wtorek, 23 stycznia 2018

Kontemplacyjne malarstwo Kitty Lange Kielland (artystka miesiąca)

Ciemny kąt otula aksamitna zieleń zasłony, na tle której ciepłe akordy złota i kremowej bieli zapraszają do odpoczynku po sycącym posiłku. Zastawa, sztućce w nieładzie, rozrzucone pieczywo, karafka z winem, odsunięte krzesło z niedbale przerzuconym przez oparcie szalem i światło wpadające poprzez koronkowy brzeg firanki tworzą niezobowiązującą atmosferę leniwego popołudnia. Przez otwarte okno widać skrawek pogodnego nieba, mur kamienicy w pobliżu zalany słońcem i niezbyt natężony ruch na ulicy w dole. Kobieta stojąca na balkonie zanurzona jest w lekturze. Na obrazach Kitty Lange Kielland zgiełk wielkiego Paryża milknie gdzieś pomiędzy doniczką z kwiatkiem a rozłożoną gazetą. Paryskie wnętrza nie mają w sobie nic szczególnie pociągającego. Brak im powiewu rozkoszy światowego życia albo dekadenckiego uroku bohemy, a jednak chciałoby się usiąść przy tym właśnie stoliku i wypić herbatę... Przedmiotem uwielbienia Kitty są też monotonne nadmorskie torfowiska Jæren i norweskie wybrzeże. Na pejzażach hipnotyzuje spokój krystalicznie czystej wody, w której odbija się niebo. Natura, która nie potrzebuje teologicznej czy filozoficznej gadki, żeby wyśpiewać swoją istotę i dać człowiekowi ukojenie. Większość znalezionych przeze mnie prac pochodzi z lat 80./90. XIX wieku. Patrząc na twórczość niektórych artystów sprzed pierwszej wojny światowej, można się zastanawiać, jak wyglądałyby ich obrazy, gdyby tworzyli jeszcze po wojnie. Zadajemy sobie pytanie, co udałoby im się ocalić z kojącego spokoju świata, który w pod koniec drugiej dekady dwudziestego wieku wydaje się wspomnieniem baśniowej przeszłości. Kitty Lange Kielland (1843-1914, Norwegia) jest taką właśnie artystką. Co prawda, pod koniec życia już nie tworzyła, ale uderza w jej twórczości moment czułego zamyślenia się nad cudem spokojnej codzienności. Gdzieś tam w Europie już tli się niepokój, który wybuchnie straszną rzezią okopów w roku śmierci Kielland...


1881




Przy okazji pisania o artystkach zawsze zdumiewa mnie skala trudności, z jakimi się zmagały, aby tworzyć. Współcześnie wydaje się nam to niewyobrażalne, że w dziedzinie tak "wolnej", jak sztuka kobietom tak wyraźnie wyznaczano granice. Postanowiłam poświęcić temu osobny wpis, który pojawi się wkrótce na łamach bloga.

(resztę wpisu przejrzysz i przeczytasz w 3 minuty)




Fiskestilleben, 1878

Gråværsdag i Bjerkreim, 1878

Studie fra Ogna på Jæren, 1878


Kielland, utalentowana starsza siostra innego twórcy, Aleksandra Kiellanda, czerpiąca razem z bratem z tych samych źródeł, inspirująca się nim i inspirująca dla jego twórczości, otrzymuje formalną zgodę na kształcenie się na profesjonalną artystkę dopiero po ukończeniu trzydziestki. Uczyła się u Hansa Gude, ale prywatnie, bo nie mogła dołączyć do jego klasy malarstwa pejzażowego. Po dwóch latach nauki w Karlsruhe wyjechała do Monachium, gdzie w 1875 roku dołączyła do kolonii norweskich artystów. W jej malarstwie odnajdziemy wpływy twórczości nauczycieli, w tym innej Norweżki, Eilif Peterssen. Potem wyjechała, za namową Hansa Gudego do Jæren w południowej Norwegii, a w 1879 roku przeniosła do Paryża, gdzie mieszkała prawie dekadę z Harriet Backer. W Paryżu wystawiła po raz pierwszy swoje obrazy i uczyła się u Léona Germaina Pelousego. 



Kystlandskap i Bretagne, 1881

Blått interiør, 1883



Atelierinteriør, 1883

Efter solnedgang, 1885

Cernay-la-Ville, 1885 -1887
Sommernatt, 1886
Arne Garborg, 1887

W latach 90. XIX wieku pod wpływem Jensa Ferdinanda Willumsena zaczęła dążyć do uproszczenia swojego malarskiego stylu.



Stokkavannet, 1890

Tourbière_à_Jæren, 1897

Landskap (pejzaż)

Interiør med lesende kvinne 


Losstasjon


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.