czwartek, 30 kwietnia 2015

Zdjęciowpis kwietniowy (kwiatowo-koci)

Wiem, że ostatnio wieje tu nudą. Nie staram się. Rozleniwiłam się. Nawet zapomniałam o ostatniej niedzielnej wrózi. Cóż, pozostaje mi tylko obiecać poprawę: obiecuję poprawę :) Postanowiłam zatrudnić kwiatki, światło i moje koty do odbudowania PRu. Kwiecień był leniwy, bardzo słoneczny i ciepły. 


Wszystko rozkwitło. Wywiało mnie z domu, a koty buszowały w odradzającym się balkonowym ogródku. W końcu można dotknąć słońca, ale jeszcze nie parzy...

wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozum w karnawale - weduta wenecka (zamiast artysty tygodnia)

Ostatnio mi w głowie tylko Wenecja i Wenecja (mam swoje powody), więc w najbliższej przyszłości możecie się spodziewać kilku weneckich tematów. Zacznę od rzeczy tak oczywistej, że aż banalnej. Wenecja miała w sztuce niezłe wzięcie, ale prekursorami tej miłości do przedziwnego miasta byli sami tworzący Wenecjanie. Portretowali jej lśniącą dekadencko urodę. W osiemnastym wieku, gdy działali weneccy wedutyści, pozostała po jej dawnej chwale już tylko migotliwa, teatralna dekoracja, olśniewający przepych, żądza piękna i zabawy.

Giovanni Antonio Canal, Canal Grande z widokiem na San Simeone Piccolo, 1740

Karnawał, wielkie uroczystości i wspaniałe rozrywki. Zanim Wenecja stała się snem o przeszłości, wedutyści zdążyli oddać jej żywy urok. Zrobili to z pełną ufnością w racjonalne narzędzia poznawcze, sugestywnie budując wrażenie realności, ale i organizując przestrzeń z przekonaniem o wyższości Rozumu nad Naturą.

środa, 22 kwietnia 2015

Damy jak kwiaty ze szkła - Élisabeth Sonrel (artystka tygodnia)

Patrząc na prace pani Sonrel, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że spoglądam na witraże. To częste w przypadku prac secesyjnych (włącznie ze szkicami do witraży ;)), ale w tym wypadku jestem po prostu zaczarowana. Czysta, łagodna linia, harmonia barw, subtelność i hipnotyzujące, nieco melancholijne światło, które płynie z ilustracji i obrazów sprawia, że czuję się jak w pustej świątyni. Jest cicho, sennie, ale również uroczyście. Nie wiem skąd we mnie takie poważne nuty, bo na pierwszy rzut oka to tylko piękne panie o czystym spojrzeniu. Czuję się jednak rozgrzeszona, bo sama pani Sonrel wpisała w swoją twórczość mistyczne akordy.

Élisabeth Sonrel, Jeune femme aux hortensians

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Warwick Goble i opowieści Indii

Trochę się spóźniłam, ale wobec tego niedzielna wróżka przywita Was w nudny poniedziałek. Dziś towarzyszyć jej będą piękne baśniowe ilustracje Warwicka Goble. Ten ilustrator książek dla dzieci żyl w latach 1863-1943 i znany jest przede wszystkim właśnie z tematyki orientalnej (Japonia, Indie). Zapraszam na część poświęconą ilustracjom do Indian Myth and Legend (D. A. MacKenzie, wyd.Gresham, 1913, KLIK) oraz Folk Tales of Bengal (L. B. Day, wyd. MacMillan, 1912, KLIK).

Folk Tales of Bengal

piątek, 17 kwietnia 2015

Kociologia - inauguracja!

Od tego momentu możecie uznać, że ten mój blogaś stał się miejscem całkowicie bezwstydnego eskapizmu. Potrzebuję tego. Nie piszę raczej o tym, nie rozmawiam w trakcie internetowych pogaduszek, ale jak niczego w świecie potrzebuję takiego przytulnego, puchatego, mruczącego miejsca. Miejsca, gdzie można się zaszyć, uciec przed światem, samą sobą, bólem fizycznym i sennie zanurzyć się we wspomnieniach z dzieciństwa, w marzeniach o jakiejś błogiej, nigdy nieistniejącej epoce. Wybrałam dla siebie i dla Was najbardziej sielskie z sielskich kocich kłaczków sztuki. Mam nadzieję, że przybłąkają się tu co miesiąc.

Léon François Comerre (1850 - 1916)

wtorek, 14 kwietnia 2015

Kiedy Absynt zachwyca się komiksem i mangą - Amano Yoshitaka (artysta tygodnia)

Nie skłamię, jeśli powiem, że jest jednym z moich najulubieńszych ulubieńców. Mamy tu wszystko to, co absynty kochają najbardziej: melancholia i ekspresja, subtelna kolorystyka na zmianę z pulsującymi barwami, wdzięk, zamyślenie, nieoczywistość, płynność linii, amorfia i wielkie zagęszczenie tej całej dobroci na centymetrze kwadratowym. Poza tym jest japońszczyzna i Japonia. Baśń i opowieści niesamowite. W uniwersum tego pana przechadzają się wróżki obok samurajów, a secesyjne czary przenikają przez fałdy kimon, więc nie miałam wyjścia. Musiałam się w tej twórczości zakochać. I musiałam kiedyś w końcu o niej napisać.


niedziela, 12 kwietnia 2015

Zaproszenie na skromny felieton i takie tam sprawy niedzielne

Moi drodzy Czytacze, chciałabym Was zaprosić na lekki i mam nadzieję, że również przyjemny felieton w sZAFie. Tym razem nie o baśniach, ale gdzieś w pobliżu sztuki. Jest też nieco osobiście, nieco sentymentalnie (kiedyś się wyspowiadam ze sztuki współczesnej, ale to kiedyś - nadal krążę raczej gdzieś po przełomie XIX i XX wieku) i nieco chaotycznie, bo to taki felieton spacerologiczny. Sami oceńcie:

Zachęcam również do przeczytania innych artykułów, bo warto!

Poza wpisami automatycznymi ostatnio niewiele tu się działo. Dziś niedziela, a więc czas na baśniologię, tym razem jednak wyłgam się tylko niedzielną wrózią (jeszcze odpoczywam, również od blogów):

Stephen Mackey (który już tu kiedyś gościł)







wtorek, 7 kwietnia 2015

Drzeworyt wielobarwny - Suzuki Harunobu (artysta tygodnia)

Drzeworyty ukiyo-e nie zauroczyłyby tak Europejczyków, gdyby nie ich barwność i kunszt twórców w dobieraniu kolorystyki. W dzisiejszym odcinku cyklu przedstawię twórczość artysty, który na dobrą sprawę zapoczątkował takie właśnie, pełne wdzięku, użycie koloru w drzeworycie japońskim. Suzuki Harunobu (1725-1806) tworzył w epoce rozkwitu japońskiej sztuki mieszczańskiej i jako pierwszy użył wielobarwnego drzeworytu.

Bakłażan, 1767


niedziela, 5 kwietnia 2015

Szalone kurczaczki i depresyjne zajączki (galeria miesiąca)

W tym miesiącu pozwolę sobie na zaopatrzenie galerii jedynie wiosennym, sentymentalnym kiczykiem. Przedstawiam hordę wesołych kurczaczków, zające z depresją i baziowe kotki w nieokreślonym nastroju (ale knują, to pewne, że knują, takie są kotki!). Będą też wróżki. Przyłapane na libacji. I jedna bardzo muzykalna.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Zdjęciowpis marcowy

Wiem, że dziś zajrzy tu niewiele osób, mnie też nie ma, gdy tu jestem (wpiseł automatyczny, a od jutra pewnie nie będę zaglądać, więc na ewentualne komentarze odpowiem po powrocie) ale marzec minął, a ja nie zdążyłam dodać kropli prywaty. Oto przed Wami kilka fotek baśniologicznych Absyntowych Kątów i pożegnanie zimowych muchomorów.