piątek, 31 października 2014

Parada japońskich straszydeł, czyli twórczość Toriyamy (japoński klasyk)

Rokurokubi
Demoniczny kot, gejsza o długiej szyi, a może duch czajnika? Jeśli zdarzy Wam się być na imprezie, gdzie etykieta wymaga przebrania się za potwora czy ducha, chociażby, jeśli uczestniczycie w halołinowych zabawach, przejrzyjcie sobie katalog japońskich stworów zanim wymyślicie kolejnego wąpierza czy diabełka. Jest w czym wybierać, a większość z tych istot jest cudaczna i groteskowa. I nie należy ich traktować zupełnie serio. W tym roku już nikogo nie namówię, ale może pomysł zostanie wykorzystany w przyszłym albo przy innej okazji. Tylko jak zrobić sobie taką długą szyję?

W tym tygodniu niekonwencjonalnie i nie tylko dlatego, że nie we wtorek (zwyczajnie się nie wyrobiłam z wpisem), ale też dlatego, że zamiast małego przeglądu twórczości artysty, postanowiłam skupić się na samej tematyce. Ci z Was, którzy lubią sobie poczytać, nie będą rozczarowani. Toriyama poszedł mi na rękę, bo w sumie jego twórczość to właśnie japońskie straszydła, o których chciałam napisać już wcześniej. Miałam apetyt na ten temat już jakiś czas temu, ale żeby zabrać się za opisywanie wszystkich istot z tego wora bez dna potrzebowałam jakiegoś klucza i motywacji. Na pewno nie jestem w stanie wyczerpać tematu w jednym poście i nieraz do niego wrócę, ale dziś tylko ilustracje pana Toriyamy. Skromny wybór.

Hangonkō
Toriyama (Sekien) żył i tworzył w XVIII wieku (był nauczycielem Utamaro), początkowo w estetyce szkoły Kanō. Co najciekawsze, był również i uczonym, który interesował się rodzimym folklorem, więc czuję pokrewieństwo dusz. Dziś znamy go właśnie przede wszystkim jako autora swoistego katalogu yōkai, czyli japońskich zjaw i demonów.

Termin yōkai nie jest zbyt ścisły, ale warto przy tym wspomnieć, że Japończycy nie mieli tendencji do określania ram świata "nadprzyrodzonego" i "duchem" mogło być lub stać się właściwie wszystko. Zwłaszcza w okresie Heian żywe było przekonanie, że cały świat pełen jest demonów i nieprzyjaznych sił lub chociaż takich, które źle potraktowane mogą zaszkodzić. Siły te wcielały się w różnego rodzaju przedmioty, nawet codziennego użytku, innych ludzi oraz zamieszkiwały z góry określone byty demoniczne. "Katalog" duchów z tego okresu przetrwał w kulturze Japonii i nadal sięga się do niego produkując, na przykład, kolejne filmy grozy. Nie sposób omówić tu nawet większej części tych mitologicznych stworzeń. Niektóre tematy, jak to w folklorze bywa, zahaczają nawet o kryptozoologię. Na pewno, nawet te z istot, które dziś omówię trafią tu jeszcze raz, gdy postanowię się im przyjrzeć bliżej.

Dzieła Toriyamy zostały pogrupowane w cztery cykle, które z kolei również podzielono na części.

Pierwszym zbiorem był Gazu-hyakki-yako (1776), czyli Ilustrowana nocna parada stu demonów
Zbiór demonów został podzielony na trzy części: "Cień", "Słońce" i "Wiatr". Postanowiłam poświęcić mu najwięcej miejsca.

Widoczna na pierwszej ilustracji we wpisie kobieta to postać rokurokubi, demona o długiej szyi, a właściwie o szyi zdolnej do nieskończonego wydłużania się. Istoty tego rodzaju powstawały w wyniku istnienia wady charakteru jakim była skłonność do szpiegowania, wścibskość, zazdrość. Wiadomo, rzekomo typowo babska przywara. Polemizowałabym, ale cóż... Stanie się "upiorną główką" groziło także za łamanie buddyjskich przykazań. Osobę potrafiącą się przemieniać w demona z długą szyją, można było poznać po czarnym znamieniu na szyi.


Innym ciekawym demonem, którego ilustrację znajdziemy w pierwszym zbiorze Toriyamy jest nekomata. Stworzenie, którym może stać się zwykły domowy kot. Ma rozdwojony ogon, a w trakcie procesu powstawania demona (gdy kot przekroczy dziesiąty rok życia może stać się nekomatą, zwłaszcza, jeśli był źle traktowany) zwierzę nabiera mocy takich, jak nekromancja czy zdolności szamańskie. Przypisuje się także nekomatom niezbyt chlubne pożywianie się trupami. Jeśli nekomata powstawał z kota, któremu źle się wiodło w domu, potrafił się mścić na właścicielach. Czasem przypisuje się nekomatom zdolność do zamiany w człowieka. Ułatwiało im to znęcanie się nad swoimi byłymi właścicielami. W świecie wierzeń ludowych sprawiedliwość istnieje na tym i na tamtym świecie.


 


Tengu ("niebiańskie psy") to mityczne istoty, jedne najpopularniejszych yōkai. Niekiedy czczone jako kami, duchy związane z konkretnymi miejscami. Bywały zarówno złe, jak i opiekuńcze, chociaż zawsze groźne. Kojarzone z dzikimi ostępami, górami i lasami. Ich nazwa pochodzi od podobnych do psów demonów chińskich Tiangou.. Przedstawiano je jako istoty łączące w sobie zarówno cechy ludzkie, jak i ptasie, bo wierzono, że mogą przybrać postać ptaka drapieżnego. Dzioby, z którymi były przedstawiane na najstarszych wizerunkach, z czasem zamieniły się w groteskowo długie nochale i w takiej formie tengu do dziś królują w popularnych przedstawieniach.




 





Amikiri to według wierzeń stworzenie będące skrzyżowaniem ptaka, homara i węża. Hybryda wywodzi się z głębin morskich, ale może również unosić się w powietrzu (płynąć przez powietrze). Przypisuje mu się przecinanie sieci rybackich i osłon na oknach, a także o rozcinanie wiszących na dworze ubrań, więc jest postrzegany jako istota szkodliwa. 








Yuki Onna jest chyba najciekawszą istotą związaną z japońskim folklorem, zresztą, do dziś bardzo popularną w kulturze. I nie ma się co dziwić, bo ta Kobieta Śniegu jest bardzo pociągająca. Wysoka, z długimi ciemnymi włosami, o niebieskich wargach i idealnie białej, a nawet szklistej skórze. Ta cecha sprawia, że doskonale maskuje się na śniegu. Poza tym porusza się po nim niczym ninja, nie zostawiając żadnych śladów. Czasem nosi białe kimono, czasem jest naga, a czasami zamienia się w mgłę lub chmurę śniegową. Skąd wzięło się to wierzenie? Może mieć coś wspólnego z personifikacją zjawisk przyrody, takich, jak śnieżyca czy tęgi mróz, a wiele opowieści mówi o niej jako o duchu osoby zmarłej w takich warunkach. Wierzenie opiera się przede wszystkim na przekonaniu, że odbiera życie wędrowcom w trakcie srogich zim (za pomocą lodowatego oddechu) i do XVIII wieku bezwzględnie przypisywano jej cechy złej kobiety. Czasami wierzono, że może również zaatakować domostwo, zwłaszcza, gdy zostanie zaproszona do środka. Niektóre z opowieści podkreślają jej wampiryczny czy też sukkubowy charakter.


W 1779 wydano kontynuację poprzedniego katalogu - Konjaku-gazu-zoku-hyakki (Ilustrowana kontynuacja stu demonów obecnych i dawnych). Zbiór został podzielony na trzy części: "Deszcz", "Mrok" i "Światłość". Pojawia się nowość, czyli opisy demonów obok ilustracji.






Wa'nyūdō przyjmuje formę płonącego koła powozu, w środku którego znajduje się twarz cierpiącego mężczyzny. Być może pokutuje tak dusza okrutnego daimyō. Pilnuje wrót do piekła, może przemieszczać się między światem żywych i umarłych i wtedy lepiej nie stać mu na drodze, bo gotów porwać ofiarę do piekła.


















Ōkubi to gigantyczna głowa. Może być męska i żeńska. Ukazując się na niebie, jest oznaką wielkiej katastrofy, takiej, jak trzęsienie ziemi, tsunami, tajfun. Same z siebie demony tego rodzaju są zupełnie nieszkodliwe, chociaż raczej niezbyt urodziwe.









 






Nue ma głowę małpy, ciało jenota, nogi tygrysa i ogon węża. Dodatkowo ta chimeryczna potwora potrafi się zmieniać w ciemną chmurę. 









 





Oni to złe duchy, które łączy się z zarazami i katastrofami. Wyglądają podobnie do ludzi, ale mogą mieć troje oczu, rogi, szerokie usta, szpony. Potrafią latać i zdarza się, że atakując z powietrza, porywają duszę umierającego. Najczęściej podkreśla się ich dzikość w przedstawieniach postaci ubranych w skóry lub nagich. Nie muszą być z zasady złe, ale bywają okrutne.







 




Sansei - duch gór, górski diabeł, władca zwierząt. U Sekiena Toriyamy, został przedstawiony jako jednonożny oni. W ręku trzyma kraba. Wiara w sansei przywędrowała prawdopodobnie z Chin, o czym świadczą zapiski z epoki Edo. Stwór ma żywić się krabami i żabami, a czasem atakować ludzi. Co ważne, pamiętajcie, wolno się chronić przed nim używając zaklęć, ale nie wolno zaatakować, bo spotka nas nieszczęście.








 
Satori żyje w górach na terenach Hida i Mino (dzisiejsza prefektura Gifu). Ma zupełnie niespotykaną zdolność: otóż czyta w ludzkich sercach. Wyglądem przypomina małpę, która porusza się w pozycji wyprostowanej. Zaglądanie do ludzkich serc oznacza, że istota z przyzwyczajenia "czyta na głos" myśli napotkanego człowieka, po czym się oddala, ludzie niespecjalnie interesują satori (pewnie za dużo o nas wie). Poza momentem, gdy potwór spotka kogoś, kto akurat nie myśli - wpada wtedy w popłoch, a nawet umiera w mękach. Czasami stworzenie może zaatakować, ale przede wszystkim kradnie jedzenie, które jest bardziej interesujące od nas. Co ciekawe, ten lokalny gatunek istot wyróżnił właśnie Sekien Toriyama. Nazwa miała właśnie wskazywać na umiejętność odczytywania tego, co ludzie noszą w sercach. Pokrewnymi istotami spod góry Fuji są omoi.


Następnym zbiorem jest Konjaku-hyakki-shui (Zbiór uzupełniający stu demonów obecnych i dawnych), który ukazał się w 1781 roku. Został podzielony na trzy części: "Szczęście", "Mgła" i "Deszcz".





Jinmenju (Ninmenju) to istota wywodząca się z folkloru chińskiego. Legenda głosi, że drzewo o owocach wyglądających niczym małe, ludzkie główki, rośnie w odległych dolinach górskich w Chinach. Twarzyczki owoców są zawsze uśmiechnięte.











Kiyohime, znana również jako Kiyo  to córka możnowładcy (lub tylko zarządcy wioski), która stała się demonem. Legenda o niej jest na tyle ciekawa, że zdecydowanie wymaga osobnego omówienia. Krótko: młoda dziewczyna spotkała w rodzinnym domu wędrującego mnicha, który szukał noclegu i została wprowadzona w błąd przez własnego ojca, który zażartował, że wkrótce poślubi tego człowieka. Nocą zakradła się do pokoju mnicha i położyła się przy nim (czy coś było, czy nie było, to już trzeba sobie samemu się domyślać, mnich był raczej z tych świętych). Mnich znalazł się rano w niezbyt fortunnej sytuacji. Gdy dziewczyna powiedziała mu, że zostaną małżeństwem, a on już wybierał się w dalszą drogę, powiedział jej, że jeszcze wróci. Oczywiście, miał zupełnie inne zamiary. Oszukana dziewczyna zamieniła się w demona, bo wypełniła ją nienawiść do tego, który ją odrzucił. Początkowo zrozpaczona, z czasem stała się silna i wściekła. Zamieniła się w węża/smoka i ruszyła w pogoń za mnichem. Dopadła go, gdy chował się pod dzwonem. Jego los został przypieczętowany.
 

Kolejny zbiór to Gazu-hyakki-tsurezure-bukuro (Ilustrowany worek stu wybranych demonów), który ukazał się w 1784 roku. Podzielony został na trzy części: "Nad", "Z" i "Pod".


Hannya to postać znana z japońskiego teatru  - żeński demon, w którego przemienia się zazdrosna kobieta. Posiada rogi, wpatruje się  w swoją ofiarę strasznymi oczami i chytrze uśmiecha. Właściwie to nazywa się tak teatralną maskę, a sama nazwa jest chińsko-japońska. Co ciekawe maska ukazuje dwie twarze demona: przerażającą oraz smutną. Kiedy aktor stoi prosto, maska ​​wydaje się być wizerunkiem okrucieństwa, gdy aktor się pochyla lekko w dół, twarz demona zaczyna się smucić. Maski mają różne kolory: biała maska ​​oznacza kobietę stanu arystokratycznego (jak Rokujo w sztuce Aoi no Ue), czerwona maska ​​przedstawia kobietę niskiej klasy (jak w sztuce Dojoji).  Maskę hannya nosi żeński demon oni.

  


 

Przedstawiam Wam również w skrócie parę innych istot z tego cudnego katalogu:

Shokuin, duch góry pochodzenia chińskiego


 
 
Enenra, demon powstały z dymu



Kerakera-onna, ogromna kobieta ukazująca się na niebie (śmiejąca się)


Narigama (Narikama), duch czajnika, jego gwizdanie jest dobrym omenem
Warto zajrzeć:
Marcin Tatarczuk, Kaidan japońskie opowieści niesamowite epoki Edo, Warszawa 2011

7 komentarzy:

  1. Uzupełniłam wiedzę... cieszę się, że jesteś. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Co do uzupełniania - przykro mi, że przeczytaliście wpis bez poprawek i wszystkie literówki i niefortunności innego typu musiałam poprawiać dopiero teraz ;)

      Usuń
    2. Tym się nie przejmuj :* ściskam

      Usuń
  2. Dodam tylko, że nekomatę można było poznać po tym, że po wejściu do pomieszczenia, drzwi były zamknięte, bo w odróżnieniu od zwykłego kota, nekomata potrafił je przesunąć. I prawdopodobnie właśnie ze strachu, by domowy mruczek nie zmienił się w demona, przycinano im ogony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O demonicznych kotach można spokojnie zrobić osobny, obfity wpis ;) Taki mam też zamiar.

      Usuń
  3. Rodzime wąpierze przy nich strasznie łagodnie się prezentują ;D a pan Toriyama mial wybitny talent do sugestywnych przedstawien stworów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Japońskie yokai to pole dla nieograniczonej wyobraźni. Chyba dość paradoksalne zjawisko, bo Japończycy słyną z tego, że lubią wszędzie umieszczać zasady i listy wymogów ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.