sobota, 8 lipca 2017

Zachodnia moda w krainie kimon - Chikanobu Toyohara (artysta tygodnia)

Chikanobu Toyohara* znany jest przede wszystkim jako autor bijinga, portretów pięknych kobiet, na których uchwycił rewolucję kulturową okresu Meiji w zaskakującej perspektywie - poprzez obraz zmian, jakie zachodziły w modzie. W jego czasach Japonia zaczynała przechodzić proces intensywnej westernizacji, co odbiło się zarówno na wprowadzeniu i oswajaniu strojów w stylach europejskich/amerykańskich, jak i zamiłowaniu do pielęgnowania tradycji. Osobiście uważam ten okres w historii kultury japońskiej za najciekawszy i zajmuję się nim z perspektywy antropologicznej. Moda tej epoki jest dla mnie urodziwą ciekawostką, rodzajem przyjemnego przerywnika i chociaż nigdy nie czułam się na siłach, żeby poważnie pisać o historii stroju, być może kiedyś skuszę się na pogłębienie tematu na blogu.








Tradycyjne stroje japońskie ukazywane nie tylko w portretach pięknych dam, ale również w pracach o tematyce mitologicznej czy historycznej, to zarówno kimona współczesne artyście, jak i malownicze style epok wcześniejszych. 







Jeśli chodzi o stroje typu "zachodniego", najbardziej znane są tryptyki autorstwa artysty oraz prace przedstawiające arystokrację, w tym rodzinę cesarską, w ubraniach tego typu. Co ciekawe, możemy na nich prześledzić, przede wszystkim, nie tyle wpływ mody zachodniej na japońską, co zupełnie odwrotną sytuację. Japończycy, a zwłaszcza Japonki nie adaptowali stroju typu zachodniego tak, jak robiono to ze strojami dalekowschodnimi w Europie - albo jako ubraniową fantazję, rodzaj przebrania albo dopasowując odniesienia do egzotycznego świata do wizji stroju z własnego kręgu kulturowego. Przyjęto całość prawie jak z katalogu wysyłkowego - krój sukni, linię, kształt wymodelowany przez bieliznę i ogólne wrażenie. To samo dotyczyło fryzur czy dodatków. Do tak uzyskanego ubrania w stylu "zachodnim" dopasowano jednak specyficzne elementy, które odwołują się do tradycyjnej kultury japońskiej. Przede wszystkim, były to piękne tkaniny, z których szyto suknie, dobór wzorów i barw inspirowany kimonem i takie detale, jak ozdoby upięć z włosów lub widoczny kołnierzyk funkcjonujący estetycznie na dokładnie tych samych prawach, co w tradycyjnym stroju japońskim. Rzuca się w oczy również zamiłowania do podkreślania warstwowości stroju, typowe dla tradycyjnych kimon. 











Sam styl, w którym Chikanobu Toyohara portretował swoich modeli mieści się jednak w tradycyjnej sztuce ukiyo-e, a postaci poddane są zasadom obrazowania człowieka wypracowanym w Japonii. Kobiety nadal bardzo często przyjmują pozy typowe dla osób przebywających w kimonie, dysponują szeregiem rozpoznawalnych "gestów wdzięku", jeśli chodzi o uchwycone ruchy dłoni czy ułożenie głowy. Twarze przedstawiane są według obowiązujących tradycyjnych kanonów piękna w sztuce.

Oczywiście, Chikanobu Toyohara  nadal portretował kobiety w tradycyjnych strojach, bo nadal w nich chętnie chodzono. 






*Chikanobu Toyohara podpisywał swoje prace Yōshū Chikanobu i znajdziecie również prace przypisane do takiego pseudonimu.

2 komentarze:

  1. A czy zachowały się jakieś wypowiedzi ówczesnych kobiet na temat nowej mody? Czy przyjęły ją jako coś naturalnego, czy raczej potrzebowały czasu, żeby ją "zrozumieć"? W końcu ówczesna moda europejska, wraz z całym rozbudowanym zapleczem modyfikującej ciało bielizny była właściwie zaprzeczeniem japońskiego podejścia do ubioru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ekspertem w kwestii stroju, ale tak na szybko z głowy mogę Ci odpowiedzieć, że we wspomnieniach czy literaturze ten temat nie rzuca się w oczy. W pewnym sensie pytanie czy Japonki przyjęły modę zachodnią naturalnie czy wymagało to od nich większego wysiłku też trafia w próżnię, bo tu zadziałała zupełnie inna sytuacja niż, na przykład, w Europie, gdzie co jakiś czas pojawia się pewien egzotyczny trend. Chodzi o to, że westernizacja była związana z całą gamą zmian, z rewolucją w kulturze i obyczajowości, modernizacją na ogromną skalę i stroje są tylko elementem pewnej skomplikowanej całości. W takim wypadku nawet nie wiem czy sam fakt przyjęcia zachodnich ubrań jest już trendem mody, czy jest nim dopiero stworzenie ich własnej, lekko zjaponizowanej wersji ;)

      Myślę, że Japonki nie miały akurat dużych problemów z przyjęciem konieczności używania specyficznej bielizny, a przynajmniej nie były one większe niż u współczesnych rekonstruktorek :) Sam fakt krępowania ruchów, wymuszania pewnej postawy, mimo odmiennych środków i linii sylwetki miał w Japonii długą tradycję. Za to kobiety miały wyraźny problem "obyczajowy" z noszeniem sukni wydekoltowanych czy z czasem odsłaniających znacznie więcej, a nawet z samym podkreślaniem kobiecych kształtów, bo tradycyjny strój japoński dużo zakrywa, a najbardziej erotyczne niuanse to odsłonięty kark i celowe odkrywanie nadgarstka :D Tu pamiętam notowanie pewnych bulwersów w temacie, w latach 20. pojawiła się modowa subkultura bazująca na buntowniczym charakterze stroju zachodniego. Trzeba przy tym pamiętać, że ogromna część społeczeństwa jeszcze do II wojny światowej prowadziła bardzo tradycyjny styl życia, a nawet dziś kimono jest traktowane w Japonii jako rodzaj oficjalnego stroju, garnituru czy sukni wizytowej/wieczorowej, a nie strój ludowy/tradycyjny.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.