niedziela, 12 kwietnia 2015

Zaproszenie na skromny felieton i takie tam sprawy niedzielne

Moi drodzy Czytacze, chciałabym Was zaprosić na lekki i mam nadzieję, że również przyjemny felieton w sZAFie. Tym razem nie o baśniach, ale gdzieś w pobliżu sztuki. Jest też nieco osobiście, nieco sentymentalnie (kiedyś się wyspowiadam ze sztuki współczesnej, ale to kiedyś - nadal krążę raczej gdzieś po przełomie XIX i XX wieku) i nieco chaotycznie, bo to taki felieton spacerologiczny. Sami oceńcie:

Zachęcam również do przeczytania innych artykułów, bo warto!

Poza wpisami automatycznymi ostatnio niewiele tu się działo. Dziś niedziela, a więc czas na baśniologię, tym razem jednak wyłgam się tylko niedzielną wrózią (jeszcze odpoczywam, również od blogów):

Stephen Mackey (który już tu kiedyś gościł)







5 komentarzy:

  1. Lubię te twoje niedzielne wrózie. Zawsze poprawiają humor. :)
    A felieton bardzo sympatyczny, szczególnie początek, pełen kolorów i smaków, świetnie i obrazowo napisany.
    Pozdrawiam!
    Lena Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też poprawiają humor :D
      Dziękuś!
      Zaglądania częściej życzę :D

      Usuń
    2. No zaglądam, tylko nie zawsze się odzywam. ;D Ala się staram przynajmniej raz na jakiś czas napisać komentarz, żebyś wiedziała, że wciąż zaglądam. ;D

      Usuń
  2. Będziesz może czasami linkować coś jeszcze ze swoich innych artykułów albo wpisów gościnnych?
    Emi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zastanawiałam się nad tym, ale po pierwsze, nie wiem w jakiej formie miałabym to robić. Jeśli czasami wrzucę osobny wpis, to ma to sens, ale częściej by chyba nie miało (dołączać wtedy do innych wpisów, jeśli tematyka z zupełnie innej beczki?). Gdy się prowadzi bloga, to człowiek wcześniej czy później zauważa, że miesiąc to mało i żeby się wyrabiać z wpisami w sensownym terminie trzeba jakiś tam graficzek mieć. Dwa razy w tygodniu jest wpis o określonej tematyce i tak na oko zostaje miejsce na może jeden jeszcze w tygodniu... Wiesz już o co chodzi ;)

      Po drugie, wiele z tego, co pisałam średnio ma się do tematyki tego bloga i w przyszłości też się to raczej nie zmieni (chociaż teraz już nie robię za często przynajmniej takich poważnych i niestrawnych dla zwykłego śmiertelnika artykułów, jak kiedyś ;))

      No i nie jestem pewna czy chcę tak szarżować z ujawnianiem swoich danych przez tego bloga. Inaczej nie używałabym tu swojej absyntowej tożsamości.

      Od jakiegoś czasu jednak się zastanawiam nad tymi punktami, więc możliwe, że będę częściej linkować albo też znajdę sobie nowe, niezobowiązujące miejsca do pisania, z których linkusie pójdą.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.