sobota, 26 grudnia 2015

Japońskie Madonny (galeria miesiąca)

W tym roku nietypowo, bo zamiast (przed)świątecznego kiczyku goszczę u siebie japońskie przedstawienia Marii z dzieciątkiem. Może Was to zdziwić, bo nie będąc chrześcijanką, nie przykładam w tym okresie, mającym wiele nie tylko chrześcijańskich konotacji, większej wagi do tych właśnie związanych z katolickimi obchodami (obchodzę przesilenie i Gwiazdkę, a nie Boże Narodzenie). Poza tym, z pewnością mam jeszcze wiele do powiedzenia na temat japońskiej kultury, więc czemu Madonny? Po prostu mnie urzekają. Ideał subtelnego kobiecego piękna obecny w japońskiej sztuce nabiera w tych wizerunkach szczególnego znaczenia. Czasami jest tak, że coś, co doskonale znamy z kultury, która nas otacza nabiera nowego wyrazu w innej kulturze. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi doświadczycie takiego właśnie przeżycia.




Takie wizerunki powstają współcześnie, ale odwołują się do "tradycyjnej" Japonii. Lądują zarówno na pocztówkach, jak i na pięknych obrazach na jedwabiu. W towarzystwie świętych osób pojawia się jedna z roślin z triady "przyjaciół zimy" - ume, kwitnąca gałąź śliwy. Symbolizuje ona odwagę i jest kwiatem pokoju oraz, co najważniejsze, zapowiedzią wiosny, gdy wszystko się odradza. 










Jednym z moich głównych zainteresowań antropologicznych i historiosztucznych jest wpływ kultury europejskiej na japońską i odwrotnie. Cieszę się, że temat Marii z dzieciątkiem Jezus również się wpasowuje w to zagadnienie. Zobaczyliście już jak motyw odnalazł się w japońskim kimonie i wśród kwiatów śliwy. To jednak nie jedyna droga. Najciekawsze są twórcze próby połączenia treści i formy europejskiej i japońskiej. Interesująco robi to Yasuda Ikuyo, który przestawia wizerunki zwykłych matek z dziećmi w taki sposób, że skojarzenie z Marią jest oczywiste. Za to w nieoczywisty już sposób łączy europejskość i japońskość estetyki, detali, środków.

"Źródłem moich obrazów przedstawiających matkę i dziecko jest włoska sztuka chrześcijańska. Te wpływy oraz kultura japońska składają się na moje prace. Na przykład, świątynia shinto, to miejsce, gdzie sacrum i profanum miesza się ze sobą, i drżę z przejęcia, gdy udaję się tam, aby zobaczyć czerwień liny, na której wisi dzwon. Natomiast powodem tego, że maluję wizerunki kobiet jest niesamowitość faktu, że kobiety dają nowe życie. Mała dziewczynka sprzed dziesięciu lat stała się młodą, olśniewająco piękną kobietą i przynosi na świat dziecko, którym sama była kiedyś." (swobodne tłumaczenie moje)






(wpis automatyczny)

2 komentarze:

  1. Te Madonny są niesamowite, wracam do tego posta już któryś raz z rzędu i za każdym razem tak samo nie mogę się na nie napatrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.