piątek, 2 lutego 2018

Kartka z kalendarza - luty

W Polsce luty. Mroźny, ośnieżony. Zapowiedź wiosny, roztopów powinna nieśmiało wychylać się dopiero pod koniec miesiąca. W tym roku od grudnia przedwiośnie mamy przez całą zimę, trudno. Dawniejsze i regionalne polskie nazwy tego miesiąca to: sieczeń, strąpacz, gromnicznik, mięsopustnik. Mrozy srogie i złowrogie, ale i szalona końcówka karnawału.

Eugène Grasset


W części języków europejskich przyjęło się odniesienie do tradycji antycznej, w której ostatni miesiąc rzymskiego kalendarza poświęcano oczyszczającym obrzędom - stąd Februarius od łacińskiego februum. Ten aspekt pogańskiego, rytualnego oczyszczenia przed następującą odnową, ciekawie koresponduje z późniejszą, chrześcijańską tradycją karnawału i postu.

(resztę wpisu przejrzysz i przeczytasz w trzy minuty)

Ver Sacrum, Vol. 4, 1901


Karnawał i post. Mówiłam to już niejeden raz i powtórzę raz jeszcze: tradycje danego kręgu kulturowego mają głęboki sens i są zakorzenione jeszcze w czasach, gdy człowiek żył bliżej natury. Dziś postrzegamy próby ponownego włączenia w cykle przyrodnicze jako metody na uzyskanie harmonii wewnętrznej, dobrych relacji ze światem, remedium na bolączki współczesnej cywilizacji. Jednocześnie bardzo często wszelkie tradycje związane ze światopoglądem religijnym danego kręgu często wrzucane były dawniej do worka zabobonów, a dziś używa się takich terminów, jak "wgrane schematy i programy". Język bardzo często odsłania dominującą narrację na temat kultury. W tym dziwacznym wrzuceniu dawnych tradycji, związanych ściśle z życiem przyrody, w terminologię informacyjnego przełomu, jakiego doświadczyliśmy w XX wieku (technologia, programowanie, algorytmy) widać bardzo ciekawe napięcie. Z jednej strony cywilizację nadal przeciwstawia się naturze, kontynuując wątki krytyki zdobyczy rewolucji przemysłowej (społeczeństwo nauki i informacji wydaje się naturalnym rozwinięciem społeczeństwa industrialnego). Z drugiej, odrzuca się tradycje, jako wyraz narzuconych przez cywilizację schematów, zapominając o ich związkach z tym, co "naturalne". Nie pamięta się o tym, że poza prostym odbiciem w obrzędach czy świętach religijnego światopoglądu, to sam związek człowieka z przyrodą stał często za kształtem, jaki przybierała religijność w danym kręgu kulturowym. W europejskich nazwach drugiego miesiąca w roku nadal znajdziemy idealną harmonię między relacją człowieka z przyrodą i jego kulturowym przetworzeniem uczuć wobec niej. Tak, dawniej natura budziła uczucia - zachwyt, strach, nawet grozę. Były dla człowieka ważniejsze niż jej czysta użyteczność. Otwierały na to, co nieludzkie, nadprzyrodzone. 


The Arcadian Calendar, 1910


Zanim języki i kalendarze uległy romanizacji ludy europejskie posługiwały się własnymi metodami określania pór roku i krótszych odcinków czasu. Miesiące miały też swoje własne nazwy, których używano już po wprowadzeniu kalendarza rzymskiego, istniały też określenia regionalne. W większości przypadków odnosiły się one do zjawisk przyrodniczych lub prac związanych z cyklami natury. W języku staroangielskim luty był miesiącem błota, solmonath. W tradycji macedońskiej nazywano go sechko, co znaczy cięcie drewna. Na dużym obszarze Europy jest to jednak przede wszystkim miesiąc, w którym sroga zima pierwszych dni przechodzi w roztopy i zapowiedź wiosny pod koniec. Zimowy charakter podkreślają polskie nazwy.  Fińska nazwa helmikuu oznacza perłowy miesiąc - śnieg topi się w słonecznym świetle, którego przybywa razem z długością dnia, to znów pojawia się mróz i krople zamarzają na gałęziach. Jedno ze słoweńskich określeń lutego - svečan - nawiązuje do sopli ("świecące głowy"). W języku czeskim luty to únor, od pękania lodu na rzece. Chorwacka nazwa miesiąca veljača budzi wśród badaczy pewne kontrowersje, ale część z nich uznaje, że związana jest ona ze zmiennością pogody i coraz dłuższymi dniami. 

Golden Words from the Poets Calendar, 1894 (Bryant)


Tak, w lutym coś się kończy, coś topnieje, gdzieś puszcza mróz, lód pęka, ale jeszcze nic się nie zaczyna na dobre. Na pełny rozbieg trzeba poczekać, jeszcze stoimy w przedpokoju wiosny i jeszcze nakładamy ciepłe buty, warstwy kurtek i płaszczy. Pojawia się śnieżyczka przebiśnieg. Niektóre zwierzęta budzą się z zimowego snu, niektóre z ptaków wracają już z ciepłych krajów. Jeśli będziecie mieć szczęście, to pierwszy w roku śpiew skowronka usłyszycie właśnie w lutym. Na kalendarzach pojawia się często ta nieśmiało zapowiadająca wiosnę fauna i flora. Poza przebiśniegiem, który swoją urodą zdobywa bezproblemowo pierwsze miejsce w kategorii dekoracji, są i kruki, które właśnie zakładają gniazda, i klucze gęsi, i walentynkowe amory sikorek.  

Martta Wendelin

Eugène Grasset, 1886

1897

Anna Sipkema, 1904

Jan Voerman Jr. 1932

Jan Voerman Jr. 1939



Charles Le Roy, Botanische kalender, 1925

L. Visser, 1903

Theodoor van Hoytema, 1903

Theodoor van Hoytema, 1911

Theodoor van Hoytema, 1914

Theodoor van Hoytema, 1905



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.