piątek, 25 sierpnia 2017

Bezwstydnie sensualne kwiatki Jana van Huysuma

Lato już obumiera. Znużone, ciężkie głowy kwiatów przygina do ziemi deszcz. Niedługo zacznie pękać skórka tych letnich tygodni, wyciekną soczyste soki jesieni. 



Na taką porę roku malarstwo Jana van Huysuma jest idealne. Zazwyczaj to rokoko żeni się z erotyczną atmosferą XVIII wieku poprzez nieokiełznaną lekkość obyczajów, ale dla mnie to barok jest sztuką przyjemnie rozerotyzowaną poprzez swoje zamiłowanie do sensualności. I wcale nie potrzeba tu ukazywać przygód ciała, które we wszystkich barokowych fałdkach i różowościach, oczywiście, wypełnia płótna przyjemnie. Wystarczą jednak jedynie kwiaty i owady. Pastelowe jak ludzka skóra, prześwitujące płatki z siecią drobnych żyłek, cieniowane coraz głębszą czerwienią lub fioletem wnętrza kielichów, krople wilgoci spływające z satynowym połyskiem w surrealistycznym towarzystwie mrówek. 




W czasach, gdy mistrz malował swoje niezrównane i bardzo śmiałe (kolor, światło, asymetria) kompozycje, czyli na początku XVIII wieku, jego dzieła z pewnością oglądano zgodnie z tradycją interpretacji takich malarskich bukietów. Ot, alegoria kruchości życia, cichy ukłon w stronę filozoficznej zgody na przemijanie, przyprawiony religijną bojaźnią i drżeniem. Czemu w sumie jednak nie poczuć przyjemnego dreszczu tego żarliwego nadmiaru życia, przesytu linii, gorącego uwielbienia dla mieniącej się barwy świata dla samej frajdy? Najlepiej podziwiając obrazy z bliska, a jeśli to niemożliwe, w detalach.











4 komentarze:

  1. Niesamowite!!! Zarówno wspomniane przez Ciebie dzieła (w tak przecież przyziemny- bo za pomocą pędzla i farb- oraz cudowny -bo poprzez talent- sposób stworzone, a wydobywające to wszystko, czym w rzeczywistości są), jak i to z jaką lekkością i trafnością o nich pisałaś. Bravo! -Załączam serdeczności! _Włóczykij.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne. Martwa natura, kwiaty to jest niedoceniany temat sztuki dawnej. Najbardziej ludziom podobają się obrazy z ładnymi paniami, względnie panami (jakoś rzadziej) i pejzaże. A ja lubię i botanikę i portrety starców. Miło zobaczyć, że ktoś docenia i to z taką wyrafinowaną subtelnością wygryza się w istotę tego malarstwa. Opis majstersztyk, pisze pani bardzo zmysłowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Również lubię portrety, które mają jakąś siłę, ekspresję, tajemnicę. Jeśli malarz nie jest znakomitym kolorystą czy nie łapie fantastycznie światła, kompozycji albo nie interesuje mnie jakiś szczegół, na przykład, bogatego stroju, ładna pani na obrazie mnie nie wzrusza. Same stroje też nie, bo nie jestem kostiumografem.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.