środa, 8 lipca 2015

Państwo Perugini, czyli dawne epoki na słodko i wypięknione panie epoki wikoriańskiej

On urodził się we Włoszech, ale mieszkał w Anglii, ona była córką Dickensa. Dziś bardzo nietypowo, bo zamiast jednego artysty tygodnia będzie para. Małżeńska. Oboje tworzyli w drugiej połowie dziewiętnastego stulecia. Charles Edward malował piękne panie, łącznie ze swoją żoną, czasami sięgał wstecz, do początku XIX wieku i do epok dawniejszych. Stylizował kostiumy modelek z większą i mniejszą dbałością o historyczne realia. Kate natomiast specjalizowała się w portretach dziecięcych i co tu ukrywać, prawdopodobnie współpracowała z mężem przy niektórych jego obrazach. Twórczość obojga cechuje miła dla oka, nazywana przeze mnie "smakowitą", paleta. Tak zwane "wikoriańskie" malarstwo jest często przesłodzone, sentymentalne, a do poprzednich epok odnosi się w dość niefrasobliwy sposób. Obrazy państwa Perugini jednak mi się podobają. Słodyczy jest tyle, że brzuch nie rozboli, wizja przeszłości jest dostatecznie malownicza, ale nie wpada w koronkowy bełkot. Oczywiście, jako kostiumowy laik mogę się potężnie mylić, ale jako miłośnik sztuki pozwalam sobie na ten wpis.

Charles Edward Perugini, A Summer Shower, 1888


Charles Edward Perugini

Charles Edward Perugini

Charles Edward Perugini, The Green Lizard

Charles Edward Perugini, Fair reflection

Charles Edward Perugini, Miss Helen Lindsay

Charles Edward Perugini, Oh for the Touch of a Vanished Hand, 1870

Charles Edward Perugini, In the Orangery

Charles Edward Perugini, Silvia, 1888

Charles Edward Perugini, Silvia, lata 70. XIX wieku

Charles Edward Perugini, The goldfish bowl, lata 70. XIX wieku

Charles Edward Perugini, The Ramparts, Walmer Castle; Countess Granville, and the Ladies Victoria and Mary Leveson-Gower (fascynując jak na tym obrazie modelki wyglądają na niezwykle znudzone i oderwane od rzeczywistości)

Kate Perugini, The Flower Merchant

Kate Perugini, A Young Girl With Her Doll

Kate Perugini, A Portrait of Dora

Kate Perugini, Feeding the Rabbit; Agnes Phoebe Burra, lata 70. XIX wieku

Kate na obrazach męża prezentowała się niezwykle pięknie. Perugini nie był odosobniony w upiększaniu swoich modelek. Ilekroć przyglądacie się pięknym paniom na obrazach, nie zapominajcie, że idealizacja wizerunku, nanoszenie poprawek na dzieło natury, upodobnienie do siebie modelek (do obowiązującego typu urody), nie jest niczym nowym w naszych czasach, gdzie rządzi Instagram czy Facebook. Delikatne pastelowe tony cery (zamiast tapety sprawy pędzel malarza ;)), wyraziste oczy (dziś mamy specjalne apki do poprawiania wyglądu i nadawania oczętom głębi), nieskazitelna cera gładkolicych, eterycznych dam i wieczna młodość zapewniona odpowiednim podejściem artysty do tematu.




być może Kate (kolor włosów się nie zgadza, rysy owszem)

być może Kate (ciekawe zajęcie dla damy - łowienie ryb)


Na koniec warto dodać, że oboje byli mocno związani z brytyjskim środowiskiem literacko-artystycznym. Utrzymywali bliską znajomość z J.M. Barriem czy Georgem Bernardem Shawem. Kate znalazła się na kilku obrazach, nie tylko swojego męża. Między innymi na jednym z najsławniejszych obrazów Johna Everett Millaisa:


John Everett Millais, The Black Brunswicker, 1860 (ciekawostka - pozujące osoby nigdy się nie spotkały, Kate pozowała opierając dłoń o pień drzewa, model pozostał anonimowy; jeszcze ciekawsze są te jadowicie zielone, arszenikowe tapety w kontekście spraw związanych z Napoleonem - istnieje teoria śmierci cesarza, w której mowa jest o zielonych ścianach/tapetach do barwienia których użyto szkodliwego dla zdrowia barwnika, tzw. Zieleni Scheelego))

Na innym jego obrazie nie jest już aż tak piękna:


A tak wyglądała naprawdę - po prawej:


źródła:

Christopher Wood, Victorian Painting, Boston: Little, Brown & Co., 1999
Gladys Storey, Dickens and Daughter, London, Frederick Muller Ltd., 1939; reprinted New York, Haskell House, 1971
Hilary Margo Schor, Dickens and the Daughter of the House, Cambridge, Cambridge University Press, 1999 

2 komentarze:

  1. Dawno mnie u Ciebie nie było, w ogóle mało bywam ostatnio, za co się biję w piersi. Już wiem, powinnam Cię była już dawno temu podlinkować!

    Niezmiernie lubię takie urocze panie w stylu prapravintage, też zupełnie mi nie przeszkadzają niekonsekwencje w stroju czy epoce, bo ich nie widzę, za to cieszę oko kolorami, urodą, sukniami:) Bardzo mnie zaintersowałaś tym, że żona była córką Dickensa i skończyła malując obrazy dzieci - a może nawet pomagając mężowi malować. I ten obraz z żołnierzem i kobietą, która tak naprawdę z nim nie pozowała, te tapety... fascynujące, ma ochotę dowiedzieć się wiecej.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah Lato jest, wakacje, ja też gdzieś tak od maja średnio rytualnie odwiedzam blogi :D

      Pani Perugini zrobiła całkiem niezłą karierę jak na swoje czasy. Takie dziecięce portrety cieszyły się wtedy dużym wzięciem. Porównałabym to do dzisiejszej fotografii ślubnej^^ więc jak na córę sławnego ojca poradziła sobie całkiem, całkiem... Mogła być znana jedynie z tego, że była córką Dickensa ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.