środa, 21 grudnia 2016

Przesilenie zimowe

Te kilka dni między początkiem astronomicznej zimy, a Nowym Rokiem to czas szczególny. Pamiętajmy o tym niezależnie od tego, co i dokładnie kiedy obchodzimy. Jedni Boże Narodzenie, inni świecką Gwiazdkę, jeszcze inni pogańskie Jul/Yule, a niektórzy po prostu spotykają się z rodzinami i przyjaciółmi lub leniuchują. Niektórzy rozciągają czas świąteczny do połowy stycznia i dobrze - to jest moment, kiedy powinno się poukładać różne rzeczy, nabrać tchu, wypocząć i cieszyć się. Ta radość może mieć różne źródła, bo nie zawsze jest "co" świętować. Małe konflikty i wielkie wojny przetaczają się pomiędzy ludźmi, zostawiając zgliszcza. Dawniej jesienią palono stary rok, dosłownie. W wielkim ogniu płonęło wszystko to, co zbędne, niechciane. Wiosną wszystko miało się odrodzić. Ten czas 'pomiędzy' nie jest jednak tylko czekaniem, hibernacją. To okres, gdy słońce przygotowuje się do ponownego wyjścia na świat. Krótkie dni, zamrożone w ostrym świetle lub te ponuro szare, ocieplają prędko zapalane ognie w ludzkich siedzibach. Ten mały płomyk - nadziei, rodzinnego ciepła, gestu dobroci - to czasami jedyne, co mamy dopóki nasze słońce znów nie zaświeci z pełną mocą.



Starożytni Rzymianie składając Saturnowi hołd, bóstwu dawniej ponuremu, domagającemu się krwawych ludzkich ofiar, wyruszali na wesołe uczty. Śmierć mieszała się z radością. Powszechnie uważano okres saturnaliów za czas pojednania. W Rzymie to jednak inny bóg w końcu wziął we władanie zimowe dni. Perski Mithra był bóstwem solarnym. Kult misteryjny, poświęcony postaci o tym samym imieniu, rozpowszechniony w całym Cesarstwie Rzymskim do dziś pozostaje zagadką. Nie wiemy czy wyrósł na żyznej glebie zaratusztranizmu czy też zrodził się autonomicznie na terenie Azji Zachodniej. Wiemy natomiast na pewno, że kluczową rolę odgrywała w nim cześć dla życiodajnego słońca. W mitraizmie początkowo Mithrę utożsamiono z Ormuzdem (Ahura Mazdą), bóstwem solarnym uosabiającym mądrość i dobroć, którego przeciwnikiem był  Aryman (Angra Mainju), bóstwo ciemności i podłości. Jako Mitra-Ormuzd słoneczne bóstwo, mimo, że było opiekunem i przyjacielem ludzi, cudotwórcą i do tego ukrywało się pod postacią zwykłego pasterza, w końcu musiało się zetrzeć ze swoim arcywrogiem. Według jednej z wersji Aryman zamienił się w wielkiego byka i zaatakował Mithrę, a ten, chociaż zabił potężne zwierzę, zmarł w wyniku odniesionych ran. Zgromadzeni wokół niego wyznawcy pochowali go i doczekali się zmartwychwstania. Znana historia? W dniu przesilenia zimowego, za czasów rzymskich był to 25 grudnia, w Cesarstwie składano hołd bóstwu określanemu jako Sol Invictus, które łączyło cechy Mithry i innych bogów pogańskich. Ten sam Konstantyn Wielki, który dziś jest kojarzony przede wszystkim z chrześcijaństwem, jeszcze w roku 321 ustanowił niedzielę dniem poświęconym kultowi Sol Invictus. Pod koniec IV wieku Kościół zdecydował, że w miejscu święta 25 grudnia powinno pojawić się Boże Narodzenie i czerpać z wielkiej tradycji tego dnia. 




W chrześcijańskim wydaniu odniesienia do śmierci nie są już tak wyraźne, chociaż przebijają przez pozostałości tradycji pogańskich, takich, jak chociażby niektóre składniki dań wigilijnych (mak, grzyby). Nadal jednak podskórnie czujemy, o co chodzi w opowieści o małej, zagubionej rodzinie uciekającej przed prześladowaniami. W naszym kręgu kulturowym szopka najczęściej ukazana jest w zimowej scenerii. W zaśnieżonym, baśniowym lesie okrucieństwo przyrody, która potrafi zabić pięknie skrzącymi się igiełkami mrozu, miesza się z magicznym oniryzmem, gdy zwierzęta mogą przemówić ludzkim głosem. To czas cudów. Największym, najbardziej wyczekiwanym cudem jest triumf nad śmiercią. Wyzdrowienie, zmartwychwstanie, życie wieczne. To jeszcze nie teraz, to tylko zapowiedź. Jezus rodzi się ubogo, ale w chwale, którą zsyłają mu same niebiosa. Jego przyszłe królestwo oświetlane jest nie przez złoto, ludzką potęgę czy władzę, ale "małe słońce", gwiazdę. 



Tauroktonia, scena zabijania byka przez Mithrę, z czasem stała się w Rzymie samodzielnym, wyodrębnionym z narracji o Mithrze, przedstawieniem ofiary składanej w celu odrodzenia świata. Krew, kojarzona w licznych kultach z czcią dla słońca, zrasza ziemię, która znów może urodzić plon po okresie martwoty. Niezależnie od tego, czy to sam Mihtra czy byk zostaje złożony w ofierze - oto słońce znów może wstać w chwale. Myśl o przezwyciężeniu śmierci idzie w parze z odradzającym się słońcem.




W innym regionie Europy Słowianie obchodzili podczas przesilenia zimowego Szczodre Gody, tak się przynajmniej przyjęło, chociaż nazw jest kilka i różne etymologie. Słońca zaczynało w końcu przybywać, można było odetchnąć z ulgą. Zabawie towarzyszyło kolędowanie, podarunki i wróżby. Słowianie wierzyli jednak, że jest to okres szczególnie ważny dla kultu zmarłych, dla których palono ogniska, aby dusze się ogrzały i organizowano rytualne uczty dla nich lub na ich cześć. 




Inne święto przesilenia, potem połączone z obchodami Bożego Narodzenia, Jul, obchodzono na terenach germańskich/nordyckich. W najdawniejszej formie świętowano w styczniu. Podczas wigilii Jul, przyprowadzono dzika, który "zbierał" święte przysięgi. Przez uszy knura słowa docierały do uszu boga Freyra, więc nie wolno było ich złamać. Zwierzę następnie składano w ofierze i zaczynała się uczta. Jeszcze we wczesnym średniowieczu duchowni chrześcijańscy gromili owieczki swoje za zaklinanie się podczas składania przysiąg w dniu 26 grudnia, gdy pilnie ucztowano. Uczeni i skrybowie tej epoki łączyli składane przysięgi z kultem zmarłych, na których się powoływano czy też z wiarą i kultem demonów. 




Nie takie te Święta święte, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Rozbudzenie w sobie wiary w lepszą przyszłość i po prostu nw przeżycie dawniej wiązało się ściśle z szacunkiem dla potęgi przyrody i jasnym określeniem miejsca człowieka w świecie. Dziś jest już inaczej, ale każdy ma w sobie gdzieś ziarno szczególnej nadziei, które może wykiełkować na wiosnę, jeśli zimą ogrzejemy je w naszych dłoniach, sercach lub myślach. Kto powiedział, że człowiek jest jednowymiarowy...

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post Absyncie, dobrze widziec cie z powrotem na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No hej :D Dziękuję! W sumie nie był zaplanowany ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.