niedziela, 8 lutego 2015

Co masz w koszyczku, miła dziewczynko?

Wywołując erotyczne skojarzenia (wilka z lasu heheh), niepokoiła już Wilhelma Grimma. Do tego stopnia, że kazał wilkowi się ubrać. Jednoznaczną sugestię jej interpretacji, opartej na kwestii uwiedzenia, dał sam Perrault. Oto baśń z podseksami. Dziś Czerwony Kapturek i wilk są chyba najpopularniejszymi spośród bohaterów klasycznych baśni, którym jawnie przypisuje się erotyczny kontekst. Od niezbyt obyczajnych ilustracji po przebrania karnawałowe, ba, zwyczajnie "łóżkowe". Jak wspomniałam przed chwilą, już Grimmowie mieli niezły problem z Czerwonym Kapturkiem. I proszę się nie śmiać. Dla ówczesnych baśniozbieraczy to była niezła próba - obejść seksualne skojarzenia, którym tak jednoznacznie utorował drogę Perrault. W czasach Grimmów co prawda dopuszczano dużą dawkę przemocy w baśniach, co dziś może wręcz dziwić, ale zbyt jaskrawe "podseksy" nie przechodziły przez sito obyczajowej cenzury. Na drodze do adaptacji baśni stała wyraźnie erotyczna atmosfera. To do niej najczęściej odwołują się liczne interpretacje psychologiczne, zwłaszcza psychoanalityczne. I o tym będzie dzisiejszy wpis. Gdy go robiłam, okazało się, że mam bardzo dużo do napisania i część tych rozkmin nawet obrosła w osobiste refleksje. Wolałabym zamieścić je osobno, więc wpisy będą dwa. W następnym przeniesiemy naszą uwagę na reinterpretacje baśni służące jej uwspółcześnieniu i różne egzorcyzmy nad nią odczyniane w imię "poprawności ideologicznej". Zaczynamy? Ostrzegam, że wyszedł mi niezły elaboracik.

Warwick Goble
Stary grzesznik i niewiniątko

W pierwszej połowie XIX stulecia psychologia dopiero raczkowała, a właściwie była zaledwie zygotą nowej nauki, rozwijającą się w jeszcze ciepłym kokonie filozofii, gdzie mieszały się ze sobą zalążki wielu współczesnych nauk szczegółowych. Nikt jeszcze nie babrał się w psyche, zwłaszcza w psyche dzieci, na tyle, by widzieć to, co zobaczyli w baśniach późniejsi psychoanalitycy. Gdyby bracia Grimm mieli dostęp do takich interpretacji, całkiem możliwe, że nigdy by baśni nie wydali ;)




Poruszając temat interpretacji psychologicznych (czy też może konkretnie psychoanalitycznych) Czerwonego Kapturka postanowiłam skupić się na klasycznej pracy Bettelheima (Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni), bo chyba każdy kto stara się na tym polu popisać, musi się jakoś odnieść do jego ujęcia. Można go nie lubić, można mieć mu wiele do zarzucenia, można przyjąć postawę krytyczną (taką ja przyjmuję), ale tę interpretację trzeba znać. Jak napisałam wcześniej, Czerwony Kapturek to baśń do dziś wyraźnie kojarząca się ze sprawami seksu, a więc klucz psychoanalityczny wydaje się w historii interpretacji podstawowy. Pomyślałam, że postaram się zreferować ładnie to, co miał do powiedzenia Bettelheim, bo porusza on kilka najważniejszych wątków i zasygnalizować Wam dlaczego może nie mieć racji. Nie zrezygnuję z paru krytycznych prztyczków, które każe mi dać w nos panu Bettelheimowi jakaś tam wiedza o kulturze. Tezy słynnego psychologa zderzą się tu więc z moją nieśmiałą próbą spojrzenia na baśń bardziej od strony historii kultury niż teorii psyche.

Cory Godbey (źródło)

Jeśli chodzi o samą psychoanalizę, to zachęcam do zajrzenia na strony z grubsza przedstawiające terminologię, którą się tu muszę posłużyć bez wchodzenia w szczegóły. Chciałabym Was uczulić na to, że przy interpretacjach psychologicznych baśni często pomija się inne fakty, które decydują o tym, że znajdują się w nich takie, a nie inne elementy. To, co widzi antropolog kultury, tłumacz czy badacz historii baśni niekoniecznie jest zauważane przez Bettelheima (i wielu innych interpretatorów psychoanalitycznych) - na przykład, podejrzenie, że Czerwony Kapturek niekoniecznie była małą dziewczynką (powiedzielibyśmy dziś, że w wieku szkolnym) albo pewność, że baśnie nie były z zasady przeznaczone dla dzieci. Takie ich zastosowanie wydaje się być nawet wtórne. Często odnoszę wrażenie, że psychoanalitycy nie zastanawiali się za bardzo nad procesem powstawania baśni. Zakładali, że są one wyrazem treści psychicznych i na tym poprzestawali, a najciekawsze jest przecież właśnie zderzenie psychiki ze światem zewnętrznym. Bettelheim pomija, moim zdaniem, ważne aspekty i wychodzi z niepewnych założeń. Usuwa cały niemalże kontekst kultury ludowej, w której baśń się wykluła, przetrwała długie lata i do której kodów mogą odwoływać się poszczególne wątki. Badacz przerzuca cały ciężar interpretacji od razu na sferę psychologiczną, a przecież ta nie jest odizolowana od kultury. Elementy fabuły mogą reprezentować w pierwszej kolejności wartości czy wierzenia związane z kontekstem kulturowym, a dopiero na głębszym poziomie obrazować jakieś konflikty wewnętrzne. Poza tym, badacz przypisuje, moim zdaniem, zbyt duże znaczenie pierwiastkowi męskiemu w tej opowieści, gdzie wydaje się dominować raczej pierwiastek kobiecy i związane z nim sprawy. Akcentowanie roli męskości w opowieści o dziewczynce jest Bettelheimowi po prostu potrzebne, żeby mógł trzymać się swojego głównego założenia - Czerwony Kapturek jest według niego opowieścią o próbie przezwyciężenia przywiązań edypalnych. Uprzedzam, że od teraz prawie wszystko będzie się kręciło wokół spraw seksu. Jeśli więc nie chcecie mieć "popsutego dzieciństwa" (jak wiele razy słyszałam od osób, które przeczytały pracę Bettelheima), lepiej nie czytajcie ;)





Czerwony Kapturek w wersji Perrault traci wiele czaru, ponieważ nie ma najmniejszej wątpliwości, że wilk nie jest tutaj krwiożerczym zwierzęciem, ale metaforą bardzo mało pozostawiającą wyobraźni słuchacza. Tego rodzaju spłaszczenie i formułowany expressis verbis morał przekształcają potencjalną baśń w opowieść ku przestrodze, w której wszystko zostaje powiedziane do końca. -
Bettelheim szybko odrzuca wersję Perraulta i jego tłumaczenie tego procederu jest dość sensowne, ale bądźmy szczerzy - gdy mimo wszystko od razu na wstępie odniesiemy Czerwonego Kapturka do ukrytych erotycznych znaczeń, pomyślimy o sytuacji typu mała dziewczynka i stary zbereźnik. Odczytując tę opowieść w umoralniającym kluczu, jak chciał Perrault, ale z przekonaniem, że mamy do czynienia z małym dzieckiem, a nie dorosłą panną, możemy zobaczyć w baśni ostrzeżenie przed pedofilami. Tymczasem erotyczny potencjał tej opowieści nie wyczerpuje się w tak łopatologicznej interpretacji i wolałabym, żebyśmy poszukali nieco głębiej.


Paweł Kuczyński (źródło)


O czerwonym nakryciu głowy, czyli seksualna pokusa

Bettelheim twierdzi i oczywiście, nie jest w tym odosobniony, że w Czerwonym Kapturku znaczenie koloru czapeczki jest bardzo doniosłe. Niestety, to pierwszy moment, gdy pomija zupełnie znaczenie tego stałego (w większości) elementu różnych wersji w kulturze ludowej. Według niego czerwień symbolizuje w tym wypadku namiętność czy też może gwałtowne emocje związane ze sprawami płci. Czerwony atrybut jest ofiarowany dziewczynce przez Babcię i Bettelheim uważa, że to symbol przedwczesnego przekazania bohaterce seksualnego uroku, a z tym, jak można się domyślać, będą w życiu kłopoty. Badacz nie zgłębia zbytnio kwestii matrylinearności tego przekazu, a trochę szkoda. To ciekawy wątek dla antropologa kultury, ale nie będę go tu teraz samodzielnie rozwijać.

Czerwony Kapturek z matką

Czerwień to kolor alarmowy. Takie znaczenie ma także i w tym wypadku. Według Bettelheima oznacza problemy, które dziewczyna będzie mieć ze zrozumieniem targających nią emocji. Nie jestem pewna czy czerwień oznaczać ma tu barwę sugerującą niebezpieczeństwo, sytuację podwyższonego ryzyka czy też może związana jest z obudzeniem seksualności. Ja obstawiałabym to drugie. Sądzę też, że kolor czerwony mógłby być związany z pierwszą miesiączką. W wielu kulturach stanowi ona sygnał przejścia ze świata dzieci do świata młodych kobiet i byłoby zrozumiała w takim kontekście obawa przed nagłym problemem jakie może mieć dziewczyna z obecnością w swoim życiu kwestii związanych z seksem. Bettelheim pisze natomiast raczej o czerwieni jako o sygnale alarmowym, a nie symbolu przebudzenia seksualnego. Według niego osoba, która jest odpowiednio przygotowana do przeżyć seksualnych (czy chodzi tu o inicjację czy o coś więcej?) poradzi sobie z nimi sama, potrafi się kontrolować i wykorzystuje je w swoim rozwoju. Przedwczesne zetknięcie się z tą sferą może natomiast wywołać regresję, powrót do wcześniejszych stadiów rozwoju. To dla takiej osoby jedyny sposób na poradzenie sobie z sytuacją. Bettelheim ma tu na myśli stadium edypalne, powrót do wczesnodziecięcych sposobów postępowania. Nie wchodząc w szczegóły tego, o co dokładnie chodzi z tym całym stadium edypalnym (polecam tu lekturę jakiegoś krótkiego wprowadzenia do psychoanalizy, może być nawet Wikipedia ;)), możemy sprawę uprościć i robi tak sam Bettelheim - chodzi o usunięcie bardziej doświadczonego współzawodnika o względy rodzica przeciwnej płci - tu Babci. Czemu nie matki? Po pierwsze, dlatego, że ojciec jako taki jest nieobecny (chociaż Bettelheim wskazuje na istnienie wersji, gdzie się pojawia), po drugie, dlatego, że to Babcia jest przekazicielką czerwonego nakrycia głowy, czyli seksualnego potencjału bohaterki i staje się przez to reprezentacją gorszej części matki. Kupy się to nie trzyma do końca, ale taki jest urok psychoanalizy.

Harry Clarke, 1922


Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na inną ścieżkę interpretacyjną, które wbrew pozorom wcale nie stoi tu w sprzeczności z tezą Bettelheima dotyczącą kłopotów ze sferą seksualną. Jak już napisałam, czerwone nakrycie głowy może symbolizować pierwszą miesiączkę, a więc także nie tyle rozbudzenie seksualne, co pewne "obowiązki" związane z tą sferą. Nie jest to szczególnie odkrywcza interpretacja i spotkałam się z nią parę razy, ale przede wszystkim wydaje mi się, że niemalże każda czytająca uważnie Czerwonego Kapturka kobieta przypomni sobie TEN moment, odczuje specyficzną atmosferę z nim związaną, kwestię tego, co mówiły jej na ten temat starsze kobiety itd. Myśliwy, na którego tak wyraźnie zwraca uwagę Bettelheim nie pojawia się we wszystkich wersjach baśni, zdaje się być elementem "doczepionym". Obecność wilka można interpretować jako obecność czegoś/kogoś obcego, zagrażającego (dzikość, złe zamiary, zejście z właściwej ścieżki). Jedynie kobiece bohaterki stanowią w tej opowieści stały "ludzki" punkt odniesienia. Wspólnotę. Mamy tu pewien międzypokoleniowy przekaz między kobietami, o czym Bettelheim pisze co prawda, ale nie ciągnie tego wątku. Przekaz ten dotyczy sfery seksualnej (a więc dojrzewania, które zaczyna się razem z pierwszą miesiączką) i zarazem związany jest z kwestią ochrony, o czym Bettelheim nie wspomina już w ogóle.


rosyjska pocztówka (źródło)

Szczególna rola koloru czerwonego w kulturze nie ogranicza się do symbolizowania uczuć (spraw serca), ba, to raczej tylko odprysk ogólnej wielkiej mocy jaką przypisywano czerwieni. Symbolika tej barwy związana jest z innym, niesamowicie silnym symbolem - krwią. Krew z kolei wiąże się na wielu różnych płaszczyznach z tak ważną sprawą w historii kultury jak kult solarny i kulty płodności, reprezentacja życia (stąd obecny w kulturze ludowej zakaz ozdób czy ubrań w tym kolorze w przypadku obrzędów przejścia, gdzie mamy do czynienia z rytualną śmiercią). Niektórzy badacze kultury mówią wprost o tym, że Czerwony Kapturek to baśń o słońcu i cyklach natury. Jasne słońce zostaje pochłonięte przez ciemną noc (wilka), a wydobycie Kapturka z brzucha wilka to ponowny świt - odrodzenie życia. Powołują się przy tym na tak odległe i istotne dla kultury punkty odniesienia jak nordyckie mity. I jak to można tak sobie zwyczajnie pominąć? Powiązanie czerwieni i seksu idzie raczej tą drogą, a tymczasem Bettelheim wydaje się być po prostu bardzo romantycznym panem sugerując, że mamy tu podseksy dlatego, że czerwień to kolor namiętności.

Dean's A Book of Fairy Tales, Janet i Anne Grahame Johnstone
(źródło)


Dodatkowym tropem, którym baśniologiczny detektyw musi pójść, jest ochronna istota czerwieni. O ile jej sięgające odległej przeszłości symboliczne moce, mogą być w tradycji ludowej tylko kulturową skamieliną, o tyle wiara w to, że czerwień chroni, była wykorzystywana codziennie. Kolor czerwony kojarzony był z bóstwami i demonami, zwłaszcza tymi związanymi jakoś z ogniem, który też jest silnym symbolem. Zdecydowanie mógł oznaczać ingerencję nadnaturalności. Poza tym, jego moc była na tyle duża, że nie wolno było go czasami nosić. W naszej rodzimej kulturze ludowej istniał zakaz używania koloru czerwonego przez parę młodą podczas wesela. Związane było to z faktem, że mamy tu do czynienia z obrzędem przejścia, a czerwień blokowałaby wyjście z jednego stanu (panieństwa, kawalerstwa) do następnego. Czerwień związana była z aktem zamykania, zakazu wstępu. Uważano ją ponadto za symbol dojrzałości (przeciwieństwo koloru zielonego), jak najbardziej związany z dojrzewaniem seksualnym.

Na poziomie dosłownym mamy tu Babcię jako reprezentantkę ludowej mądrości. Daje swojej wnuczce przedmiot ochronny. Jeśli chcemy zejść nieco w psychologiczne głębiny, ale nie odrywać się za bardzo od znaczeń kulturowych, otrzymamy taki obraz -
Babcia przekazując wnuczce (z wielkiej do niej miłości, pamiętajmy o tym!) czerwone nakrycie głowy symbolicznie przekazuje jej jakieś wartości, wiedzę, doświadczenie związane z ochroną, której od teraz (od pierwszej miesiączki) będzie potrzebować dziewczyna. Pamiętajmy, że w kulturze ludowej, z której wywodzi się Czerwony Kapturek*, baśń jest własnością całej społeczności. Funkcje opowieści związane są także z życiem wspólnoty, z przystosowaniem jej członków, wyjaśnieniem świata.

Nie wiem czy taka interpretacja nadal się obroni, gdy założymy, że baśń nie była przeznaczona dla dzieci (dorastających), a jest to środek ostrożności, który trzeba mieć pod ręką. Tak zwyczajnie po ludzku zakładam, że baśnie zawierają mnóstwo znaczeń i mogą być jednocześnie opowieścią, której znaczenie odczytają dorastający członkowie społeczności i po prostu straszną historią, którą z przyjemnością będą sobie opowiadać dorośli.

* Opowieść mogła powstać sobie nawet czysto literacko, wymyślona przez pełnego fantazji średniowiecznego mnicha, ale jej przekształcenia i zakorzenienie w kulturze dokonały się już w ustnym przekazie ludowym. I basta!

O zbaczaniu z właściwej ścieżki i chęci pozbycia się Babci, czyli wewnętrzne konflikty

Według Bettelheima baśnie opisują psychologiczne problemy wspólne wszystkim ludziom, powtarzające się w rozwoju każdej jednostki i ukazują też, że w wyniku przezwyciężenia ich powstają różne osobowości i zbieramy różne doświadczenia. Posługuje się porównaniem Czerwonego Kapturka i Jasia i Małgosi. W obu baśniach obecne są podobne wątki, ale mają inne znaczenie. Głównym tematem pozostaje lęk przed byciem pożartym - oczywiście, jest to dość powierzchowny poziom. Nieco głębiej pojawia się kwestia wczesnodziecięcych tendencji oralnych. Jaś i Małgosia są nadal do nich przytwierdzeni (obsesja pożerania: strach przed byciem zjedzonym, zjadanie domku z piernika, który według Bettelheima symbolizuje złą matkę, spalenie wiedźmy w piecu) i wiąże się to z destrukcyjną stroną tych tendencji. Natomiast Czerwony Kapturek nie ma już niszczycielskich pragnień oralnych, przekroczyła to stadium. Dziewczynka nie reprezentuje już lęku oralnego, więc może z radością podzielić się jedzeniem z Babcią. Świat zewnętrzny też nie stanowi dla dziewczynki zagrożenia. Jest uroczym i ciekawym miejscem. Pojawia się tylko jedna przestroga: nie zbaczać z wyznaczonej ścieżki.

źródło

Według Bettelheima kluczowe dla zrozumienia Czerwonego Kapturka są dwie kwestie: dziewczynka reprezentuje dziecko, u którego wciąż są żywe (w nieświadomości) przywiązania edypalne oraz istnieje wyraźny konflikt między zasadą przyjemności i rzeczywistości (id i ego). Pierwszy z problemów niesie ze sobą niebezpieczeństwo uwiedzenia lub destrukcyjnego wykorzystania własnego wpływu erotycznego. Drugi rodzi poczucie winy wobec opiekunów i autorytetów. Według Bettelheima w Czerwonym Kapturku dochodzi do eksternalizacji pewnych nieprzyjemnych wewnętrznych procesów przeżywanych przez dorastające dziecko. Miejscem takiego zrzutu niechcianych treści staje się wilk.  Dziecko ma poczucie winy, zbaczając z drogi wytyczonej mu przez rodziców. Czuje się nieodpowiednie, moralnie "brzydkie", gdy pozwala sobie na wzbudzanie w kimś seksualnej pokusy albo, gdy pozwala komuś na uwiedzenie go. Bettelheim uważa, że baśń jest ostrzeżeniem, ale zupełnie innego typu niż to sugeruje Perrault (badacz sądzi, że francuski pisarz za bardzo ją zmodyfikował i za właściwszą, bliższą "prawdzie" uważa wersję grimmowską). Czerwony Kapturek ma według niego sugerować dziecku, że należy wbudować silniej w swoje superego treści reprezentowane przez rodziców, aby dać sobie radę z niebezpieczeństwami. Na drodze do tego ma stać ambiwalencja uczuć wobec rodziców (przywiązania edypalne), ale nie należy dać się im omamić. Jak to ma wyglądać? Nie uwodzić i nie dawać się uwodzić. Bettelheim pisze dosłownie: Lepiej przystać jeszcze przez pewien czas - mimo ambiwalentnych pragnień - na opiekę, jaką ojciec może zapewnić wówczas, gdy nie czyni się go obiektem starań uwodzicielskich. O tym w jaki sposób, według Bettelheima, jest obecny ojciec w tej baśni jeszcze powrócimy.



Czerwony Kapturek jest dojrzalsza od Jasia i Małgosi nie tylko dlatego, że przekroczyła już przywiązania oralne. Ma także inny stosunek do świata. Jaś i Małgosia zostają wręcz wypchnięci siłą z domu, gdzie byli bezpieczni. Świat jest straszny i nieznany, a dzieci chcą przede wszystkim wrócić do domu. Czerwony Kapturek chętnie opuszcza dom. Jest dociekliwa, co pokazuje scenka, w której pyta wilka przebranego za Babcię dlaczego wygląda tak, a nie inaczej. Poza tym świat ją po prostu kusi. Ma w sobie radość życia i pragnienie sięgania po jego soczyste owoce. To może być sytuacja dla dojrzewającego dziecka niebezpieczna. Świat zewnętrzny może stanowić dla niego zagrożenie, ponieważ może wywołać powrót do kierowania się zasadą przyjemności, która zdominuje jego życie. Bettelheim zakłada, że baśń opisuje sytuację, gdy dziewczynka już porzuciła kierowanie się przede wszystkim zasadą przyjemności (pouczenia matki), ale nadal grozi jej powrót do tego, na co już nie powinno być miejsca w życiu (aby dziecko zdobyło samodzielność konieczna jest nauka kierowania się zasadą rzeczywistości).

Bettelheim pisze o tym, że w dziecku rodzi się konflikt między drogą przyjemności (tym, co się lubi robić) i drogą obowiązku (tym, co się powinno robić). Sprowadza to oczywiście do id i ego. Wskazuje przy tym też na inne wersje baśni: Dwie wersje francuskie różniące się znacznie od wersji Perrault ukazują jeszcze jaśniej, że bohaterka wybiera drogę przyjemności, czy też przynajmniej drogę łatwiejszą, będąc przy tym świadoma, że przekłada ją nad drogę obowiązku. Czerwony Kapturek spotyka tam wilka na rozstaju, to jest w miejscu, gdzie trzeba powziąć decyzję co do wyboru dalszej drogi. Wilk pyta, którą drogą bohaterka chce dalej pójść - drogą igieł czy drogą szpilek. Dziewczynka wybiera drogę szpilek, ponieważ - jak wyjaśnia w jednej z wersji - łatwiej spiąć coś szpilkami niż zszyć igłą. W czasach gdy szycie należało przede wszystkim do młodych dziewcząt, łatwo było zrozumieć, że wyborem drogi szpilek kieruje zasada przyjemności, podczas gdy sytuacji wymagała postępku zgodnego z zasadą rzeczywistości.

Według mnie ciekawie wypadłaby interpretacja, w której przeciwstawiona jest raczej zasada "kobieca" i "męska" (i nie, nie mam tu na myśli wcale feministycznego ujęcia), tym bardziej, że na taką ścieżkę odczytania pozwala wyraźnie obecna "matrylinearność" - przekaz między pokoleniami kobiet. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły, ale mam tu na myśli taką interpretację, w której bierze się też pod uwagę "dawność" tej baśni i powiązanie kwestii płodności, seksu i kobiecości.


 O mężczyznach, czyli wilk i myśliwy

W wersji braci Grimm pojawia się męski bohater, myśliwy i Bettelheim zwraca właśnie na tę postać dużą uwagę. Warto tu dodać, że wśród wielu wersji baśni krążących po Europie nie jest wcale dominujący taki układ zdarzeń, w którym pojawia się pan wybawiciel. Dajmy jednak powiedzieć Bettelheimowi to, co chciał. A powiada tak: Mimo że myśliwy przesądza o ostatecznym zwrocie wydarzeń w baśni, nic o nim nie wiemy; nic go też nie łączy z Czerwoną Czapeczką - po prostu wybawia ją, i tyle. W opowieści tej ani razu nie wspomina się o ojcu, co jest dość niezwykłe w baśni tego rodzaju. Skłania to do przypuszczenia, że ojciec jest tu obecny, ale w ukryty sposób. Dziewczynka na pewno oczekuje, że ojciec wybawi ją z wszystkich trudności, zwłaszcza zaś z trudności emocjonalnych, będących następstwem jej pragnień, aby go uwieść i przez niego zostać uwiedzioną. Mówiąc o „uwodzeniu”, mam tu na myśli pragnienie i starania dziewczynki, aby ojciec pokochał ją tak mocno, jak nikogo innego na świecie, oraz jej życzenie, aby starał się z wszystkich sił wzbudzić w niej podobne uczucia do siebie. Widzimy więc, że ojciec obecny jest w opowieści w dwu przeciwstawnych postaciach: jako wilk - ucieleśnienie niebezpieczeństw związanych z gwałtownością uczuć edypalnych, i jako myśliwy - wcielenie opiekuńczych i wybawicielskich aspektów ojca. 



Zacytowany powyżej fragment powinien wyjaśnić wszystkie wątpliwości, które mogły pojawić się wcześniej, gdy wspominałam o niechcianych uczuciach względem rodzica przeciwnej płci. Chodzi o pragnienie bycia kochaną bezgranicznie i gwałtowność tego pragnienia (bo jest w nie wpisana chęć usunięcia konkurentki, matki - tu konkurencyjna kobiecość, czyli postać macierzyńska jest reprezentowana przez Babcię). Już nawet czteroletniemu dziecku narzuca się pytanie, do czego zmierza Czerwona Czapeczka, gdy odpowiadając wilkowi, daje mu szczegółowe wskazówki, jak dostać się do domu babci. Czemu miałyby służyć tak dokładne wiadomości - zapytuje siebie dziecko -jak nie temu, aby wilk na pewno do tego domu trafił? Jedynie dorośli, którzy odmawiają baśniom sensu, mogą tu nie dostrzegać, że nieświadome treści psychiczne skłaniają Czerwoną Czapeczkę do działań mających na celu pozbycie się babci. 

Nie dość, że Babcia jest skazana na pożarcie, to jeszcze Bettelheim sugeruje, że w Czerwonym Kapturku dochodzi do zdegradowania postaci macierzyńskich, które w innych baśniach są bardzo potężne. Badacz wymienia ty przede wszystkim Jasia i Małgosię, gdzie mamy bardzo wredną matkę i niemniej wredną czarownicę. Są też baśnie, gdzie są złe macochy, królowe... Trochę kusi pytanie czy potęga postaci macierzyńskich według niego ma być zawsze utożsamiana z takim paskudnym charakterem? Wygląda to niestety trochę tak, jakby chciano jakiejś sile kobiecości nadać rysy zdeprawowane, zdemonizować poczciwą wiedźmę z lasu. I może nawet poszłabym tym tropem, gdyby nie przekonanie, że Bettelheim po prostu źle rozmieszcza akcenty.

Twierdzi, że kobiece postaci z Czerwonego Kapturka tracą swoją potęgę, bo są bezsilne. Ani groźne ani opiekuńcze. Dziwne stwierdzenie u badacza, który wskazuje wyraźnie, że matka reprezentuje tu wartości rodzicielskie, poucza córkę, niejako wyposaża ją w narzędzia do życia zgodnie z zasadą rzeczywistości, które dziecko odrzuca. Bettelheim zwraca też uwagę na to, że Babcia nie może stanowić dla dziewczynki wzorca do naśladowania, opiekować się nią, bo sama sobie nie radzi z nadmiarem uczuć przelewanych na wnuczkę, rozpieszcza ją i sprawia, że ta jest nieprzystosowana do życia (nadopiekuńczość?). Tu pojawiają się dwie kwestie, których Bettelheim nie bierze pod uwagę. Po pierwsze, coś ucieka w przekładzie. Eliza Pieciul-Karmińska, tłumaczka oryginalnych, dziewiętnastowiecznych wydań baśni braci Grimm, wskazuje na to, jak często zmienia się treść baśni i w przypadku Czerwonego Kapturka ofiarą takiego procederu padają wyraźnie partnerskie relacje między kobietami. Sugerowałoby to nie tylko, że mamy tu bohaterkę raczej w wieku prawie studenckim niż wchodzące w wiek dojrzewania dziecko, ale także, że starsze kobiety nie będą spełniać roli opiekunek. Po drugie, Bettelheim stale pomija ludowy kontekst symboliki czerwieni, jej ochronnych właściwości. Nie kto inny, ale właśnie Babcia i to właśnie ze względu na miłość do wnuczki wyposaża ją w czerwone nakrycie głowy. Mamy tu właściwie do czynienia z praktyką magiczną i przez to niewątpliwie z jakimś odpryskiem tak czy inaczej rozumianej mocy, po którą sięga kobieta. Badacz nie bierze też pod uwagę innych wersji opowieści, gdzie panie radzą sobie bez pomocy myśliwego.


Margaret Tarrant


Bettelheim podkreśla, że to postać męska jest wszechpotężna i do tego rozszczepiona na dwa bieguny - dobry i zły.  Wilk to niebezpieczna męska natura (gwałtowność? uwiedzenie?), a myśliwy jest reprezentacją odpowiedzialnego i silnego ojca. Wybawiciela, oczywiście. Sam Bettelheim zwraca jednak uwagę na drugą wersję baśni braci Grimm, w której następuje ciąg dalszy - Czerwony Kapturek spotyka ponownie wilka, ale już sobie z nim radzi bez pomocy myśliwego. Według badacza ta część prezentuje nam opowieść o tym, jak to dziewczynka zrozumiała, że nie jest dostatecznie dojrzała, żeby poradzić sobie sama z rozwiązaniem konfliktów (i kwestią uwodzenia/uwiedzenia). Postanawia zawrzeć przymierze z postacią macierzyńską - Babcią. Widzę to zupełnie inaczej. Takie rozwinięcie fabuły wydaje mi się być raczej nawiązaniem do innych znanych w Europie wersji baśni, w których obie panie radzą sobie z wilkiem bez pomocy żadnego pana. "Macierzyńskość" postaci Babci wynika również raczej nie z tego, że reprezentuje matkę-konkurentkę (bo obecność myśliwego w ogóle wydaje się być dodatkiem do fabuły), ale z tego, że mamy tu wyrazistą obecność przekazu międzypokoleniowego między kobietami. Jeśli dołączymy do tego kontekst ludowego wierzenia w ochronną moc czerwonego nakrycia głowy, mamy komplet znaczeń, który jest przez Bettelheima stale ignorowany.


O dziele zniszczenia i odrodzenia, czyli śmiertelna fascynacją płcią

źródło
źródło

Uważam, że ta część interpretacji Bettelheima jest najciekawsza. A to dlatego, że kwestia śmiertelnej fascynacji płcią i seksem, a patrząc szerzej: powiązanie destrukcyjności i spraw płodności ma w kulturze długą i obfitą tradycję.


Bettelheim posługuje się ilustracją Dore'a (TU) dla przywołania klimatu seksualnego napięcia, jaki tworzy się wokół wilka i dziewczyny:  Wilk wygląda dość spokojnie. Natomiast dziewczynka sprawia takie wrażenie, jakby spoglądając na niego przepełniona była sprzecznymi uczuciami. Nie czyni nic, aby uciec. Wygląda, jakby była przede wszystkim zaintrygowana sytuacją, która pociąga ją i zarazem odpycha. Pomieszanie uczuć, jakie wyraża jej twarz i ciało, da się najlepiej określić jako fascynację. Warto tu przypomnieć dlaczego Bettelheim odrzuca dosłowność wersji Perraulta: Dziewczynka rozbiera się i kładzie do łóżka obok wilka, a wilk powiada, że ma duże ręce, aby ją mocniej uścisnąć, sytuacja staje się tak oczywista, że nie zostawia żadnego pola wyobraźni. Ponieważ na tak bezpośrednią i jasną próbę uwiedzenia bohaterka nie reaguje ani ucieczką, ani oporem, to albo jest niemądra, albo chce, by ją uwieść. W obu tych przypadkach trudno się z nią identyfikować. Tego rodzaju szczegóły sprawiają, że Czerwony Kapturek nie jest już naiwną, uroczą dziewczynką, która dała się zwieść i zlekceważyła ostrzeżenia matki, pozwalając sobie na przyjemności, jakie na poziomie świadomym uważa za całkowicie niewinne, ale zamienia się po prostu w upadłą kobietę. W wersji Grimmów postać i zachowanie wilka nie są tak jednoznaczne, a już zwłaszcza zachowanie dziewczynki staje się bardziej skomplikowane. Według badacza w takim wydaniu fabuła ukazuje dążenie bohaterki do zrozumienia sprzeczności zawartych w naturze mężczyzny. Pisze on o takich aspektach męskości jak tendencje egoistyczne, aspołeczne, gwałtowność i destrukcyjność oraz im przeciwnych nieegoistycznych, opiekuńczych. Oczywiście, badacz utożsamia wilcze ciągoty z męskim id, a szlachetne zachowanie myśliwego z ego. Wydaje mi się, że to trop, który wiedzie na manowce. Destrukcyjność wydaje się być wpisana w działania samej dziewczynki i wcześniej Bettelheim tłumaczył to istnieniem konfliktów, przejawów problemów z przywiązaniem edypalnym. Zrobił się niemały chaos. Przeszkadza mi też tak duże skupienie na męskim pierwiastku, który wydaje się być raczej na doczepkę w tej opowieści niż być rdzeniem znaczeń. 



Sądzę, że połączenie ze sobą kwestii destrukcyjności i spraw seksu jest ciekawym tropem, ale Bettelheim nie zgłębia tematu. Ma jednak swój moment chwały, gdy twierdzi, że gdyby w nas nie było czegoś, co sprawia, że pociąga nas zły wilk, nie byłoby całej tej historii. W takim ujęciu bestia staje się reprezentacją nie tyle uwodziciela (mężczyzny i jego "złych" skłonności), co po prostu symbolizuje wszystko to, co "zwierzęce", aspołeczne, egoistyczne. Zauważmy, że myśliwy, w jakimś sensie przeciwieństwo wilka, również stoi po stronie przemocy (rozcina wilkowi brzuch, potem doprowadza wilka do śmierci zaszywając w jego brzuchu kamienie). Wydaje się jednak, że sankcjonuje przy tym destrukcyjne skłonności, przekształca je w coś pożytecznego społecznie: Dziecko ma poczucie, że przypisując własnym gwałtownym tendencjom charakter konstruktywny, nie zyskuje aprobaty dorosłych, tymczasem opowieść dowodzi, że czasem racja może być po jego stronie.

Czerwony Kapturek i Babcia tak naprawdę nie umierają, ale jednak przychodzą ponownie na świat. Według Bettelheima wątku ponownych narodzin można się doszukać w wielu baśniach, bo niesie ze sobą przesłanie o wejściu na następny etap rozwoju. Utrwalają one wiarę w to, że jest to możliwe. Baśń pokazuje, że po pochłonięciu przez zło można się odrodzić. Podkreślanie wątku ponownych narodzin i wyraziste odwołanie się do kwestii związanych z płodnością i porodem, moim zdaniem, ponownie wskazują na to, że pierwiastek kobiecości jest w tej opowieści znacznie silniejszy niż to sugeruje Bettelheim i, że może być on związany z odrodzeniem, aktem twórczego przekształcenia. Podoba mi się jednak ostateczne przesłanie Bettelheima związane z Czerwonym Kapturkiem: Dzięki takim baśniom, jak opowieść o Czerwonej Czapeczce, dziecko zaczyna pojmować - przynajmniej na poziomie przedświadomym - że tylko te doświadczenia, które przekraczają nasze możliwości, wywołują stany wewnętrzne, którym nie możemy podołać. Gdy tylko zyskamy nad nimi władzę, nie będziemy już musieli się bać spotkania z wilkiem.


Warto zajrzeć, jako i ja zaglądałam:
Pracownia Wyrazu
Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni, Bettelheim Bruno (tłum. D. Danek, Warszawa: PIW, 1985) - stąd pochodzą cytowane fragmenty tekstu Bettelheima
Semiotyka barw w polskiej kulturze ludowej i w innych kulturach słowiańskich, Zbigniew Libera, w: Etnografia Polska, t.XXXI: 1987, z.1

PS Niedzielne wróżki na dziś:

Lauren Mills and Dennis Nolan

4 komentarze:

  1. Dzięki za naprawdę świetny tekst! Przy okazji, co do najnowszych "wykorzystań" - pojawiła się linia lalek Ever After High, której bohaterami są dzieci bohaterów bajek, i jedna z lalek, Cerise Hood, jest córką wilka i Kapturka właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sympatyczna ta lala :D Zakładam, że historia tego związku nie była taka dramatyczna, jak w oryginale.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.