środa, 3 lutego 2016

Krwawy Utagawa Kuniyoshi i Kamienica pod Gwiazdą

Postanowiłam ten rok blogowania rozpocząć leniwie, a potem zacząć spełniać Wasze, drodzy czytacze, blogowe życzenia. W końcu jestem wróżką! Poprzedni wpis uznajcie za otwarcie kramiku z dobrocią wpisową, a tym tekstem inauguruję nową serię i możliwe, że w ogóle nowy styl blogowania. Stale ktoś mnie prosi, żeby było tu więcej Dalekiego Wschodu, parę razy ktoś pytał mnie o ciekawe wystawy, kilka razy zdarzyło się, że znajomi jadący do Torunia pytali mnie o atrakcyjne miejsca dla kultorożerców, niekoniecznie w kanonie turystycznego przewodnika i potem sugerowali, że byłoby miło też poczytać o tym na blogu. Dobrze więc, zaczynam spełniać życzenia ktosiów, którzy są dobrymi duchami tego miejsca. Więcej podróży ze sztuką, ciekawych miejsc, wystaw i mojego Piernikowa. Oczywiście, skupimy się głównie na dawnej kulturze i sztuce (w porywach do pierwszej połowy XX wieku), bo taki sobie wymyśliłam teren blogowania*. Pomyślałam jednak: nuuuuda. Mam wrażenie, że moje wpisy zaczynają niebezpiecznie dryfować w kierunku encyklopedycznego wykładu. Zawsze byłam gadułą, ale tu nie chodzi o ilość, ale o jakość. Do tego, zazwyczaj się dość mocno broniłam przed tym, żeby pisać o wystawach czy muzeach, bo wiecie, jak mam okazję, to sobie podrepczę z chęcią po kamieniczkach, pałacach, ogrodach, pooglądam obrazy. Dla mnie taka możliwość jest interesująca, ale próba atrakcyjnego opisania tego - ziew, no. Czy da się w ogóle atrakcyjnie przedstawić ten kawałek kultury? Muzea zawsze były synonimem nudy, prawda? Opisywanie sztuki/architektury tak, jak to się robi na zajęciach na historii sztuki też do porywających nie należy, a nie wszędzie i zawsze jest obecna jakaś sensacyjna biografia (to najlepiej smakuje czytelnikom). Spróbujmy jednak. 

ten pan z rogalikiem na głowie jest przerażony, że robię mu zdjęcie (i słusznie, nie ma to jak pasek od Nikona odbity przez szybę, chociaż nazwa marki jest bardzo w temacie - Nikon to skrót od japońskiego towarzystwa optycznego, Nippon Kogaku :D )

Dziś odwiedzimy progi jednego z przybytków kultury dawnej w Toruniu, gdzie znajdziecie stałą wystawę ze skarbami Wschodu, a tym razem zapraszam też na wystawę czasową, na której można pooglądać sobie moje ukochane drzeworyty. 

____
*Jeden z tych moich ktosiów zasugerował, że "Absynt potrafi ciekawie opowiedzieć o rzeczach nudnych, trudnych i wiekowych". W ten sposób odkryłam, że ten blog, zupełnie dla mnie nieoczekiwanie, ma jakąś misję :D

Kamienica pod Gwiazdą jest jednym z tych miejsc w Toruniu, gdzie zaglądam (z pewnych względów ;)) dość często. To malutki, kameralny oddział Muzeum Okręgowego w Toruniu, gdzie nikt nie powinien czuć się onieśmielony przestronnymi salami, tłumami turystów i bezcennymi eksponatami. Możecie sobie tu podejrzeć ciche życie azjatyckich dzieł (głównie) rzemiosła i rzeźby na wystawie stałej Świat Orientu*. Co prawda, przez szybkę, ale jednak w skupieniu. Drobne rzeźby w kamieniu i drewnie, ceramika, figurki. Dawne Chiny, Japonia, Korea, Wietnam, Syjam, Indie, Tybet. Trochę militariów (piękne tsuby!) oraz ciekawe wystawy czasowe.
















niezamierzony selfiak










Tym razem oddział Muzeum prezentuje do 28 lutego wystawę Utagawa Kuniyoshi i jego uczniowie. Wizerunki wojowników w drzeworycie japońskim. W środy wejdziecie za darmo, a poza tym, jest konkurs z nagrodami, polegający na wypełnieniu krótkiego testu. Zapraszam! Prezentowane na wystawie Utagawa Kuniyoshi... obiekty pochodzą z kolekcji Muzeum oraz ze zbiorów prywatnych. Drzeworyty należą do słynnych serii Kuniyoshiego Z życia bohaterów Taiheiki – Powieści o wielkim pokoju i Biografii wiernych roninów czy Tsukioki Yoshitoshiego (ukochanego ucznia) Stu widoków księżyca. Tu dwa słowa o tym, czym właściwie są te piękne drzeworyty. Musha-e były typem drzeworytu ukiyo-e, prezentującym sylwetki znanych z historii wojowników. Kuniyoshi jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tego nurtu. Tworzył już u schyłku złotej epoki drzeworytu ukiyo-e, ale stał się nauczycielem i inspiracją dla takich twórców, jak Utagawa Yoshitora, Utagawa Yoshikazu czy wspomnianego Tsukioki Yoshitoshiego, którzy przekazywali dalej jego wpływy. 


Kuniyoshi, Shibata Shurinosuke Katsuie

Kuniyoshi, Endo Kiemon Naotsugu

Kuniyoshi, Tomoe Gozen

Postaci z drzeworytów Mistrza są pełne ekspresji, uwielbiał sceny walki, które przedstawiał zazwyczaj z wielką werwą ;) Poza tym niezwykle dbał o detale, więc oglądanie jego drzeworytów to niezła lekcja historii. Osobiście bardziej podziwiam styl jego ulubionego ucznia, Tsukioki Yoshitoshiego - pełen harmonii budowanej na dynamicznym układzie, ciekawego użycia kolorów, skumulowanej energii. Oglądanie tych grafik w towarzystwie samurajskich zbroi było dla mnie prawdziwą przyjemnością. 


Yoshitoshi

Yoshitoshi

zbroje prezentowane na wystawie nie są zbyt wiekowe (XX w.), ale chętnie bym przygarnęła

Myślę, że pewnego razu powinny tu zawitać cudne kocie drzeworyty Kuniyoshiego, aby oddać też hołd tej części jego twórczości.

Sama Kamienica pod Gwiazdą zawdzięcza swoja nazwę jednemu z właścicieli, Janowi Jerzemu Zöbnerowi, który połasił się na bogato dekorowaną, między innymi gwiazdą na szczycie, fasadę. Dzięki temu budynek, skromnych rozmiarów, z daleka wyróżnia się wyglądem cacka sztuki cukierniczej - mi zawsze kojarzył się ze ślicznym ciasteczkiem, które żal jeść. W środku dowiecie się dlaczego w Toruniu warto patrzeć na sufity, bo zespół polichromii stropowych w Kamienicy jest największy w naszej mieścinie. Na podwórzu znajduje się niewielka aranżacja ogrodowa nawiązująca do założeń japońskiej sztuki ogrodniczej. Nie będę, zgodnie z obietnicą, rozpisywać się o tym, jakie są dzieje budowli ani co ciekawego można wyhaczyć spacerując po krętych schodach i piętrach. Jeśli jesteście zainteresowani, polecam, na przykład, krótki opis TU.




____
*Podstawą wystawy jest podarowana muzeum w latach 1966-1970 kolekcja Tadeusza Wierzejskiego.

Małe ogłoszenie parafialne!
Zamykam drugiego bloga, poświęconego historii fotografii i fotografii vintage. Męczę się już z ustrojstwem od kilku miesięcy (po przerwie zupełnie już sobie nie radzę z pewnymi rzeczami) i jedyne co mogę tam zrobić, to wstawić pożegnalny wpis. Od teraz będę musiała jakoś znaleźć tu miejsce na treści zamieszczane tam oraz być może, część starych wpisów stamtąd zostanie przeredagowana i dodam je ponownie tu (nie było ich dużo). Trudno.

6 komentarzy:

  1. Ale wiesz, że się idealnie wpasowałaś w tę wystawę :D Super wpis. Naprawdę. Zachęciłaś mnie do odwiedzin Torunia, a trochę to potrwa niestety :(
    Emi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już na drzeworyty w tej odsłonie się u nas nie załapiesz :(
      No, tak. Wiem. Jestem etatowym "złym Azjatą" :D

      Usuń
  2. Faktycznie pan z rogalikiem wygląda jakby zobaczył zjawę :) nie przyszło mi to do głowy kiedy oglądałem wystawę. Większość tsub o ile pamiętam pochodzi z okresu meiji lub końcówki edo, są najbardziej dekoracyjne, faktycznie warto zerknąć :)

    Hoggno Kat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Hoggno, czyżbym została nazwana zjawą? :D
      Myślę, że nie tylko warto zerknąć i nie tylko na tsuby ;)

      Usuń
  3. Ale fajne bozie różniaste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudne są! Uwielbiam wizyty w Kamienicy ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.