wtorek, 17 listopada 2015

Subtelny urok malarstwa quattrocenta (zamiast klasyka miesiąca)

Czasami wielbiciel sztuki dawnej ma napad uwielbienia dla renesansu. Tak to już jest. Nigdy nie potrafiłam przejść obojętnie obok dzieł, w których "klasyczność" miesza się z cudownością. Ta epoka w historii kultury nowożytnej Europy, dość długa, jeśli wierzyć niektórym badaczom (inni podają w wątpliwość nawet sens jej wyodrębniania, wśród nich kilku uważa ten okres przejściowy za wypaczoną średniowieczność) była różnorodna, obfita, dynamiczna i pełna niuansów. Szkolne przedstawienie renesansu jako epoki rozumu i bezkrytycznego naśladowania antyku szybko się dezaktualizuje, gdy młody człowiek sięga po konkrety i nagle styka się z renesansem zakochanym w astrologii i alchemii. Potem jest już tylko lepiej - każdy znajdzie tu coś dla siebie: jest renesans słodki i rozmarzony, jest renesans muskularny, majestatyczny i matematyczny; jest ten pełen kwiatów, szkiców z natury i pięknych dam i jest ten zakochany w architekturze. Quattrocento to taki czas (i na dobrą sprawę, miejsce) w sztuce europejskiej, gdzie te wszystkie renesansy się zaczynają na dobre. Stąd popłynie wielka fala odnowy sztuki, kilka błyskotliwości i cała masa motywów, które z upodobaniem będą przerabiać artyści następnych wieków. Wybór jednego tylko twórcy reprezentującego quattrocento - niewykonalne. Czeka więc Was spacer po dziełach kilku artystów. Mam nadzieję, że będzie to przyjemna przechadzka. A zaczniemy od tego oczka... Poznajecie?



To oczko słynnej Wenus z obrazu Botticellego. Już tylko jego malarstwu mogłabym poświęcić cały wpis, bo bardzo lubię te jego zmanierowane damy, melancholijnych młodzieńców i perfekcyjnie wdzięczną roślinność.

Simonetta Vespucci, obraz przypisywany Botticellemu, lata 80. XV wieku


Nazwa okresu pochodzi od włoskiego słowa oznaczającego 400 (od roku 1400), a wybrał ją włoski intelektualista, który znany jest z dzieła biograficzno-krytycznego na temat wielkich twórców renesansu - Giorgio Vasari. Można mu zaufać. Vasari zabierając się za periodyzację sztuki włoskiej, bo taką aktualnie w jego czasach potrzebę wyrażali artyści, mecenasi i ogólnie ludzie kultury, podzielił ją na na trzy etapy. Pierwszy, dziś uważany czasami już za okres protorenesansu określił jako trecento (historia sztuki od Cimabuego), drugi właśnie jako quattrocento i następny wiek jako cinquecento. Za początek okresu quattrocento uważa się najczęściej konkurs na drugie drzwi do Babtysterium we Florencji (która była głównym ośrodkiem kulturalnym w owym czasie), czyli rok 1401. Z czego słynie przede wszystkim quattrocento w malarstwie? Z wprowadzania zasad perspektywy, z surowego, skupionego, "matematycznego" traktowania tematu, z artystycznych poszukiwań głębi, detalu i cielesności. Dziś chciałam Wam pokazać inne oblicze tego okresu. Wdzięczne, subtelne, smakowite.

Ambrogio Bergognone, detal, 1453

Fra Angelico, detal, 1437

Fra Angelico, Angelo annunciante (Pala di Perugia), 1437 lub 1438

Carlo Crivelli, Maria Maddalena, 1480

Carlo Crivelli, Arcangelo Michele, 1476

Francesco del Cossa, Di Santa Lucia, 1470



Vittore Carpaccio, Sibilla - detal, 1510 (piesek już pełna renesansu, ale artysta też przypisywany do quattrocenta)

Domenico Ghirlandaio, detal z La nascita di Giovanni Battista, 1486-90

Piero della Francesca, Ritratti del Duca e la Duchessa di Urbino

Lorenzo di Credi, Ritratto di una donna, 1490–1500

Domenico Ghirlandaio, detal z Ritratto di Giovanna Tornabuoni, 1488
Pietro Perugino, Ritratto di giovani uomini

Pietro Perugino, detal z fresku l'Eterno con profeti e sibille

Filippino Lippi, Tre arcangeli e Tobiolo, 1485

7 komentarzy:

  1. Ja również uwielbiam quattrocento - szczególnie podoba mi się sposób, w jaki artyści malowali niezwykle kunsztowne i misterne fryzury. Zresztą całe te zmanierowane damy są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostawiają wrażenie, że to nie są damy z tego świata ;)

      Usuń
  2. och, to zawsze był mój ulubiony obraz - Carlo Crivelli, Arcangelo Michele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Crivelli niesamowity! Moje pierwsze z nim spotkanie to było dziwne wrażenie, że to współczesne dzieła. Nie potrafię dokładnie określić o co mi wtedy chodziło, ale ogólne poczucie, że tkwi w tym taka swoboda, na jaką można sobie pozwolić po kilku wiekach różnych wytycznych, złamanych i przywróconych na świeżo.

      Usuń
  3. Nie jestem miłośniczką sztuki, ale obraz Lorenza di Credi'ego przypadł mi do gustu. :) Zapraszam na mojego bloga, poświęconego serialowi ,,Wspaniałe stulecie''. :)
    http://wszystkoows.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mnie zawsze wrażenie robiła głębia, w renesansowych obrazach.
    W szkołach zawsze było płaskie średniowiecze i nagle piękna renesansowa głębia, idealne ciała, realizm...
    Fałdy tkanin, jak pięknie się układają!

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.