niedziela, 4 stycznia 2015

Ilustracje do "Dziewczynki z zapałkami" H.C. Andersena i szalona niedzielna wróżka

Witajcie w pierwszą niedzielę 2015! Wprowadzam nową, świecką tradycję blogasiową. Od dziś poza niedzielną wróżką będą się pojawiały także ilustracje do wybranych baśni. Zacznę do najsmutniejszej, kojarzącej mi się z zimą, literackiej baśniowej miniatury. W jakimś sensie jest to jeden z moich ulubionych utworów literackich. Andersen w prostej, niesamowicie kameralnej opowiastce stworzył pole dla takiej gamy emocji jakiego nie powstydziłaby się niejedna epicka, psychologiczna, wielka powieść. 

Natalia Demidova


Realizm spotyka się tu z czystą fantazją, chociaż, jeśli chodzi o cudowność, widzimy właściwie tylko to, co "dzieje się" w głowie dziecka. Spotkanie to bardzo bolesne, ba, już sama "scenka rodzajowa" ukazująca zamarzające na ulicy dziecko wyciska łzy z oczu. I oto w tej baśni chodzi. O oskarżenie, o sprzeciw wobec znieczulicy i o wzruszenie, gdy nasze pragnienie podąża za pragnieniem głodnego, zmarzniętego dziecka. 



Honor C. Appleton



Frank Adams

GunnerRomantic (deviantART)

Jennie Harbour (1932)

Arthur Rackham


To baśń, w której nic się dobrze nie kończy, nie ma żadnego żyli dalej długo i szczęśliwie, pozornie nawet zresztą utwór wcale baśni nie przypomina. Andersen pokazał tu jednak niesamowitą siłę jaką mają właśnie baśnie - rozświetlają cudownością zimne i ciemne zakątki rzeczywistości i dopisują sens tam, gdzie go nie ma. Są obietnicą świata, gdzie istnieje szczęście, gdzie nasze pragnienia i tęsknota zostają uciszone, ukołysane. Szybko gasnącymi płomykami zapałki, w blasku których przez moment widzimy...co? Co widzimy? Odpowiedź na pytanie pozostawiam Wam.

A teraz na rozweselenie niedzielna wrózia. Znów skacząca. Kojarzycie?









3 komentarze:

  1. Pewnie, że kojarzymy, disneyowska Fantazja zawsze pod ręką, jeśli chodzi o wrózie ;) Do "Dziewczynki z zapałkami", jak i w ogóle do baśni Andersena muszę kiedyś wrócić, bo ostatni raz czytałam je chyba ponad dziesięć lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowa świecka tradycja WSPANIAŁA. Czekam niecierpliwie na Czerwonego Kapturka, swego czasu drukowałam i przyklejałam w notatniku wszystkie ilustracje, na których Kapturek i Wilk tańczą tango, jest takich sporo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe hobby :D Będzie i Czerwony Kapturek. I to pewnie niejeden raz, bo zakładam, że będę po prostu wracać z nowymi ilustracjami co jakiś czas.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.