poniedziałek, 30 marca 2015

Bardzo niegrzeczny i za bardzo grzeczny Czerwony Kapturek (wpis z długim dodatkiem do poczytania)

Co prawda, zabawa w zmienianie baśni pojawiała się już wcześniej, ale dopiero w czasach nam współczesnych stała się prawdziwą modą. Sztuka, kino, telewizja, teatr i literatura stały się obszarem twórczego fermentu, gdzie baśnie otrzymują nowe oblicze, wyciąga się z nich nowe znaczenia, zmienia się fabułę, żongluje postaciami. Dziś parę słów i przykładów, które znajdziemy w literaturze, zarówno tej przeznaczonej dla dorosłych, jak i dla dzieci.

Sophie de La Villefromoit (strona artystki)


niedziela, 29 marca 2015

Znikający wpis i niedzielna wróżka

Moi drodzy, zastanawiałam się czemu nie ma odzewu pod zaplanowanym wpisem o Czerwonym Kapturku (cz.4), ale teraz już wiem. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale po zmianie tytułu wpisu roboczego blogger po prostu go połknął, a ja myślałam, że doda się zgodnie z automatyczną publikacją! Nie wiem czy uda mi się go dziś jeszcze odtworzyć (mam tylko połowę wpisu w notatkach, reszta była tylko tu) i jestem dość, hym, niezadowolona z tego powodu. Gdyby ktoś z Was wiedział, jak ewentualnie ten wpis odzyskać...

Na pocieszenie wróżka autorstwa niedawnego artysty tygodnia:

Duy Huynh



wtorek, 24 marca 2015

Przytulny surrealizm (artysta tygodnia)

Pierwsze skojarzenie? René Magritte. Stąd surrealizm. Tym obrazom brakuje jednak drapieżności i zachłystu erosem, jakie dominują w twórczości surrealistów. Niewątpliwie atmosfera obrazów Duya Huynh jest senna, może nawet i oniryczna, ale poruszamy się między symbolem, metaforą, a konceptem. Właśnie. To raczej pomysły, lekko podkręcone myśli (raczej z tej jasnej strony umysłu) przelane "na płótno", a nie zapis ukrytych pragnień i lęków. I to właśnie mi się w nich podoba. Człowiek czasami potrzebuje zamyślenia i przytulnej atmosfery, niekoniecznie chce nurkować w podświadomości. Brak postmodernistycznej zabawy, erudycyjnych kontekstów, które często możemy spotkać we współczesnej twórczości inspirowanej surrealizmem sprawia, że jest miło i bezproblemowo. Jest przyjemny, wiosenny wieczór i o to właśnie dziś mi chodzi.

Evening Echoes

czwartek, 19 marca 2015

Sylvia Plath - pięć cytatów, pięć zdjęć (imaginarium)

Gdy popełniła samobójstwo, miała 31 lat. Rankiem 11 lutego 1963 zrobiła dzieciom śniadanie, a sobie odkręciła gaz. Długo, naprawdę długo myślałam jak o niej napisać, bo chcę czy nie ten smutny koniec to pryzmat, przez który patrzy się na jej twórczość. I nie, nie da się uniknąć tego rodzaju spojrzenia. Chciałam zrobić porządny wpis o jej Szklanym kloszu czy Dziennikach, ale to  może innym razem. I o poezji. Plath - nie wiem, czy dla mnie zaraz przed czy zaraz za Virginią Woolf, jeśli chodzi o poezję - obok Emily Dickinson*. To moje osobiste sympatie, więc ten wpis będzie trochę milczący, nie chcę przegadać tematu. Minimalistycznie, a może medytacyjnie, wybrałam dla Was dziś pięć cytatów i pięć zdjęć, które towarzyszą mi, gdy myślę teraz o jednej z moich ulubionych autorek, o jednej z dwóch ukochanych poetek. Wciągająca w egzystencjalne (egzystencjalistyczne?) trzewia depresyjność, którą Plath rozpina nad sobą, ten "szklany klosz" jest zaproszeniem. Do po(d)słuchania czyjejś spowiedzi z życia. Zaserwowanej bez upiększeń, ale otwierającej w człowieku światłoczułość. Według Plath cień jest najpiękniejszy. Nie byłoby go bez światła.

 "A potem coś we mnie umarło."

Richard Avedon, 1968 (klik)

wtorek, 17 marca 2015

Bohaterowie i bogowie Wschodu w prerafaelickim cieniu (Evelyn Paul)

Nazywała się Evelyn Maude Blanche Paul (1883 - 1963). Jej nazwisko nie mówi często nic nawet osobom interesującym się nieco Prerafaelitami. Nie tylko nie należała do Bractwa, ale też nie była z nim ściśle powiązana, nie była jedną ze sławnych prerafaelickich modelek (i nie ma w tym nic dziwnego, wystarczy spojrzeć na datę urodzin), źródła nie wymieniają jej nawet jako osoby związanej luźno z grupą i jej sympatykami. Warto jednak o niej pamiętać, a ponieważ ostatnio nieco utknęliśmy w XVII wieku czas na mniej znaną artystkę bliższą współczesności. Evelyn Paul jest jednym z tych ilustratorów, których twórczość przenosi prerafaelickiego ducha w wiek XX. Poza tym sięgnęła po tematykę, którą nieczęsto kojarzy się z wpływem twórczości Bractwa - legendy dawnych Indii czy starożytnej Asyrii.

The Mother Goddess Ishtar

niedziela, 15 marca 2015

Czerwony Kapturek na współczesnej ilustracji, czyli jak polubić wilka

W dzisiejszym wpisie poznamy Kapturka w nowym wydaniu, niezbyt zgodnym z tradycyjną fabułą baśni. Nacieszymy oczy ciekawymi ilustracjami. Natomiast na powrót do rozkmin literackich możecie liczyć w przyszłym tygodniu. Wtedy też  pozwolę sobie na krytykę zbyt daleko posuniętego "uwspółcześniania" i ideologizowania tej starej baśni w wersjach literackich, czyli kolejny czerwonokapturkowy elaboracik. Dlaczego tak? Po pierwsze, dlatego że znów wyszło mi za dużo pisaniny i najzwyczajniej w świecie nie chcę Was tym zamęczyć bez solidnej edycji. Po drugie, dlatego, że będę wtedy nastawiona wojowniczo względem różnych machinacji, jakie spotykają współcześnie Czerwonego Kapturka w literaturze (i częściowo w kinie), a nie chcę żeby to rzutowało na Wasz odbiór tego, co myślę ogólnie o zabawach z baśniami w (pop)kulturze. Bo fajne są. Wiele wolno, naprawdę, wiele wolno i Absynt pozostaje niewzruszony. Są jednak, dla mnie jako baśniologa, pewne granice i o nich właśnie porozmawiamy w przyszłym tygodniu. Zaczynamy?
Dawno, dawno temu...


Indrė Bankauskaitė

czwartek, 12 marca 2015

Herbatka u Elizabeth Gaskell - sielskie imaginarium

William Henry Margetson, Afternoon Tea, lata 20. XX wieku

Czytam sobie Panie z Cranford. Dziewiętnastowieczna angielska literatura (no, niestety, muszę tu to powiedzieć) kobieca ma w sobie coś rozluźniającego. Od czasu do czasu mniej, bo Wichrowe wzgórza czy Jane Eyre już niekoniecznie do tego typu rozrywek należą (chociaż Jane da się i tak, przy herbatce). Panie z Cranford to kilka takich herbatkowych opowieści z angielskiej prowincji. Pojawiają się tu i nuty smutku czy nostalgii, ale zawsze z dodatkiem cukru ciepłej ironii lub innych przytulnych zabiegów. Cranford jest przytulne, na swój sposób sielskie, więc zapraszam do kącika ze nostalgiczną sztuką herbatkową. Wybrałam obrazy z różnych epok.

wtorek, 10 marca 2015

Robale Marii Sibylli Merian, czyli sztuka, nauka i podróże (artystka tygodnia)

Dziś wybierzemy się do egzotycznej dżungli, zobaczymy prawdziwe smoki i rogate gąsienice. Miałam nie pisać o tak znanych artystkach, ale podobnie, jak przy pani Lavinii (tej od wilkołaka), nie mogę się powstrzymać, bo pani Maria Sibylla Merian (1647 - 1717) też jest postacią niezwykle interesującą. Była malarką, ale również przyrodnikiem, jednym z pierwszych entomologów. Przez długie lata jej istnienie pogrzebane było w powszechnej niepamięci, pod stertą innych zapomnianych artystów. Obecnie karty wydań jej dzieł cieszą się dużą popularnością na aukcjach sztuki.

Krokodilkaiman mit Korallenrollschlange (Anilius scytale), Metamorphosis insectorum Surinamensium II., Bildtafel LXX., Amsterdam, 1719 ( Royal Collection)


poniedziałek, 9 marca 2015

Niedzielna wróżka-absyntuszka

Moi drodzy, jestem padłem, truchłem, zombiakiem. Nie do końca może, ale nie jestem w stanie się skupić na niczym wymagającym skupienia poza tym, na czym skupić się muszę. Ostatni wpis o Czerwonym Kapturku pojawi się w inną niedzielę, nie miałam siły go kończyć. Wynagrodzę Wam za to ten nietakt z mojej strony ładniusią wróżką.

WinonaCookie (profil artystki)

czwartek, 5 marca 2015

Powrót czwartków literackich w nowym wydaniu i klasyczne wyzwanie czytelnicze (krytyczne!)

Od jakiegoś czasu nie radzę sobie z lekturami. Konkretnie: z chaosem nieprzeczytanych książek, których barbarzyńskie sterty rosną wokół mnie. Tradycyjnie czytam też już rzeczy przeczytane, to jakaś choroba. Jestem w stanie czytać jednocześnie 7 książek, to moje maksimum. Ostatnio jednak stale ta moja lista jest "przedobrzona" i pożyteczna siódemka zamienia się w jakąś diaboliczną trzynastkę. Potrzebuję złotej zasady, idei przewodniej, sztandaru, pod którym księgi ponownie ułożą się w sensowny sposób. 

Pierre-Auguste Cot, Pause for Thought (or Ophelia), 1870 (czy ta pani czytająca nie wygląda ciut demonicznie?)


wtorek, 3 marca 2015

Marcowe oczarowanie (artysta tygodnia - Thomas Gainsborough)

Pociągnięcia pędzla Thomasa Gainsborough (1727 - 1788) zawsze kojarzyły mi się z tą brudną, ale czarującą, w połowie zimową, w połowie wiosenną już porą. Na niebie poszarpane chmury, trochę błękitu, korony drzew poruszane nagłymi powiewami wiatru. Tak właśnie malował Gainsborough. Przy okazji jest jednym z tych malarzy, którzy malowali realistyczne, z uwielbieniem szczegółu, ale przy okazji jakby łapiąc w ruchu marzenie senne.


detal z Mary Little (Lady Carr),  1763

niedziela, 1 marca 2015

Facebook, drobna zmiana na blogu i niedzielna wróżka

Jakiś czas temu uporządkowałam nieco swój absyntowy profil. Mogę teraz oficjalnie Was na niego zaprosić. To nie jest moje w pełni prywatne konto (no i dobrze heheh), ale zamieszczam tam publiczne aktualizacje moich dwóch blogów (być może od teraz również i trzeciego wpółprowadzonego - więcej szczegółów wkrótce):

Przy okazji zapraszam Was na moją stronę z twórstwami, na której stale robię porządki, ale nadal nie wiem jeszcze do końca co na niej będzie, a co nie: https://www.facebook.com/Nibypracownia
W tej chwili umieszczam tam również zaproszenia na tutejsze wpisy. Potworzę sobie czasami również baśniotwórstwa i chociaż stale brakuje mi czasu, żeby porządnie je sfocić, mam nadzieję, że wkrótce uda mi się uporządkować swoje plany dotyczące tej aktywności.

Niedzielne wróżki na dziś:

Kate Greenaway

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego niedzielnego popołudnia.