środa, 28 grudnia 2016

W zimowej galerii miesiąca

O zmierzchu, gdy śnieg błękitnieje albo rozkoszując się różowym porankiem. Po ciemnym, cichym lesie. W upiornym świetle księżyca. Ze śniegiem ścielącym się u stóp aż po horyzont, z zimowymi chmurami nad głową. Otrzepując ciężar puchu z gałęzi. Wdychając srebrzyste igiełki mrozu. Nucąc pod nosem na rozgrzewkę, do wtóru uśmiechniętego skrzypienia pod nogami. Chodźmy na spacer w ciepłych butach!

Rien Poortvliet

niedziela, 25 grudnia 2016

Świątecznie: Sulamith Wulfing

Większość osób zachwycających się lalkami Mariny Bychkovej nie ma pojęcia, że często główną inspiracją dla nich były postaci stworzone przez niemiecką artystkę Sulamith Wulfing. W twórczości samej Wulfing mieszają się różne wpływy: od średniowiecznych pięknych Madonn przez anioły Quattrocenta po omdlewające piękności prerafaelitów. Samo omdlewanie, czy też może omdlewająca słodycz w tych ilustracjach momentami dociera do granicy, za którą jest już tylko ból zębów. Jej ilustracje jednak, pełne "natchnionej niewinności", nie stają się płytkie i infantylne, jak to czasami się dzieje, gdy próbuje się w takiej słodkiej formie udźwignąć mistyczne podróże. Na to również uczulam - to nie są po prostu ładne obrazki z książek dla dzieci. Sulamith sięga bardzo głęboko, do swoich duchowych przeżyć i nie przerabia ich przy tym na kolorową, uroczą papkę. Jak bardzo chciałabym, żeby dzisiejsi artyści próbujący się z rozwojem duchowym, zwłaszcza spod znaku New Age potrafili sięgać po tak wyrafinowaną i jednocześnie subtelną formę! Tu anioły nie są tylko świetlistymi opiekunami, najlepiej z innych planet, a boginie nie unoszą się, medytując na chmurce zamiast starego Pana Boga, wpisane w mandalę i najlepiej ze słowiańskim wiankiem na głowie. Nie ma szczerzącego się, idiotycznego optymizmu, za to można w melancholijnych gestach postaci Sulamith odkryć taki rodzaj smutku czy bólu, który jest, no właśnie, słodki. Cieszę się, że samej Bychkovej, przywracającej popularność nieco przykurzonej twórczości swojej inspiratorki, udało się nadać swoim lalkom nie tylko dekoracyjną urodę postaci z ilustracji, ale i otoczyć zaklęciem tego nadprzyrodzonego zamyślenia.


środa, 21 grudnia 2016

Przesilenie zimowe

Te kilka dni między początkiem astronomicznej zimy, a Nowym Rokiem to czas szczególny. Pamiętajmy o tym niezależnie od tego, co i dokładnie kiedy obchodzimy. Jedni Boże Narodzenie, inni świecką Gwiazdkę, jeszcze inni pogańskie Jul/Yule, a niektórzy po prostu spotykają się z rodzinami i przyjaciółmi lub leniuchują. Niektórzy rozciągają czas świąteczny do połowy stycznia i dobrze - to jest moment, kiedy powinno się poukładać różne rzeczy, nabrać tchu, wypocząć i cieszyć się. Ta radość może mieć różne źródła, bo nie zawsze jest "co" świętować. Małe konflikty i wielkie wojny przetaczają się pomiędzy ludźmi, zostawiając zgliszcza. Dawniej jesienią palono stary rok, dosłownie. W wielkim ogniu płonęło wszystko to, co zbędne, niechciane. Wiosną wszystko miało się odrodzić. Ten czas 'pomiędzy' nie jest jednak tylko czekaniem, hibernacją. To okres, gdy słońce przygotowuje się do ponownego wyjścia na świat. Krótkie dni, zamrożone w ostrym świetle lub te ponuro szare, ocieplają prędko zapalane ognie w ludzkich siedzibach. Ten mały płomyk - nadziei, rodzinnego ciepła, gestu dobroci - to czasami jedyne, co mamy dopóki nasze słońce znów nie zaświeci z pełną mocą.

wtorek, 20 grudnia 2016

O wolności, sztuce i pośladkach

Zapraszam na felieton w znakomitym numerze kwartalnika Szafy:
Wolność, piękno i pośladki

Okolicznościowy obrazek:
Francois Boucher, Odpoczywająca dziewczyna, 1752
Malarz prawdopodobnie przedstawił na tym obrazie najmłodszą z kochanek króla Ludwika XV, czyli Marie-Louise O'Murphy. Zamówił go nie władca, ale Bergeret. Dziewczyna była modelką być może więcej niż (do dziś nie jest jasne, czy nie była nią jednak żona malarza): przy Odalisce z 1740 roku i Ledzie i łabędziu. 

niedziela, 18 grudnia 2016

Zamieszanie wokół Baby Jagi, czyli babska siła

Jako baśniolog czuję się zobowiązana podrzucić wszystkim zachwyconym Jagą z serii Legendy Polskie prawdziwy obraz Baby Jagi. Wpis dzisiejszy dedykuję wszystkim, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o demonologii ludowej, ale wstydzą się pytać. Nie bójcie się, nie musicie wierzyć w Babę Jagę, żeby się czegoś o niej dowiedzieć i raczej nie odwiedzi Was nocą, żeby postraszyć, bo byliście niegrzeczni. Niezbędna jest wizyta w starym lesie i szczera chęć zgubienia ścieżki.

Vania Zouravliov


wtorek, 13 grudnia 2016

Nowe "stare Chiny" (Fu Baoshi)

Artysta, którego chciałam Wam dziś zaprezentować jest jedynym z najbardziej znanych twórców dwudziestowiecznych Chin. Jego twórczość jest szczególna również z tego względu, że łączy w sobie nowoczesne wątki, a jednocześnie wydaje się być pieśnią przeszłości w komunistycznych Chinach. Uznawany za ostatniego, wielkiego przedstawiciela starego chińskiego stylu guohua, Baoshi utrzymywał się dobrą pozycję nawet za czasów istnienia ChRL. Był malarzem i kaligrafem oraz teoretykiem i historykiem sztuki, a więc jego wpływ na sztukę chińską nie ogranicza się tylko do inspirowania następców.