: la_feeverte@wp.pl lub jeden z naszych kotów, ten elokwentny: pocztakotalucyfera@gmail.com
Nie przyjmuję do recenzji kosmetyków, żelazek ani snopowiązałek! 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga! Ten blog nie ma żadnej wartości naukowej ani literackiej. Proszę takich wniosków nie wyciągać.










10 komentarzy:

  1. pocztakotalucyfera@gmail.com... piękny adres. Coś z klimatów rodem z Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. Kot Behemot :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi spirytusu nie proponowano, ale fakt ma coś z Behemota. Gdyby jeszcze tylko gadał po ludzku (bo gadatliwy jest), to mamy komplet. Kasowałby za mnie bileciki w tramwaju :D Każdy czarny kot ma tendencję do bycia Lucyferem, większość się nimi staje, nasz też (ale to w schronisku go tak już nazwali). Z racji tego, że jest bardzo wygadany i dostojny stał się Kotem Lucyferem, a ostatnio lubi być Imperatorem Kotem Lucyferem :D

      Usuń
  2. Mi się podoba ten opis. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się nawet podobało pisanie :D Jest to jeden z tych opisów, które sprawiają, że blog nie spełnia wymogów popularnego bloga, ale nie mogłam się powstrzymać (zresztą, takich ambicji to ja nie mam na składzie) :D

      Usuń
  3. Jestem poprostu zauroczona Tobą i Twoim blogiem Absyncie. Czytam go " od deski do deski " , delektuje się strona graficzną i z całego serca dziękuje za cudowny odpoczynek od codzienności, za ofiarowane przez Ciebie niewyczerpane zródło do zadumania, marzeń ale też głębszych refleksji.
    Jeśli istnieją dobre wróżki to z pewnością jesteś jedna z nich a przynajmniej ja tak sobie właśnie je wyobrażam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Takie słowa są paliwem dla blogera. W przypadku wróżki - nektarem :D

      Usuń
  4. Nie pamiętam ile koniunkcji sfer minęło od czasu, kiedy zajarałem się czyimś blogiem aż tak jak Twoim. Jestem w niebie, zwłaszcza że sam chciałem coś podobnego kiedyś zmontować aczkolwiek o nieco innym nachyleniu, jeno że u Ciebie to jest nie do przebicia pod kątem poziomu ^^

    Dusza ma wyje na podobieństwo wilkołaka po udanym polowaniu, albowiem nie tylko treść ale i forma (w tym słowem zabawa i neologizowanie) wywołuje uśmiech na zbójeckiej japie mej.

    Z głębi serca dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A btw... Alkohole preferujesz jako łapówki? ;p

      Usuń
    2. Hahahah nie myślałam jak dotąd nigdy nad łapówkami. Z natury jestem wybitnie uczciwym człowiekiem chyba :D

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.