wtorek, 17 lutego 2015

Lavinia Fontana, artystka, która namalowała "wilkołaka" (artystka tygodnia)

Dziś pamiętamy ją przede wszystkim jako autorkę portretów. W tym tego najsłynniejszego, przedstawiającego Antoniettę Gonzales. Obraz powstał około 1585 roku, gdy sława rodziny dotkniętej syndromem wilkołaka była największa. Przyjaciel artystki, przyrodnik z Bolonii, Ulisses Aldrovandi opisał rzadką deformację (w Monstrorum historia, 1642), która sprawiała, że osoby nią dotknięte przypominały na pierwszy rzut oka raczej naszych małpich kuzynów niż ludzi. Ojciec sportretowanej dziewczynki, Petrus Gonzales, był pierwszą, powszechnie znaną osobą z hipertrichozą. O tym fenomenie, jak o innych dziwadłach, szybko zapomniano albo może inaczej - pojawiały się inne przypadki, inne deformacje, sensacje i mistyfikacje. Lavinia uwieczniła jednak twarz dziewczynki. Nie widzimy tylko nadmiernego owłosienia, ale spod skorupy brzydoty przebija bystre spojrzenie i miły uśmiech. Dziecko trzyma w dłoniach kartkę, na której spisane są dzieje rodziny.

Lavinia Fontana, Antonietta Gonzales, ok.1585


Lavinia Fontana była jedną z pierwszych zawodowych malarek, które zdobyły sławę. Jej twórczość przypada na lata rozkwitu manieryzmu. Pochodziła z prawie artystycznego domu - jej ojcem był mistrz murarski, Prospero Fontana, ale sama została żoną artysty, Giana Paolo Zappiego. Inaczej niż w przypadku bohaterki z poprzedniego wpisu tej serii, nie tylko nie przestała malować po ślubie, ale mąż został jej asystentem. Została członkinią Akademii Świętego Łukasza, a to nie byle jaka nobilitacja. Przeniosła się do Rzymu na życzenie papieża Klemensa VIII.

Lavinia Fontana, autoportret, ok. 1600


Poza portretami, artystka sięgała także po tematykę mitologiczną i religijną. Jej obrazy mają w sobie jakąś niepokojącą atmosferę. Gęsty mrok, tajemnica otaczająca postaci i nieraz cudaczny strój sprawiają, że szukamy na nich większej ilości wskazówek do rozwikłania zagadki. Na przykład, dlaczego w dziele przedstawiającym Apolla i muzy, ten pierwszy tak bardzo nie rzuca się w oczy, a my mamy wrażenie, że kobiety się nam przyglądają.

Lavinia Fontana, Apollo i muzy, 1598 - 1600

Lavinia Fontana, Jezus ukazuje się Marii Magdalenie, 1581

Lavinia Fontana, Judyta z głową Holofernesa, II połowa XVII

Lavinia Fontana, Judyta, 1590-1595, Muzeum Narodowe Kraków ;)

Lawinia Fontana, Franciszek z Paoli błogosławiący syna Ludwika Sabaudzkiej (Franciszka I?), 1590


Fontana, jak już wspomniałam, była równorzędnym wobec innych malarzy, artystą. Miała własny warsztat, swoich pomocników, utrzymywała cały interes samodzielnie, przyjmując zlecenia zarówno publiczne, jak i prywatne. Zdecydowanie wyróżniała się na tle innych malarek, których praca często ograniczała się do portretowania osób ze swojego otoczenia, przyjmowania zamówień od znajomych. Osiągnęła spektakularny sukces w swoich czasach. O jej zlecenia ubiegały się nie tylko znakomite rody italskie, ale również papieże - wspomniany Klemens VIII, ale też Grzegorz XIII i Paweł V.
 

Lavinia, Fontana, Dama z pieskiem, 1580

Lavinia Fontana, portret arystokratki (Bianca Cappello), 1548-1587

Lavinia Fontana, portret zbiorowy, II poł. XVII wieku

Lavinia Fontana, Bianca degli Utili Maselli (z dziećmi), między 1604 i 1605

Lavinia Fontana, autoportret, 1577



(wpis automatyczny)

6 komentarzy:

  1. Na blogu "Kobiet i Historia" był też niedawno wpis o nich (o Lavinii i Antonietcie). Niezwykłe historie... O obydwu czytałam wcześniej.

    BTW. Czy zauważyłaś, ze wygrałaś konkurs? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raju, fajnie! :) Już sprawdzam. Nie zaglądałam przez jakiś czas na blogi (u mnie wpisy lecą z kolejki ;))

      Jeśli chodzi o bohaterkę wpisu i jej modelkę, to bardzo ciekawa historia, sama Lavinia jest tak ważnym w historii sztuki nazwiskiem, że chociaż niespecjalnie pasuje do założeń tej serii wpisów, nie mogłam się powstrzymać, by nie pokazać paru interesujących przykładów jej twórczości ;)

      Usuń
    2. A czy dostanę namiary na Ciebie?

      Czekamy na jakiś kontakt! (Napisz na adres na blogu albo podaj gdzieś swój)!

      Usuń
    3. Już wysłałam wiadomość na fejsie (możliwe, że gdzieś się zgubiła, czasami tak jest z fejsową pocztą), dziś przesłałam drugą z innego konta. Jeśli do jutra nie będę w stanie zweryfikować czy tym razem się udało, napiszę jeszcze na adres podany na blogu ;)

      Usuń
  2. Widać jakie pieski były modne w tym okresie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były, były :D Potem przez chwilę portrety z ptakami i dopiero XIX stulecie w pełni nobilituje kociaste.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.