niedziela, 5 lipca 2015

Zapraszam na baśniologiczny, "femocentryczny" felieton!

"Wędrując po świecie baśni, czasami napotykam wilka. Wilk, w przeciwieństwie do mnie, podziela pewien dość często współcześnie spotykany pogląd, że baśnie są do niczego. Bestia chce mnie pożreć, najczęściej udając mądrego racjonalistę, twardo stąpającgo po ziemi i wygłaszającego swoje przekonania z nieznoszącym sprzeciwu pomrukiem. Na szczęście, jestem w baśniologii nieźle już wytrenowana i daję wilkowi po łbie koszyczkiem pełnym ciekawych przemyśleń i zastosowań tej podobno bezużytecznej wiedzy." To początek mojego baśniologicznego felietonu w nowym numerze sZAFy. Zapraszam do chłodnego, ciemnego lasu razem z Czerwonym Kapturkiem:

W felietonie znajdziecie rozszerzoną wersję kiedyśnych czerwono-kapturkowych rozkmin z ciekawym, mam nadzieję, wnioskiem dotyczącym babskich odczytań baśni. Tak, słówko "femocentryczny" oficjalnie nie istnieje w internetach, nie szukajcie go (baśniologia podobno też nie, pamiętajcie). Jestem bardzo niepoprawnym, polonistycznym żulem tworząc je tak, jakby istniał femocentryzm na podobieństwo antropocentryzmu. To taka perspektywa testowa, pomagająca zobaczyć rzeczy inaczej niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Femocentryczny punkt widzenia, pozbawiony funkcji wartościowania, może podobnie jak teoriopoznawczy antropocentryzm swego czasu, otworzyć przed nami nowe horyzonty. O ile feminizm, jako ogólny zespół poglądów, wyraźnie ustawia się w opozycji do czegoś (innego zespołu/-ów poglądów) i kieruje uwagę na problemy społeczne, femocentryzm nie jest uwikłany w taki sposób. Zawsze interesowało mnie połączenie konkretnej wiedzy, na przykład, antropologicznej dotyczącej konstrukcji i dynamiki kultury z przestrzenią do myślenia, jaką może dać jedynie filozofia. Tu sobie pozwalam na nieśmiałe próby.

Przy okazji, zajrzyjcie też do innych artykułów w tym pięknym numerze.

W roli niedzielnej wróżki dziś taki oto obrazek - pocztówka vintage:

 

4 komentarze:

  1. Absyncie dzięki za rozkoszną czytankę baśniologiczną. W taki sposób jeszcze w sumie baśniom nigdy się nie przyglądałam, a to strasznie fajna wizja. Częściej rób baśniologiczne felietony.
    Olin

    psTak wiem. Już grzecznie siadam do wpisu na SH :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypilnuję Was w tym tygodniu. Chciałyście bloga, a teraz co? :D Mówiłam, że będę redagować sumiennie, ale muszę mieć co redagować heheh

      Miło, że rozkoszna. Mam koło setki stron luźnej baśniologicznej pisaniny i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Obyś nie wywołała wilka z lasu :D

      Usuń
  2. Zdecydowanie bezradna nie jest też piękna Wasylisa :) czy pani Holle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze wiele innych. W ogóle babskość jest w baśniach bardzo ciekawa, nawet, gdy są to postaci negatywne. Baśniowi mężczyźni wydają mi się być bardziej cywilizowani, ich wizerunek zależny od wpływów epoki (w Czerwonym Kapturku myśliwy jest znakomitym przykładem - dziś już nie wiążemy powszechnie z tym zajęciem takich wartości jak odwaga, opiekuńczość czy samodzielność), a kobiety to trochę taki żywioł, na poły ludowy (w porywach też pradawny, mitologiczny), na poły niemalże przyrodowy :D

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.