czwartek, 7 lipca 2016

Louis Wain, szalony pan od kotów (artysta tygodnia)

Dziś w ramach resetu, odpoczynku od poważnych tematów zapraszam Was na przechadzkę z kotami. Ciut szalonymi. Louis Wain jest znany z fantazyjnych, niezwykle barwnych przedstawień, które koci temat podniosły do rangi abstrakcji. Zanim jednak ujawniła się w sztuce jego choroba (schizofrenia, prawdopodobnie), tworzył rozkoszne, zabawne obrazki z uroczymi, uczłowieczonymi kotami, kotami rzezimieszkami i małymi kotkami. Pan Wells, ten od Wojny światów, powiedział o nim: "He has made the cat his own. He invented a cat style, a cat society, a whole cat world. English cats that do not look and live like Louis Wain cats are ashamed of themselves."




Kocie fatum zdaje się wisieć nad Wainem: niektórzy uważają, że początek jego choroby związany jest z zarażeniem się toksoplazmozą (istnieje teoria według której pasożyt i schizofrenia mają się ku sobie). Po ujawnieniu się choroby artysta odwiedził kilka szpitali aż w końcu trafić do Napsbury Hospital w pobliżu St Albans w Hertfordshire, na północ od Londynu. Miał tam dostęp do ogrodu i mieszkała tam kolonia kotów, a więc Wain ostatnie 15 lat życia spędził w dość przyjemnych warunkach mimo choroby. Początkowe problemy z agresją i nastrojem ustąpiły, gdy zaczął regularnie tworzyć.









Niektórzy badacze i psychiatrzy kwestionują istnienie schizofrenii u Waina (sugerują syndrom Aspergera). Istnieją również wątpliwości dotyczące datowania prac, co miałoby się wiązać z rozwojem choroby.

 






Filmik pokazuje twórczość artysty z czasów, jak się powszechnie uważa, zanim choroba wywarła na nią wpływ i z okresu, gdy schizofrenia wydaje się znajdować odbicie w specyficznych obrazach, niesamowitych, trzeba przyznać:



1 komentarz:

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.