wtorek, 29 września 2015

Irlandzkie baśnie według George'a Denhama (artysta tygodnia)

Przedstawiam Wam dziś garść charakterystycznych ilustracji, które udekorowały wydanie The Irish fairy book (w kompilacji Alfreda Percevala Gravesa) z 1909 roku (wydawca T. F. Unwin). Nadal można kupić nowsze wydania książki z pracami tego twórcy, chociażby wydanie baśni irlandzkich Greenwich House z 1983 czy Dover Publications z 2005 roku. Może należałoby powiedzieć dwa słowa o popularnych baśniach irlandzkich - to oczywiście opowieści oparte głównie na folklorze celtyckim. Przechadzają się tu olbrzymy i uciekają przed wzrokiem ludzi karzełki. Są święci, królowie, wojownicy, piękne kobiety i stworzenia z innego świata. Istotną rolę odgrywa morze, a historia miesza się z pradawnym mitem.




Wydawanie baśni na początku XX wieku było w Irlandii jedną z oznak ciepłego powiewu celtyckiego odrodzenia, które zaczęło się w latach 80 XIX wieku i o którym już kiedyś pisałam (i z pewnością do tematu wrócę, bo folklor celtycki jest jednym z moich ulubionych). Doszło wtedy do erupcji zainteresowania folklorem i celtycką dawnością, nie tylko w samej Irlandii, a ludowe pozostałości kultu bohaterów i wierzeń w mitologiczne bóstwa wzięli na warsztat artyści i literaci. W Irlandii natomiast dynamicznie rozwijał się ruch intelektualny miał przede wszystkim znaczenie tożsamościowe i narodowe. Wspomniany Alfred Perceval Graves był znanym pisarzem i poetą, który uczestniczył w celtyckim odrodzeniu. George Denham ilustrował baśnie w tym samym duchu, odwołując się do wielkiej, "rycerskiej" przeszłości Irlandii i lirycznego nastroju opowieści. Połączył inspiracje średniowieczne, celtyckie z secesyjnymi.












Chciałabym, zachęcić Was do spojrzenia na baśnie z innej strony, nie tylko jako na utwory dla dzieci. Myślę, że irlandzki przykład jest doskonałym pretekstem, żeby tak właśnie podejść do tematu. Od wieków baśnie, legendy, podania, bajki stanowią zbiór opowieści, który miał również zadanie budowania tożsamości jakiejś społeczności. Tak, jak od czasu do czasu szukamy osobistego zakorzenienia we wspomnieniach z dzieciństwa, tak kultura odnajduje własne źródła w pełnych cudowności narracjach, dzięki którym dorośli stają się na chwilę dziećmi. Dzięki nim młodniejemy, odświeżamy się, zaryzykowałabym tezę, że zrzucamy brud i znużenie naszego współczesnego życia. Nie tylko jako jednostki, ale też jako społeczności. 

Pozdrawiam baśniologicznie, 
Absynt

4 komentarze:

  1. Baśnie celtyckie, to coś dla mnie... dziękuję :) siedzę właśnie nad mitologią Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam celtycką mitologię! Poza tym Celtowie byli bardzo rozpoetyzowanym ludem, słowo było ważne i te narracje mają smakowitą formę. Nawet kiedyś interesowałam się językami z tej grupy, goidelskie, gaelicki, ale jestem kiepska w tych sprawach i sobie darowałam :D

      Usuń
  2. Heyka! Fajne, ciekawe rzeczy piszesz. Będę tu częściej zaglądał. -Łączę serdeczności! _Włóczykij.

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.