niedziela, 10 maja 2015

Brunetka idealna, germańskie krasnoludki, narcystyczna autodestrukcja i dziwne książąt zachcianki

Zgodnie z obietnicą następną "klasyczną" baśnią, po którą sięgniemy jest Schneewittchen. Dziś pokręcimy się trochę po historii, podrążymy w temacie krasnoludków, muśniemy kwestii interpretacji, a w następnych wpisach na temat tej baśni zabiorę Was do kina. Jak w wielu innych przypadkach, popularność Królewny Śnieżki zawdzięczamy braciom Grimm i jak można się również spodziewać, zagrimmowali sobie ludową twórczość. Dzisiejsza baśń na dobranoc zawiera trochę pragnień seksualnych, nieco nordyckich mitów i piękną szklaną trumnę. Kto chce posłuchać?

Heinrich Lefler, kalendarz z 1905, Berger und Wirth, Lipsk

Klasyczna wersja Grimmów różni się nieco od upowszechnionej przez animację Disneya, chociaż podstawowe fakty pozostają bez zmian. Przybliżę Wam fabułę, akcentując niektóre wątki, które popłynęły inaczej niż w złagodzonej amerykańskiej wersji:

Wkrótce po narodzinach Śnieżki matka dziewczynki zmarła, a ojciec znalazł sobie nową żonę. Dalsze losy relacji macocha - pasierbica wszyscy zapewne znają: zła czarownica zazdrosna o urodę dziewczęcia rozpoczyna na nią łowy. Królewna wkręca się w towarzystwo krasnoludków. Krasnoludki dwa razy ratują dziewczynę z opresji, gdy zła macocha próbuje ją zabić. Najpierw daje jej pas (gorset), który miał ją udusić, potem zatruty grzebień. 



W końcu dziewczyna daje się oszukać i po ugryzieniu zabójczego jabłka zapada w sen. Krasnoludki myślą, że nie żyje i układają jej ciało w szklanej trumnie. Po okolicy krąży książę (zawsze gdzieś w okolicy krąży jeden taki, który nie ma co robić), który widząc piękność w trumnie wyraża książęce pragnienie, by te śliczne zwłoki należały do niego. Jak to w baśniach bywa, dziwne życzenie zostaje spełnione (nie ma się co dziwić, w końcu skoro są krasnoludki - dużo dziwniej być nie może). Podczas manewrów czynionych z trumną, z ust Śnieżki wypada kawałeczek zatrutego jabłka, a ona sama się budzi. Książę, jak to książę, oświadcza się. Weselicho, na które zostaje zaproszona również zła macocha okaże się dla czarownicy dniem egzekucji. Za próbę zabójstwa zostaje skazana na taniec w rozżarzownych butach aż po życia kres (czyli dość krótko). W baśni pojawia się już znany ze Śpiącej królewny wątek uśpionej piękności. Znajomo wyglądają też krasnoludki. Najbardziej w oczy rzuca się jednak obecność złej macochy, która na stałe zagości w kulturze.


Dziewczyna z mleka i krwi


Baśnie tak naprawdę nie zawsze rozpoczynają się od słynnego "Dawno, dawno temu..." czy "Za górami, za lasami...", ale najczęściej początek nie jest zbyt znaczący i jest z góry określoną formułką, za pomocą której określa się miejsce i przedstawia bohaterów. Wymienia się okoliczności, w których rodzi się i żyje bohater. Częste jest po prostu stwierdzenie, że żył sobie król i miał córkę/syna/dzieci. Królewna Śnieżka ma jednak, na tle innych baśni, naprawdę ważny początek. Pojawiają się w nim porównania urody dziewczyny do zjawisk, których piękno stało się drogowskazem pragnienia "przywołującego" dziewczynkę na świat. U braci Grimm baśń zaczyna się od przywołania sytuacji, gdy matka Śnieżki siedzi przy oknie z czarną hebanową ramą, gdzie zajmuje się szyciem. Na zewnątrz pada śnieg. Kobieta rani się w palec i krew spada na śnieg. Wtedy mówi sobie, że chciałaby mieć dziecko białe jak śnieg, rumiane jak krew i czarne jak heban. I taką właśnie córeczkę rodzi: o ciemnych włosach, bardzo jasnej karnacji, z wyraźnymi rumieńcami.
 
Heinrich Lefler/Joseph Urban, Bilderbogen für Schule und Haus, 1905

Śnieżka stała się nie tylko jedną z najpopularniejszych baśniowych postaci, ale także synonimem kobiecego piękna. Nie tylko dlatego, że fabuła wyraźnie krąży wokół tematu urody, ale również ze względu na wyraźny opis jej wyglądu. Bardzo ciemne włosy, jasna cera i krwistoczerwone usta oraz rumiane policzki. Malowniczy i uniwersalny typ urody, który pojawia się jako jeden z ideałów w kilku kulturach i epokach. Śnieżka jest najlepszym dowodem na to, że świat księżniczek nie jest zarezerwowany tylko dla jasnowłosych i błękitnookich, jak to często dziś się wypomina baśniom ;) 



Ze względu na las i symboliczną obecność zwierzęcia (kruka), kojarzonego silnie z germańskim folklorem, można się spodziewać, że jest to baśń prawdziwie niemiecka. Wydaje się jednak, że Królewna Śnieżka pojawia się wśród ludowych baśni niemieckich tak samo, jak w innych miejscach Europy. Zanim za baśń zabrali się bracia Grimm, różne wersje Królewny Śnieżki były opowiadane w całej Europie i to od bardzo dawna. Opowieści mają najczęściej tytuły odnoszące się do imienia bohaterki. Samo to imię ma kolosalne znaczenie, chociaż nie odwołuje się w większości do pełnej "natury" Śnieżki (jak robią to tytuły niektórych wersji, np. mój ulubiony - włoska La Ragazza dt latte e sangue, czyli Dziewczyna z mleka i krwi; po Italii krążyły warianty, w których krew tryska na mleko czy ser, a nie śnieg). Czerwień i biel mają tu symboliczne znaczenie. 

Wersja braci Grimm nie jest jedyną znaną. Inne opisują spotkanie księcia i księżnej (króla i królowej) ze śliczną sierotką, która potem zostaje oszukana przez zazdrosną o jej urodę kobietę i porzucona. Zanim dochodzi do spotkania dziecka i dorosłych wymieniane są zjawiska i chęć, by ich dziecko było tak piękne jak one: krew, śnieg, czarne kruki. Motyw zazdrości o urodę Śnieżki pojawia się więc jeszcze zanim trafi do baśni Grimmów i to właśnie on jest napędową siłą tej opowieści.



Krasnoludki i germańskość

Bettelheim zwraca uwagę na to, że upowszechniony tytuł Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków jest niefortunny, bo przydaje znaczenia krasnoludkom, które w baśni uwydatniają tylko kontrastowo losy bohaterki, przechodzącej doniosłe wewnętrzne przemiany, podczas gdy krasnoludki zatrzymały się na zawsze w preedypalnej fazie rozwojowej, nie osiągnąwszy dojrzałego człowieczeństwa. Moim zdaniem, tytuł jest niefortunny z innych powodów niż te, które podaje interpretator baśni. Ważniejszą postacią od krasnoludków wydaje mi się być zła macocha. Nie tylko dlatego, że jest przeciwniczką bohaterki, ale również ze względu na symbolikę i kwestię interpretacji. Krasnoludkom też się jednak coś od życia należy, więc nie zostawiajmy ich bez kawałeczka rozkmin i o nich.

Victor Müller, Schnewittchen bei den sieben Zwergen, 1865

Rodowód krasnoludków i innych podobnych karłowatych, nadnaturalnych stworzeń w folklorze i baśniach sięga bardzo dawnych czasów, być może nawet kultur megalitycznych. Ponadto nie do końca wiadomo ile w nim czystej gry wyobraźni i wierzeń, a ile eksperymentów z substancjami psychoaktywnymi powodującymi specyficzne doznania. Nasze rodzime krasnoludki uważane są za istoty dobre (zazwyczaj), ale tak naprawdę należą do dużej rodziny istot, które w folklorze europejskim mają niekoniecznie tak oczywiste charaktery. Istoty te mają odmienne cechy i nazwy, ale łączy je mały wzrost. W rodzimym folklorze nazywano je też skrzatami, kraśniętami, skrzatami, ubożętami czy podziomkami. Początkowo ich pochodzenie nie było raczej związane z dziką przyrodą, jak później w baśniach, ale z obejściem, miejscem zamieszkania. Istoty te uważano za duszki opiekuńcze domostw, często duchy przodków lub dusze zmarłych dzieci. 

Jeśli chodzi konkretnie o krasnoludki (krasnale), ich polska nazwa jest nieco tajemnicza. Przyzwyczailiśmy się, że związana jest z kolorem czerwonym. W tym miejscu ma pewne znaczenie ta okoliczność, że to właśnie krasnoludki stają się towarzyszami Śnieżki, której osoba mocno wiąże się symbolicznie ze znaczeniem czerwieni. Określenie krasny nie odnosi się jednak tylko do koloru ubrań czy czapeczek małych ludzików, znaczyło również tyle, co "piękny" lub "dorodny" (co jest jeszcze ciekawsze, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bardzo w tej akurat baśni liczy się wątek urody - wspaniały przykład na to, jak baśnie "pracują" na symbolicznym poziomie nawet w konkretnym tłumaczeniu).

Nasze rodzime krasnoludki mają niemieckie pochodzenie (pojawiają się dopiero w XVI/XVII wieku). Istoty tego rodzaju co prawda pojawiają się w folklorze całej Europy, ale to właśnie w krajach niemieckich i skandynawskich związane są one z dziką przyrodą. Kojarzone również z krasnoludkami takie istoty, jak gnomy mieszkały zazwyczaj pod ziemią, można było je również spotkać w górach (Paracelsus uważał je za żywiołaki ziemi). Są więc znacznie bliżej dzikiej przyrody i w takim kontekście lepiej odnajdują swoje symboliczne miejsce w baśni o Śnieżce. Powszechnie znany angielski termin dwarf (dziś kojarzone głównie ze światem Tolkiena) również ma germańskie pochodzenie. Słowo pochodzi od staroangielskiego dweorg i ma odpowiedniki w staronordyckim dvergr i staro-wysoko-niemieckim twerg. Badacze wywodzą je od protogermańskiego đwerȝaz. Po szwedzku mamy dvärg, po norwesku - dverg, po niemiecku - Zwerg. Uczeni mają duże problemy z odnalezieniem źródeł wierzeń w istoty tego rodzaju. Etymologia germańskiego określenia również nie jest prosta. Niektórzy badacze, np. Lotte Motz, wywodzą wierzenia w tego typu istoty z kultur megalitycznych.

Istoty te związane są nie tylko z ziemią i górami, ale również z umiejętnościami i rzemiosłami, zwłaszcza takimi, jak kowalstwo i wytwarzanie biżuterii czy cennych sprzętów. Nie jest do końca pewne czy ich niezbyt zachęcająca aparycja (tak! germańskie krasnoludy nie miały facjaty Aidana Turnera) i mały wzrost nie są związane w późniejszymi przeinaczeniami o ośmieszającym, komicznym charakterze (interwencja chrześcijaństwa?). Znajdujemy nasze krasnoludy w Eddzie poetyckiej i Eddzie młodszej, gdzie nie dość, że jest ich wiele, to jeszcze przypisywane są im różne pochodzenie i funkcje, łącznie z kosmologiczną. Do tego ciężko je odróżnić od svartálfar (dökkálfar)- mrocznych elfów. Samo pojęcie elfa w staronordyckiej mitologii również się plącze czasami z naszymi poczciwymi krasnoludami. Jacob Grimm, który był również badaczem folkloru germańskiego, nie tylko baśniopisarzem, zakładał, że nordyckie krasnoludy zaistniały jako istoty przeciwstawne "jasnym elfom" (ljósálfar lub hvítálfar) (Jacob Grimm, Deutsche Mythologie, 1835; do poczytania TU)

Bettelheim zwraca uwagę na to, że krasnoludki to istoty męskie. Jeśli mamy się kierować germańskimi wskazówkami, to faktycznie, rzadko istoty tego typu miały inną płeć (nieco inaczej wygląda sprawa z naszymi rodzimymi stworami, ale to nie temat na teraz). Krasnoludek, karzeł, gnom, krasnolud z późniejszego germańskiego folkloru często spotykany w górach był przedstawiany jako mały staruszek. Wiek istoty wiązał się z mądrością, którą jej przypisywano, być może na zasadzie powiązania z kunsztem kowalskim czy górniczym. Tacy interpretatorzy folkloru i baśni, jak Jung zwracają uwagę na rolę mędrca jaką pełniły karłowate stworzenia.



Drugą istotną cechą krasnoludków z Królewny Śnieżki, na którą uwagę zwraca  Bettelheim, jest ich niezwykła pracowitość. Nawet uroda Śnieżki i współczucie dla niej nie sprawiają, że pozwolą jej na nierónstwo, jeśli ma się u nich schronić. Psychoanalityk kojarzy liczbę siedmiu krasnoludków z liczbą dni w tygodniu i wiążę to z przesłaniem wejścia w dorosłość-krąg pracy. Jak być może pamiętacie z poprzednich wpisów, gdzie opisywałam Wam klasyczne interpretacje Bettelheima, był on zdania, ze baśnie stanowią opowieści pomagające dzieciom rozwiązywać ich problemy i opisujące różne etapy rozwoju. Idzie tym samym tropem interpretacyjnym, pisząc o krasnoludkach z Królewny Śnieżki i tu się z nim wyjątkowo bardzo zgadzam. Sądzę, że jakiekolwiek nie byłyby źródła małych germańskich krasnoludków, w czasach Grimmów można było je już jak najbardziej kojarzyć z pracą, wysiłkiem, porządkowaniem i przez to wejściem w dorosłość. Stoi za tym dawne wierzenie w ich związek z kunsztem właściwego obchodzenia się z takimi cudami natury, jak skały, kamienie i metale. Przebywanie wśród krasnoludków i praca w domu oraz powściągliwość Śnieżki w zaspokajaniu własnych potrzeb (głód - wypija i zjada tylko troszkę, żeby nikomu niczego nie odebrać; sen - szuka odpowiedniego łóżka dla siebie i dopóki nie znajdzie, nie pójdzie spać) według psychoanalityka oznaczają, że dziewczynka przekroczyła już problemy fazy oralnej (inaczej niż Jaś i Małgosia) i że w sumie potrafi już nieźle nad sobą panować (jej ego dojrzewa). Tymczasem krasnoludki reprezentują trwanie w stanie preedypalnym (niezindywidualizowana forma istnienia, pozbawiona zwłaszcza seksualności, co symbolizuje ich zainteresowanie wyłącznie dobrami materialnymi, pracą) i jednocześnie, paradoksalnie, są symbolami...fallicznymi (wyłącznie męska płeć).

Oddam jeszcze raz głos Bettelheimowi:

Inne sensy — dawne, historyczne — łączące się z postaciami krasnoludków, wyjaśnić mogą, jakie dalsze znaczenia niosą ich osoby w omawianej opowieści. W europejskich baśniach i legendach zachowały się często w stanie utajonym pozostałości wątków religijnych z czasów poprzedzających chrześcijaństwo, wątków, których chrześcijaństwo nie tolerowało wówczas, gdy znajdowały one otwarty wyraz. Doskonała piękność królewny Śnieżki sugeruje daleki związek ze słońcem; imię jej zdaje się łączyć z bielą i czystością silnego światła. Według dawnych mniemań, wokół słońca krążyło siedem planet, stąd siedmiu krasnoludków otaczających królewnę Śnieżkę. Krasnoludki (albo u ludów germańskich — gnomy) pracują pod ziemią, wydobywając metale, a w dawnych czasach znano ich powszechnie tylko siedem — co stanowi jeszcze jedno wyjaśnienie, dlaczego owych górników jest siedmiu. Z kolei w dawnej filozofii przyrody każdy z siedmiu metali łączył się z jedną z siedmiu planet (złoto ze słońcem, srebro z księżycem itd.).

Zła macocha, dobry myśliwy i seksualne zagrożenie

Początkowo zazdrosną o urodę dziewczyny czarownicą w baśni nie była macocha, ale matka Śnieżki. Grimmowie dokonali autocenzury i tak zła macocha stała się postacią doskonale zadomowioną w (pop)kulturze. Dalsze "przeróbki", które weszły do klasycznej, znanej dziś wersji, nieopartej już bezpośrednio na Grimmach, ale na adaptacji Disneya dotyczą m.in. tego, jakie wnętrzności myśliwy ma podarować złej królowej (w filmie Disneya jest to serce), sposobu obudzenia się królewny (pocałunek księcia) czy oczywiście, brutalnego zakończenia. W takiej złagodzonej i uromantycznionej wersji Królewna Śnieżka pojawia się we współczesnych, często anonimowych adaptacjach w zbiorkach dla dzieci. Najważniejszy wydaje się jednak wątek macochy - zła królowa stała się właściwie symbolem macochy jako zazdrosnej i podłej persony.

Wątek zazdrości o urodę/miłość ojca/męża do dziewczyny wydaje się być kluczowy, jeśli przyjrzymy się historii ze strony macochy. Nawet najstarsze wersje baśni go przywołują i podkreślają*. Baśniowe lustereczko, w którym przegląda się zła królowa stało się również "bohaterem" popkultury, ale ma bardzo dawny rodowód. Czy widzicie moi drodzy czytacze, jak bardzo przypomina to mit Narcyza? W micie, jak w tej baśni, zabieganie o bycie najwspanialszym, najpiękniejszym zamienia się w działanie (auto)destrukcyjne.

Według Bettelheima: Trudności edypalne i sposoby ich rozwiązywania — niezależnie od tego, czy znajdują u danej osoby otwarty wyraz, czy przejawiają się tylko pośrednio — mają decydujący wpływ na rozwój osobowości człowieka i kształtowanie się jego więzi z innymi ludźmi. Baśnie, ukazując problemy edypalne pod różnymi maskami albo czyniąc jedynie subtelne aluzje do edypalnych powikłań, pozwalają nam wysnuwać z opowieści własne wnioski wówczas, gdy jesteśmy już w stanie lepiej te problemy rozumieć. W Królewnie Śnieżce relacja dziecka z macochą (w innych wersjach między niechętną jej królową czy księżną) ma w interpretacji psychoanalityka "opowiadać" właśnie o takich trudnościach. Ojciec (pragnący takiego właśnie dziecka jak Śnieżka książę/król) pozostaje w cieniu. Król i królowa mają być w takim ujęciu przebraniem rodziców. Bettelheim zwraca uwagę na to, że początek baśni zazwyczaj wiąże się z jakimś problemem, kryzysem, w którym tkwi bohater, a ponieważ odnosi to do rozwoju dzieci, pisze o trudnościach, jakie musi rozwiązać dziecko. W przypadku Królewny Śnieżki takim problemem dla dziecka miałaby być pozycja w układzie rodzinnym. Bettelheim uważa, że problemy, których rozwiązanie ma ułatwić dziecku baśń, zostają określone już na początku baśni (w wersji Grimmów) - krew i śnieg, czerwień i biel mają oznaczać kontrast między niewinnością, a seksualnymi pragnieniami (czy też wejściem w świat zagrożeń seksualnych, podobnie jak w Czerwonym Kapturku - czerwień symbolem rozbudzenia czy też inicjacji seksualnej). To ciekawe ujęcie zagadnienia.

Daniela Drescher, ze zbioru baśni braci Grimm An Illustrated Treasury of Grimm's Fairy Tales Cinderella, Sleeping Beauty, Hansel and Gretel and many more classic stories wydanego we Floris Books


Nie jestem wielką zwolenniczką psychoanalitycznej interpretacji baśni, ale zgadzam się w tym miejscu z Bettelheimem, który pisze tak o niedoli, w której znalazł się baśniowy bohater:

Jest to początek procesu poszukiwania siebie, często rozpaczliwie samotnego; póki on trwa, inni traktowani są w przeważającej mierze jedynie jako pomoc bądź jako przeszkoda w osiągnięciu tego celu. W wielu baśniach bohater zmuszony jest szukać, błądzić i cierpieć samotnie przez długie lata, zanim dojrzeje do tego, aby spotkać i wybawić kogoś, z kim połączy się w sposób nadający trwały sens zarówno jego życiu, jak życiu spotkanej osoby. W baśni Królewna Śnieżka takim czasem próby, okresem zmagań z trudnościami i osiągania dojrzałości wewnętrznej są lata spędzone przez bohaterkę u krasnoludków. 



Królewnę Śnieżkę zawsze odbierałam przede wszystkim jako opowieść o porzuceniu, samotności i zagubieniu. Konieczność odnalezienia się w nowej sytuacji pełnej niebezpieczeństw, próba stworzenia sobie domu w takich okolicznościach - czy to nie jest opowieść bardziej uniwersalna, kierowana nie tylko do dzieci? Innym wątkiem o uniwersalnym charakterze jest, moim zdaniem, narcystyczne dążenie macochy do eliminacji rywalki. Pełnia jej "zaburzenia" objawia się w scenach przeglądania się w magicznym lustrze. Co istotne, narcystyczne zachowania macochy mają miejsce jeszcze przed momentem, gdy dziewczyna zacznie dorastać i zagarniać dla siebie tytuł najpiękniejszej. Bettelheim znowu sprowadza wszystko do rozwiązywania dziecięcych trudności, ale zwraca przy tym uwagę na ciekawy fakt, że i Śnieżka nie jest wolna od narcyzmu: Psychika małego dziecka jest w silnym stopniu przeniknięta narcyzmem. Dziecko musi się stopniowo uczyć przekraczania tej niebezpiecznej formy, jaką przybierają uczucia do samego siebie. Opowieść o królewnie Śnieżce poucza, że zarówno narcyzm rodzica, jak narcyzm dziecka pociąga za sobą bardzo niepomyślne następstwa. Narcyzm królewny Śnieżki dwukrotnie doprowadza ją do zguby, gdy ulega ona pokusom przebranej królowej ofiarowującej jej środki, które służą upiększeniu własnej osoby, narcyzm królowej zaś powoduje, że sama w końcu ginie. 

Franz Jüttner, z wydania Scholz' Künstler-Bilderbücher, 1905-10


W baśniach często pojawia się figura słabego ojca. Czasami pozostawiona jest sama sobie (Kopciuszek), a czasami, jak wskazują interpretatorzy, rzeczywistą reprezentacją pomocnego/ważnego ojca w baśni staje się inny mężczyzna. W przypadku Królewny Śnieżki jest to myśliwy. Przyjmuje on postać obrońcy dziewczyny, mimo pozorów pozostawania uległym wobec złej królowej. Nie wchodźmy teraz w interpretacje specyfiki takiego obrotu spraw. Skupmy się na bardziej "zewnętrznych" zagadnieniach. Myśliwy jest postacią, która w baśniach pojawia się dość często. Nierzadko jest również takim właśnie zastępczym ojcem dla bohaterów. Dziś sprawa z myśliwym się nieco gmatwa, bo łowiectwo ma pewien społeczny kontekst, którego dawniej nie miało. Kojarzy się je często, jeśli nie z okrucieństwem, to przynajmniej z anachronicznym podejściem do świata przyrody. To rodzi nieporozumienia, bo baśniowy myśliwy był raczej figurą opiekuńczą. Bettelheim wiąże znaczenie tej postaci z upragnionym wybawieniem od zbyt gwałtownych, "zwierzęcych" uczuć, jakiego chce dziecko (w tym chęci pozbycia się rodzica, z którym rywalizuje). 

*Np. w adaptacji Basilego, który opierał się na bardzo dawnej wersji i stworzył opowiadanie Młoda niewolnica (Giambattista Basile, Pentamerone (Lo cunto de li cunti overo lo trattenemiento de peccerille) - pisałam o nim TU)

Zatrute jabłko, mądre ptaszyska i szklana trumna

W naszej kulturze jabłko jest często związane z zagadnieniem miłości i seksu (rajskie jabłko, jabłko bogini miłości). Nie inaczej jest w Królewnie Śnieżce, gdzie dodatkowo, na co wskazuje Bettelheim z tą dziedziną związane są problemy relacji matka-córka (badacz łączy symbolikę jabłka z matczyną piersią). Zjedzenie jabłka wiąże się w baśni z przejściem dziecka do dorosłości, z utratą niewinności. Śnieżka zjada czerwoną (zatrutą) połowę jabłka, a jak już wiemy czerwień kojarzy się z rozbudzeniem seksualności lub pojawieniem się zagrożeń seksualnych. Pozorna śmierć Śnieżki wiąże się z osiągnięciem dojrzałości seksualnej - to przejście do następnego etapu rozwoju. Tyle psychoanaliza. Możemy się z nią zgadzać lub nie, ale chyba jest tu coś na rzeczy. Bohaterką jest dziewczynka. Czerwień (jabłko) można jak najbardziej skojarzyć z menstruacją. Z antropologicznego punktu widzenia to również opowieść inicjacyjna. Uśpienie jest tu ważnym momentem. Posłużę się cytatem z Bettelheima:

Wielu bohaterów baśniowych w rozstrzygającym momencie swego rozwoju popada w głęboki sen albo wraca ponownie do życia. Obudzenie się z takiego snu lub ponowne narodziny to zawsze symbol osiągnięcia większej dojrzałości i pogłębienia się naszej zdolności rozumienia samych siebie i innych. Jest to jeden z wielu obrazów baśniowych, które mają na celu pobudzanie naszego pragnienia, aby życiu nadać wyższy sens — przez pogłębienie świadomości, lepsze poznanie siebie i większą dojrzałość. Fakt, iż w baśniach przebudzenie się na nowo do życia poprzedzane jest długim okresem bezczynności, sprawia, że słuchacz rozumie — choć nie musi sobie z tego zdawać sprawy — iż tego rodzaju ponowne narodziny wymagają okresu spokoju i koncentracji u obu płci.
 

Erin Kelso


Śnieżka trafia do szklanej trumny, gdzie przebywa przez jakiś czas. Krasnoludki nie mogą już jej pomóc. Wybrała i teraz pora na księcia. Jak wspomniałam wcześniej, spotkanie z nim w baśni Grimmów wygląda nieco inaczej niż w adaptacji Disneya. Przypomnijmy: książę widząc piękną dziewczynę w szklanej trumnie postanawia ją ze sobą zabrać. Poruszenie trumny sprawia, że zatrute jabłko wypada z ust Śnieżki i ta się budzi. Tak to było. 



Jeśli chcemy czas uśpienia królewny potraktować jako etap dojrzewania Śnieżki do nowego rozdziału w życiu, zwierzęta odwiedzające ją w trakcie trwania tego okresu  zyskują dodatkowy, symboliczny wymiar. Pierwszym jest sowa, która może symbolizować mądrość, podobnie jak krasnoludki (na co psychoanaliza w ogóle nie zwraca uwagi). Dodatkowo, zarówno ptak, jak i karłowate istoty kojarzą się z ciemnością (nocą), mogą nasunąć skojarzenia z bóstwami chtonicznymi. Pojawiają się tu takie splecione wątki jak śmierć i płodność, kobiecość i wegetacja. Drugim zwierzęciem odwiedzającym Śnieżkę w szklanej trumnie jest kruk, również symbol mądrości/inteligencji. W wielu kulturach symbolika kruków związana jest ze słońcem i świtem, a więc życiem i odrodzeniem. Kruk, strażnik tajemnic, jest tak ciekawym w folklorze ptaszyskiem, że na pewno trafi tu kiedyś jako bohater wpisu. Dla Śnieżki ważna była jego rola jako istoty dwoistej, kojarzonej z dniem i słońcem oraz nocą (u starożytnych Greków odpowiednio ptak Apollina i Saturna). W mitologii nordyckiej kruk towarzyszył Odynowi. Symbolizował pamięć i myśl, podstawy tworzenia. Możemy się domyślać, że kruk "przygotowywał" Śnieżce nowe narodziny. Jako stworzenie proroków i wróżbitów przywoływał kolejny etap życia. Ostatnia pojawia się gołębica. Możemy ją skojarzyć z miłością i...niewinnością, bo za chwilę wkracza książę. Tu baśń jeszcze się nie kończy. Ostatnim akcentem jest sroga kara, która sięga macochy. W XX wieku często łagodzona albo usuwana z adaptacji baśni.


Alexander Zick, z wydania Märchen, Grot'scher Verlag, Berlin 1975


Źródła:


Wilhelm i Jakub Grimm, Baśnie dla dzieci i dla domu, tłum. Eliza Pieciul-Karmińska, Media Rodzina 2010

Barbara i Adam Podgórscy, Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej, Katowice, 2005

Wojciech Górczyk, Elfy – Istoty fantastyczne w mitologii nordyckiej, Kultura i Historia, Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie, 16/2009

G. Stachówna, Stare baśnie na nowo w kinie opowiedziane. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, EKRANy, 2012, nr 3  

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, tłum. D. Danek, Warszawa 1985

6 komentarzy:

  1. Dziękuję za bardzo ciekawy wpis :) ciekawe, że skandynawskie podziemne elfy były tak podobne do krasnoludów. Może mógłbym liczyć na osobny wpis na temat nordyckiego folkloru nadnaturalnego?

    Pozdrawiam,
    P. Ramone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Ramone, mam już kolejkę wpisów baśniologicznych i związanych z folklorem, ale robię sobie notatki z życzeniami od czytelników i od czasu do czasu odpalam taki wpis na zamówienie :D Wiele zależy od tego, czy znajdę ciekawe ilustracje, bo taką mam tu świecką tradycję - wpisy bywają bardzo długie, bo uwielbiam takie robić, a wiem, że nie każdy lubi czytać takie elaboraty, a nawet jeśli, to potrzebuje oddechu ;) Sama też tak mam, a do tego ilustracje, często mało znane albo zupełne perełki, to bardzo część tego bloga. Obiecuję jednak poszukać czegoś miłego dla oka, nadnaturalnego i nordyckiego, a może wpis na jakiś temat związany z tym obszarem się wykluje.

      Odpozdrawiam,
      Absynt

      Usuń
  2. W wielu książkach z zakresu historia religii itp siódemce przypisuje się boskość, więc może to jakieś echa skarłowaciałych (dosłownie ;) bóstw lokalnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co do macochy i Sniezki, to on dla mnie sa uosobieniem Zimy i Wiosny, troche tak jak u nas z marzanna i bostwem wiosennym (konkretnie nie wiadomo jakie ono mialo imie, niektorzy mowia ze dziewanna, inni, ze lada)

      Usuń
    2. Musiałabym to sprawdzić, ale chyba w pierwotnych wersjach, tych przedgrimmowskich krasnoludków jest więcej ;) Jeśli chodzi o krasnoludkowate, to byłabym skłonna raczej przystać na hipotezę psychodeliczną chociaż zdegradowane bóstwa to zawsze mocni zawodnicy ;)

      Jeśli chodzi o te "wegetacyjne" tropy, to całkiem możliwe, że duża część baśni zawierających mocno rozbudowane wątki kobiece może się jak najbardziej wiązać z pozostałościami pewnych wierzeń w tkance kultury ludowej. Kiedyś chciałabym zrobić o tym wpis, ale to wyzwanie. Prędzej mi wyjdzie z tego rozdział doktoratów :D Bo tu trzeba pogrzebać w tych wersjach jeszcze krążących w literaturze ustnej itp. Ciężko tak daleko sięgającą interpretację przykładać do klasycznych, literackich baśni. Pod tym względem antropolodzy czy folkloryści mają zdecydowanie trudniej niż psychoanalitycy ;)

      Swoją drogą, chciałabym Cię na artystę tygodnia za jakiś czas, bo się kolejka zwalnia w końcu :D Pisałabyś się na wątek boginiczny w twórczości? Muszę pomyśleć o co Cię poprosić w tym temacie^^

      Usuń
    3. O rany ale mnie zaszczyt kopnął dziękuję, bardzo chętnie bym chciała :D

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.