poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Arthur Hughes - piękno przemijania (artysta tygodnia)

Zależnie od tego, jak spojrzymy na jego twórczość, wydaje się albo najbardziej albo najmniej sentymentalnym z artystów związanych z prerafaelitami. Najbardziej - jeśli weźmiemy pod uwagę nawiązania literackie, odniesienie do historii, które sprawiają, że te pełne zamyślenia scenki wydają się elementem jakiegoś melodramatycznego przedstawienia. Jego obrazy czasami sprawiają wręcz wrażenie kiczowato naiwnych, z tymi postaciami o dużych głowach, różowych policzkach i wielkich oczach. Najmniej - jeśli będziemy skupiać się na nastroju, który, co prawda liryczny, ma jednak w sobie ukryte ziarno rozpaczy. Tematyką jego prac bardzo często są miłość i śmierć, głębokie rozczarowanie i melancholia. Tylko na pierwszy rzut oka to miłe obrazki z subtelnymi paniami. Popatrzcie tylko na młodzieńczą, właściwie dziecięcą Ofelię, na której twarz pada demoniczne oświetlenie, a wieniec na głowie układa się niczym korona cierniowa. Szekspir wplótł w jej bukiecik fiołki, które mogą symbolizować śmierć w młodym wieku. Istnieje też teoria dotycząca inspiracji dla tragicznej śmierci literackiej Ofelii, jaką miało być przypadkowe utonięcie kilkuletniej kuzynki dramatopisarza, Jane Shaxpere. Dodajmy do tego jeszcze, że realia historyczne, do których do pewnego stopnia odwołuje się Szekspir pisząc Hamleta, zakładały, że dziewczyny wychodziły wtedy za mąż w bardzo młodym wieku i Ofelia przeżywałaby swoją miłosną tragedię jako naprawdę młoda osoba. Dopiero Arthur Hughes tak wyraźnie uświadomił mi, że śmierć Ofelii to tak naprawdę śmierć nastolatki. Niezwykle przejmujące, zwłaszcza, że mówimy tu o śmierci samobójczej.

Ophelia, 1853

Artysta uchodził za bardzo nieśmiałego, być może cechowała go wielka wrażliwość, która sprawiała, że podchodził do świata bardzo empatycznie i nie potrafił do końca się w nim odnaleźć. Na jego obrazach można odnaleźć jej ślady.

A Music Party (naprawdę niezła impreza :)), 1864

A Passing Cloud, ok. 1908

The Lady of the Lilacs, 1863 (Lewis Carroll uważał ten obraz za jeden ze swoich ulubionych)
Jeden z najciekawszych obrazów przedstawia scenkę rodzajową między parą zakochanych (czy widzicie w tle mężczyznę?). Na pierwszej wystawie obrazowi towarzyszyły słowa poematu Tennysona, The Miller's Daughter:

Love is hurt with jar and fret,
Love is made a vague regret,
Eyes with idle tears are set,
Idle habit links us yet;
What is Love? For we forget.
Ah no, no.

April Love, 1855–1856

Pozornie mamy tu romantyczny, wiosenny obrazek. W rzeczywistości to przestawienie utraconych złudzeń, śmierci młodzieńczej, jeszcze niewinnej miłości. Mężczyzna jest ledwo widoczny, to przedziwne umiejscowienie postaci - trzyma kobietę za dłoń i pochyla głowę. Kobieta patrzy na opadające płatki kwiatów, symbol końca wiosny. Wydaje się patrzeć z lekkim strachem, może utrata złudzeń zbyt wiele kosztuje? Zauważmy, że obecne tu światło przypomina to na obrazie z Ofelią. Hughesowi pozowała finalnie (bo wcześniejszą modelką była anonimowa wiejska dziewczyna) jego żona, Tryphena Ford.


Home from the Sea, 1862

Fair Rosamund, 1854

Madeleine, 1862-65

The Painted Heart, 1868

The Lady of Shalott, 1888

Uncertainty, 1878

White Doe, 1870

Memories, 1882-1883

Pansies, ok.1860



3 komentarze:

  1. Przepiękne! Najbardziej znam The Lady of Shalott, ale inne obrazy też gdzieś z pamieci odgrzebuję, lubię lirycznych, marzycielskich prerafaelitów i ich piękne, zwiewne panny.

    Tak, ta Ofelia bardzo przemawia do współczesnego umysłu, gdy się tak zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prerafaelicka paleta! Mogłabym utonąć w tych barwach.

      Usuń
  2. Bardzo ładne, melancholijne, inspirujące obrazy <3

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.