sobota, 20 stycznia 2018

Kartka z kalendarza - styczeń

Przeglądając grafiki do starych kalendarzy, zastanawiam się nad trwałością i ulotnością wykorzystywanych symboli pór roku lub miesięcy. Najbardziej popularnymi ilustracjami wykorzystywanymi do dekoracji kalendarzy były, w epoce wielkiego rozkwitu tego typu wydawnictw, na początku XX wieku przedstawienia świata przyrody. Od połowy dwudziestego wieku zaczynają dominować obrazki rodzajowe z udziałem ludzi, a zwierzęta coraz częściej podlegają antropomorfizacji (i przez to również infantylizacji). Osobiście wolę ten naiwny, ale nie dziecinny, uroczy, ale nie przesłodzony realizm z przełomów XIX i XX wieku oraz z pierwszych trzech dekad wieku XX. Zwierzęta, ilustracje botaniczne, również stylizowane przedstawienia roślin, czasami bardzo pomysłowe, człowiek jako istota wpisana w ten odwieczny ład pór roku, wmieszany w cykle przyrody nawet ze swoim całym cywilizacyjnym pędem do porządkowania - jako La Belle Jardiniere. 

Eugène Grasset, La Belle Jardiniere, 1896

W przypadku stycznia bardzo popularne były przedstawienia ptaków, a przez chwilę panowała wyraźna moda na kojarzenie tego miesiąca z pawiem. Jest to bardzo interesujące zjawisko, bo chociaż intuicyjnie paw może nam się skojarzyć z początkiem roku, jako okresem zabawy i ekscytacji, inauguracją czasu karnawału, to w tym wypadku jego symbolika ma prawdopodobnie znacznie głębiej zakorzenione odniesienia.


Na dużych obszarach Europy idealna zima wygląda podobnie. Obecność ptaków na styczniowych grafikach nie powinna dziwić. W grudniu pojawia się zazwyczaj pierwszy śnieg, który poleży dłużej niż chwilę, otulająca świat zimowym snem kołderka z białego puchu. To jednak dopiero w styczniu budzi się prawdziwa zima - mróz szczypiący w policzki, zaspy i roziskrzone wieczorne niebo, gdy temperatura spada dużo poniżej zera. Na tym tle ptaki, które nie odlatują do ciepłych krajów i nie zapadają w zimowy sen, stają się wyraźnie widoczne. Poruszają się dużymi, rozwrzeszczanymi stadami albo przebywają blisko siedzib ludzkich. 

Poniżej grafiki 

Theodoor van Hoytem, 1914


Theodoor van Hoytema, 1905, Tresling & Company Publishing

Theodoor van Hoytema, 1912



Na europejskim wybrzeżu w styczniu często pojawiają się sztormowe wiatry i morze z mewami, dziś kojarzące nam się głównie z letnim wypoczynkiem, pojawia się na grafikach z początku XX wieku bardzo często. 

Jan Voerman Jr., 1935

Jan Voerman Jr., 1935



Dokarmiane sikorki czy wróble często goszczą na styczniowych grafikach. Nikogo nie dziwi też puszysta sowa, zwłaszcza ta o jasnym upierzeniu. 

Co jednak na styczniowych kartach z kalendarza robi paw?


H. Kannegieter, 1916


Jak każdy inny symbol, paw miał wiele znaczeń. Tu jednak liczy się tak naprawdę tylko jedno. Chrześcijanie uczynili z pawia, kojarzonego w starożytności z kultem pogańskich bóstw, symbol odnowienia, odrodzenia, zmartwychwstania. Symbolika ta zakorzeniona jest w antycznym poglądzie o niezwykłych właściwościach ciała pawia, które uważano za odporne na zwykły pośmiertny rozkład. Jak to często bywa takie naiwne, na poły magiczne, ludowe wierzenia zyskują skomplikowane, "uczone" wyjaśnienia. W kontekście chrześcijańskim powiązano pawia z ideą życia wiecznego i w taki sposób już w III wieku naszej ery wylądował on na ścianach katakumb. Religijność średniowieczna chętnie odwoływała się do bogatej i dobrze "skatalogowanej" symboliki. Tworzono bestiariusze, w których opisywano zarówno istoty z pogranicza fantazji i wierzeń, legendarne potwory, dziwne wyobrażenia na temat nieznanego świata oraz znane gatunki zwierząt. Paw był w nich opisywany jako ptak, który co roku zrzuca pióra i stroi się w nowe, co było boskim znakiem odnowy, w tym tej duchowej. Piórami pawia zdobiono więc ołtarze, świątynie, miejsca uroczystości związane z Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. Trudno stwierdzić czy zadecydowały o tym przede wszystkim dekoracyjne walory tych pięknych piór oraz przywiązanie do antycznej tradycji czy też może tak silne wrażenie wywierało ich nowe symboliczne znaczenie. Paw pojawia się na chrześcijańskich obrazach, mozaikach, ornamentach i dekoracjach architektonicznych, w sztuce użytkowej, na chrzcielnicach i płaskorzeźbach. 



Oczywiście, jego symbolika w kulturze chrześcijańskiej nie ogranicza się jedynie do odrodzenia, chociaż ta początkowo dominuje. Rozłożony wachlarz pawich piór, ogon może w symboliczny sposób przedstawiać wszystkowi(e)dzącego Boga poprzez skojarzenie z oczami. Na tej samej zasadzie  może symbolizować czuwający nad wiernymi Kościół lub bezpośrednie poznanie Boga, które uważano raczej za niedostępne dla człowieka (co innego święci przebywający w niebie czy aniołowie), ale można je określić jako rodzaj poszerzonej ludzkiej percepcji. Piękny paw był również bohaterem alegorycznych lekcji (duma, próżność). Symbole chrześcijańskie z czasem również zatarły swoje religijne znaczenie, osadzając się głównie na tym poziomie kultury, który można nazwać tradycją, opadając z rejonów niebiańskich w rejony bardziej przyziemnej symboliki. W obrębie tradycji treści religijne przestają oddziaływać z czasem w bezpośredni sposób, stają się sposobem na zachowanie ciągłości kulturowej, nie wymagają głębokiego zaangażowania emocjonalnego, intelektualnego rozpoznania czy znajomości systemu znaczeń (powiązań między sferą symboli, a wierzeniami). Idea odrodzenia, która zaistniała już w starożytności, a została wzmocniona przez chrześcijaństwo, obecna jest również i dziś w europejskim kręgu kulturowym. Podkreśla się tu raczej przemianę starego w nowe (śmierć starego roku, narodziny nowego), która towarzyszy konkretnej dacie, wybranej z określonych powodów niż samą cykliczność przyrody, którą w większym stopniu odzwierciedlają kalendarze księżycowe z ruchomymi świętami. Paw oznacza tu początek nowego, wspaniały, olśniewający, a nawet krzykliwy. Podobną funkcję pełni też czasami kogut, ale przyznajmy, paw robi znacznie większe wrażenie.

1903

Na początku XX wieku często przedstawiano ptaki na styczniowych grafikach, ale oczywiście sięgano też po inne inspiracje. Pojawiały się zwierzęta, które ładnie wyglądają na śniegu, jak zające, sięgano też, w nawiązaniu do estetyki secesyjnej po postaci ludzkie, głównie kobiece oraz stylizowane rośliny. Tak samo, jak na współczesnych kalendarzach, pojawiają się też ilustracje, które mają pełnić czysto dekoracyjną funkcję i nie muszą się kojarzyć z zimą. Najczęściej były to grafiki botaniczne.

Theodoor Willem, 1896, Editeur Scheltema & Holkema
Edith Holden


Charles Le Roy, 1925.

A. Mucha



5 komentarzy:

  1. Jaki wspaniały wpis! Planujesz robić takie cyklicznie co miesiąc? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Edith Holden i Grasset - piękności!

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.