niedziela, 28 czerwca 2015

Zdjęciowpis czerwcowy

Wybrałam najbardziej słoneczne chwile, bo mam wrażenie, że od maja pogoda jakoś nas specjalnie nie rozpieszcza. Koty, spacerologia, trochę Absyntowych Kątów, a konkretnie balkoniszcze i trochę mnie. Ubogi ten zdjęciowpis, bo przygotowywał się w połowie czerwca. Jakoś, kiedyś, gdzieś nadrobię...

piątek, 26 czerwca 2015

Czerwcowe podsumowanie czytelnicze, w skrócie i na tablecie

Dzisiejszy wpis możecie uznać za rozczarowujący, ale niestety, nie podzielę się żadną zbyt rozgarniętą recenzyjką. Najzwyczajniej w świecie nie zdążyłam (piszę te słowa w połowie czerwca*, więc czuję się jeszcze usprawiedliwiona) przeczytać  do końca żadnej z wymienionych poprzednio pozycji. Za to pojawiły się nowe cukierki w bombonierce. Postanowiłam pogłębić swoją znajomość literatury okresu edwardiańskiego, bo prawdę mówiąc, w porównaniu z XIX wiekiem jest to znajomość dość uboga. Nadrabiam też braki w literaturze rosyjskiej. Jako papierowa zdobycz trafiła na półkę nowa Gaskell. W końcu zabrałam się też za Villette. 


wtorek, 23 czerwca 2015

Suknie i kwiaty, czyli galeria miesiąca

Nic nie poradzę na to, że czytam kolejną powieść Gaskell. Na jakiś czas musiałam ją odłożyć (a to księga dostojnych rozmiarów), więc zostawiam tu taki miły akcent malarski... Okres czasu może nie do końca zgodny, ale XIX od lat 30. cały kojarzy mi się tak gaskellowo 😉

Joseph-Désiré Court, Jekaterina Szerbatowa, 1840

niedziela, 21 czerwca 2015

Sobótkowe ziele i kwiat paproci

Tajemniczy kwiat paproci mnie zafascynował. Mieszkałam niedaleko gęstego, mazurskiego lasu, gdzie bywałam często. Na niezwykłe kwitnienie nie natrafiłam. Nic dziwnego. Kwitnie tylko raz w roku, określonej nocy. Legenda o kwiecie paproci to jedno z moich pierwszych literackich wspomnień. Nie pamiętam dokładnie gdzie ją czytałam, ale to musiała być jakaś dziecięca "gazetka", możliwe, że jeszcze z lat 80. XX wieku. W tym samym numerze była opowieść o zatonięciu Titanica - gdyby czyjaś pamięć była lepsza od mojej i wiecie o jaką publikację chodzi, dajcie mi tu znać, byłabym naprawdę bardzo wdzięczna. Bardzo prawdopodobne, że była to później czytana przeze mnie w osobnym tomie baśń Kraszewskiego. W oryginale kończy się źle, chociaż z morałem, we współczesnych wydaniach baśń pada ofiarą wielokrotnie już tu wspominanej kastracji "złych" wątków baśniowych. Smutna wersja jest o wiele ciekawsza, ta złagodzona, wesoła - mdła. 


Nikolay Rachkov, Ukrainka, druga poł. XIX wieku
W dzisiejszym wpisie przyjrzę się sobótkowym/świętojańskim zwyczajom z lupą botanika pod ręką.

wtorek, 16 czerwca 2015

Tajemniczy Sharaku i szpetni aktorzy, czyli nieco o teatrze kabuki oraz artysta tygodnia

Nie zawsze piękne gejsze i dostojni samuraje. Nie zawsze. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o ciekawym zjawisku ulotnego świata dzielnic rozkoszy jakim było środowisko aktorów i przy okazji przedstawić artystę ważnego, ale słynącego z twórczości, w której nie chodziło o piękno i wytworność. Tōshūsai Sharaku tworzył mniej więcej w tym samym czasie co Utamaro. Daty jego życia są nieznane. Wszystko co o nim wiemy dotyczy właściwie jego twórczości. Zachowało się 145 drzeworytów, które wykonał w ciągu paru miesięcy 1794 roku. Przedstawiają głównie aktorów kabuki. Pod względem stylu prace Sharaku i Utamaro są jak ogień i woda. U pierwszego można dostrzec coś w rodzaju prymitywizmu, gdy twórczość Utamaro to precyzyjna kompozycja, wyszukane detale, kolorystyczne wyrafinowanie. U Sharaku znajdujemy jednak żywiołowość i to coś więcej, co czyni go tak ważnym dla historii drzeworytu.


Tōshūsai Sharaku, Matsumoto Yonesaburō

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Niedzielne wróżki

Ostatnio się zagapiłam i wróżka pojawiła się na fejsie, ale nie tu. Nadrabiam. Zeszłotygodniowy rarytasek i dzisiejszy cukierasek, czyli wróżka z bat girl i wróżka z nagim tyłeczkiem.

Journal des Demoiselles, 1909

Paul Woodroff, 1908
Małe ogłoszenie parafialne: od przyszłego weekendu będą pojawiały się wpisy automatyczne, więc możliwe, że coś pójdzie nie tak ;) Na ewentulane komentarze również pozwolę sobie odpowiedzieć później.

sobota, 13 czerwca 2015

Gdzieś tam zawsze jest kot...

Na sławnych obrazach i na tych niezbyt. Pod pędzlem wielkich mistrzów przeszłości i zabłąkany w pracowniach tych mniej znanych. Kot zawsze gdzieś tam jest. Czai się, patrzy, oblizuje albo leniwie przeciąga. Odwieczny bohater drugiego planu, który potrafi skraść nasze spojrzenia nawet przy bardzo poważnych tematach.

Carl Heinrich Bloch, Fra et romersk osteria, 1866

wtorek, 9 czerwca 2015

Rebeliantka Vanessa Bell (artysta tygodnia)

Dziś mała wycieczka w stronę sztuki XX wieku. Vanessa Bell uważana jest za jedną z najważniejszych brytyjskich portrecistek i pejzażystek. Była siostrą słynnej Virginii Woolf i należała do Bloomsbury Group. Związana z brytyjską bohemą, kręgiem znajomych i przyjaciół swojej wyjątkowej siostry, należała do środowiska, które wypowiedziało posłuszeństwo wiktoriańskim normom. Wyzwolenie od schematów w równym stopniu miało dotyczyć reguł sztuki i relacji międzyludzkich.


Vanessa Bell, Angelica Garnett, née Bell as 'Mistress Millament' in 'The Way of the World'

wtorek, 2 czerwca 2015

Szkice Leonarda (artysta tygodnia)

Każdy chyba kojarzy jego słynne studia anatomiczne i projekty dziwnych machin. Jakże jednak fascynujące wydają się szkice tworzone z myślą o późniejszych obrazach oraz studia nad draperiami! Takie niby nic, ot, szkice główek, jeśli chodzi o draperie - dziś nadal wprawia się w rysowaniu za pomocą ćwiczeń tego typu. Czemu te szkice Leonarda uważam za wyjątkowe? Kobiece główki raz mają misterne, fantazyjne uczesania, raz ich włosy są jak mglista poświata. Przejrzyste oczy zdają się patrzeć w inną niż nam znana przestrzeń, a na twarzach pojawia się ten słynny, tajemniczy uśmiech. Precyzyjnie studiowane draperie lewitują w powietrzu, przyjmując zarysy postaci. Pojawia się nieokreślona, niezwykła atmosfera jaką mają wszystkie najbardziej znane obrazy Leonarda da Vinci. Moim zdaniem, nie był wcale nadzwyczajnym malarzem w porównaniu z innymi mistrzami. Zresztą, ciężko spodziewać się tego po człowieku tak wielu talentów. W malarstwie był przede wszystkim eksperymentatorem i intelektualistą. A jednak w jego dziełach jest jakaś niesamowita tajemnica, coś, co przykuwa uwagę. Szkice zdają się ujawniać nie tylko temperament (jego rysunki groteskowych głów czy fantastycznych scen batalistycznych) czy zainteresowania (botanika, anatomia, technika), ale również ten dziwny dar - oczarowywanie.