niedziela, 28 sierpnia 2016

Baśniologiczna artystka miesiąca - Elenore Abbott

Pod koniec dziewiętnastego wieku szanse edukacyjne i zawodowe dla kobiet wzrosły, zwłaszcza w dziedzinie twórczości. Możemy mówić tu nawet o pewnym rozkwicie kobiecej sztuki, stąd to okres tak interesujący. Jako malarka, ilustratorka książek i projektantka Elenore Plaisted Abbott (1875 - 1935)  należała do grupy amerykańskich artystek, która wywarła silny wpływ na wyrównanie szans kobiet w tym fachu. Artystka zajmowała się ilustrowaniem baśni, powieści przygodowych, czasopism, ale przede wszystkim udzielała się w profesjonalnych stowarzyszeniach nastawionych na stworzenie przestrzeni na sztukę kobiet dla kobiet (razem z Jessie Wilcox Smith, Violet Oakley i Elizabeth Shippen Green). Sztukę kobiecą bardzo długo uważano za twórczość "gorszego sortu". Artystki zrzeszające się w grupach promujących ich twórczość wpływały nie tylko na zmianę tego poglądu, ale i na stworzenie nowego wizerunku kobiety emancypującej się. Zamiast kłaść nacisk na krzykliwe wyzwolenie, zwłaszcza seksualne, artystki skupiały się na swoich odbiorczyniach, którymi były zwykłe kobiety i starały się promować kobiecą wrażliwość, potrzeby estetyczne, dotąd często wypierane przez "sztukę mężczyzn" podejmującą wielkie tematy, oddaloną od codziennego życia. Pod koniec XIX wieku i na początku następnego stulecia większość abonentów większości ilustrowanych czasopism i periodyków stanowiły kobiety. Wydawcy zaczęli poszukiwać kobiecych redaktorek, aby spełniać potrzeby swoich czytelniczek. Początki prasy kobiecej, o czym dziś się już nie pamięta, bardzo mocno wiążą się z tym właśnie ilustratorskim ruchem.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Zabawki optyczne z XIX i początku XX wieku

Pamiętam z dzieciństwa zabawę w rysowanie na brzegach zeszytów obrazków, które ożywały, gdy szybko kartkowało się strony. Czy wiecie, że ma to swoją profesjonalną nazwę - kineograf? Tę samą frajdę urządzali sobie całkiem poważni wynalazcy. Marzenie o skonstruowaniu urządzenia, które odtwarzałoby naturalne wrażenie ruchu było obecne w świecie nauki od dawna. Wszystko jednak zaczęło się od niemalże dziecinnej zabawy, w której nauka miesza się z zachwytem. Przez ładnych kilka lat, poprzedzających narodziny kina, różne wynalazki pozwalały wyczarować przesuwające się przed oczami widza scenki. Można ten okres uznać za fazę przejściową między fotografią, a kinem. Nikt nie spodziewał się, że jarmarczna rozrywka (pokrewna pokazom osobliwości, podczas których można było podziwiać kobietę z brodą czy dwugłowe zwierzęta), będzie kiedyś sztuką (kino często jest tak dziś określane, przynajmniej w swojej artystycznej części). Na początku były to raczej sztuczki. Iluzja, magia. Dziewiętnastowieczny człowiek pragnął pokazów niezwykłości, a sama nauka uchodziła jeszcze za dziedzinę czarów.

 
praca inspirowana obrazem uzyskanym dzięki kalejdoskopowi, Elias Zacarias (http://mandalawallpaper.net/)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Arthur Hughes - piękno przemijania (artysta tygodnia)

Zależnie od tego, jak spojrzymy na jego twórczość, wydaje się albo najbardziej albo najmniej sentymentalnym z artystów związanych z prerafaelitami. Najbardziej - jeśli weźmiemy pod uwagę nawiązania literackie, odniesienie do historii, które sprawiają, że te pełne zamyślenia scenki wydają się elementem jakiegoś melodramatycznego przedstawienia. Jego obrazy czasami sprawiają wręcz wrażenie kiczowato naiwnych, z tymi postaciami o dużych głowach, różowych policzkach i wielkich oczach. Najmniej - jeśli będziemy skupiać się na nastroju, który, co prawda liryczny, ma jednak w sobie ukryte ziarno rozpaczy. Tematyką jego prac bardzo często są miłość i śmierć, głębokie rozczarowanie i melancholia. Tylko na pierwszy rzut oka to miłe obrazki z subtelnymi paniami. Popatrzcie tylko na młodzieńczą, właściwie dziecięcą Ofelię, na której twarz pada demoniczne oświetlenie, a wieniec na głowie układa się niczym korona cierniowa. Szekspir wplótł w jej bukiecik fiołki, które mogą symbolizować śmierć w młodym wieku. Istnieje też teoria dotycząca inspiracji dla tragicznej śmierci literackiej Ofelii, jaką miało być przypadkowe utonięcie kilkuletniej kuzynki dramatopisarza, Jane Shaxpere. Dodajmy do tego jeszcze, że realia historyczne, do których do pewnego stopnia odwołuje się Szekspir pisząc Hamleta, zakładały, że dziewczyny wychodziły wtedy za mąż w bardzo młodym wieku i Ofelia przeżywałaby swoją miłosną tragedię jako naprawdę młoda osoba. Dopiero Arthur Hughes tak wyraźnie uświadomił mi, że śmierć Ofelii to tak naprawdę śmierć nastolatki. Niezwykle przejmujące, zwłaszcza, że mówimy tu o śmierci samobójczej.

Ophelia, 1853