niedziela, 31 stycznia 2016

Idź za swoim przeznaczeniem - "Gwiezdne Wojny" okiem baśniologa

Dawno, dawno temu, ale jednak w tej, a nie innej galaktyce, obiecałam komuś, że w końcu odważę się opublikować tego rodzaju wpis (to samo obiecałam w temacie mojej grafomanii, ale to sobie jeszcze poczekacie). Nie będzie to jednak typowe dla mnie wymądrzanie się, bo Gwiezdne Wojny to dla mnie sprawa wybitnie osobista. Moją wzruszającą historię poznacie w ostatnim rozdziale tej opowieści, ale mogę Wam już teraz zdradzić na uszko, że bez Gwiezdnych Wojen nie zostałabym baśniologiem. Dzieci czytają baśnie, rzecz (dość jeszcze) oczywista. Niektórzy jednak z nich nie wyrastają i "robią coś dalej" w tym temacie. To właśnie spotkało mnie. Brzmi jak opis zaburzenia, ale w gruncie rzeczy to bardzo fajne uczucie być nieco zagubionym w codzienności, podążać własnym ścieżkami na granicy światów, a każdy baśniolog wcześniej czy później tak właśnie kończy (prawdopodobnie ja tak również zaczynałam). Gotowi do skoku w nadprzestrzeń? Zapraszam!




niedziela, 24 stycznia 2016

Camille Claudel - piękno, smutek i szaleństwo

Przez wiele lat, jak wiele innych artystek, Camille Claudel (1864-1943) pozostawała w cieniu tworzących mężczyzn. Umierała jako zapomniana artystka, niemalże anonimowa pacjentka zakładu dla obłąkanych. Udało jej się przeżyć zaledwie kilka lat sławy. Jej burzliwe życie i zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym, gdzie spędziła ostatnie lata życia, budzą zainteresowanie nie tylko u wielbicieli sztuki. Od lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia możemy liczyć rosnącą popularność Claudel, która stała się sztandarową "artystką przeklętą" feministycznej interpretacji historii sztuki. To wtedy Anne Delbée, aktorka i reżyserka teatralna, najpierw napisała biografię artystki, a później wystawiła opartą na niej sztukę. Od tego momentu pojawiają się nowe publikacje na temat rzeźbiarki, Bruno Nuytten kręci o niej film (1988), życie i twórczość Claudel budzą coraz większe zainteresowanie*. Artystka pozostawiła po sobie niewiele dzieł. Podczas załamania nerwowego zniszczyła wiele ze swoich prac, a jej rozwój twórczy ukryty jest również w rzeźbach Rodina, które pomagała mu tworzyć. Przez długi czas uważano ją przede wszystkim za jego uczennicę. Związek ze słynnym rzeźbiarzem był początkiem jej kariery, ale współcześnie zwraca się uwagę na to, że ich relacja na polu artystycznym była nie mniej skomplikowana niż dzieje samego romansu. 
Camille Claudel, Louise (siostra artystki)

środa, 13 stycznia 2016

Świetliste materie pana Nicolasa de Largillière (artysta tygodnia)

Użytkownicy Internetu z upodobaniem wycinają detale z obrazów Nicolasa de Largillière. Ośmielę się postawić tezę, że w tej kategorii artysta wręcz przoduje. Postaci na jego obrazach często padają ofiarą "dekapitacji" dokonywanej przez wielbicieli szczegółu. Portretowane przez niego osoby, zwłaszcza kobiety, rzadko wpisują się w dzisiejszy kanon urody, a tymczasem materiały, koronki i klejnoty lśnią u niego niecodziennym, uniwersalnym pięknem. Oto wiek osiemnasty w nieco dusznym, teatralnym wydaniu, ale mający w sobie tę nieuchwytną, dekadencką aurę, którą ciężko jest podrobić bez odpowiedniego budżetu ;) Zapraszam Was na spotkanie z malarstwem klasyka stycznia!

Nicolas de Largillière, Portrait de Marguerite de Sève, 1727

piątek, 8 stycznia 2016

Theodore Kittelsen, skandynawskie klimaty i niesamowitość (bez płonących norweskich kościołów)

Kittelsen jest jednym z moich (aktualnie) ulubionych ilustratorów. Prace tego norweskiego rysownika mają w sobie urok dziecięcego obrazka (typ dzieciaka z bujną wyobraźnią, niekoniecznie rodzącą tylko rzeczy milutkie - sama taka byłam) i siłę pełnych grozy ludowych przedstawień. Skandynawska przyroda i wierzenia ludu, czyli to, co absynty lubią bardzo, bardzo... Kittelsen ilustrował baśnie ludowe zebrane przez Petera Christena Asbjørnsena i Jørgena Moego. Stworzył też kolekcję stworów niesamowitych w zbiorze Troldskab. Nawet cykl rysunków przedstawiających triumf dżumy w średniowiecznej Norwegii (Svartedauen) ma w sobie prostą siłę ludowej groteski i mroczny liryzm. Zacznijmy jednak od sielskich, zimowych obrazków. Pogoda zobowiązuje.