niedziela, 18 października 2015

W jesiennym lesie (galeria miesiąca)

Malarska galeria październikowa to podróż do lasu pachnącego igliwiem, grzybami, wilgocią. Tu muchomor, tu ruda kita śmigająca po gałęzi, tam spadające szyszki i szelest liści pod nogami. Pod koniec miesiąca las będzie już zapadać w sen. Konary ogołocone z czerwieni i złota, mgła snująca się w dolinkach, szepty listopadowe.

Thomas Moran (1837 - 1926), The Autumnal Woods/Under the Trees, 1865


Wpada mi w oko tak wielu mniej znanych artystów, że nie byłabym w stanie obdzielić ich wpisami z wtorkowego cyklu nawet gdybym miała pięć blogów. Tam, gdzie zamieściłam daty życia twórców imiona i nazwiska są linkiem do ogólnych informacji na ich temat. Co powiecie na taki pomysł? 

Poza tym wpadłam na jeszcze jeden. Od teraz będą galerie miesięczne ze sztuką bardziej poważną i sezonowe galerie z sentymentalnym kiczykiem (pocztówki, ilustracje vintage), który wynajduję sobie w internetach (dzięki bogom za internety, bez nich splajtowałabym na targach staroci, kupując poszarpane i zalane wilgocią pocztówki i obrazki).

 Georges Lacombe (1868 - 1916), 1893

Grigorij Miasojedow (1835–1911)

Jaroslav Panuška (już tu był KLIK)

Paul Gauguin, 1885

Tom Thomson  albo The Group of Seven - to jest bardzo ciekawy temat i może kiedyś do niego wrócę

Winslow Homer (1836-1910)

Wasilij Dimitriewicz Polenow (1844 - 1927)


John Atkinson Grimshaw (1836 - 1893), Lovers in a Wood, 1873
Na koniec nuta jesienna:



Gdzie się podziała niedzielna wróżka? Moi drodzy czytacze, nastał czas, gdy niedzielna wróżka powinna się przenieść na Facebooka, bo tu wpisy obrosły w treść. Zazwyczaj dorzucałam ją do wpisu albo występowała samodzielnie, ale coraz częściej trafia jako nie zawsze pasujący do tematu dodatek niedzielnych wpisów. Myślę, że lepiej wróżkom będzie na Facebooku Absyntowa. Dziś zamiast niej, na pocieszenie taka oto pani we wdzianku tak pięknie zdobionym, że przygarnęłabym:

James Tissot, Las Octobre

4 komentarze:

  1. Uwielbiam zarówno jesienny las, jak i park. W tym roku miałam szczęście spędzić początek jesieni w Warszawie - chyba najpiękniejsze chwile spędziłam tam spacerując po Łazienkach i Wilanowie, i przyglądając się tym wszystkim drzewom i kolorowym liściom. Zdecydowanie uwielbiam jesień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzesień miał swoje momenty, ale niestety, jeszcze wtedy nie ozłociło należycie ani Mazur ani Piernikowa, gdzie przebywałam :( Zawsze to trwa tak krótko!

      Usuń
  2. ale urocze muchomory, jakie żywe barwy, szkoda, że za oknem jesień nie dopisuje w takie złocistości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie gdyby na zewnątrz było tak malowniczo (jak nie jest) to nie sądzę, żeby mi się chciało taką oczywistą zbieraninę obrazów obfitujących płomieniście w liście publikować :D Chciałabym, żeby jeszcze wróciła na moment złota jesień, ale wygląda na to, że przyjdą listopadowe chłody i po wszystkim. Bo listopadowy smęt już tu jest i żyć się odechciewa ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.