środa, 27 sierpnia 2014

Galeria miesiąca i "romantyczny, wiktoriański domek"

Wybaczcie mi, że tak wpis za wpisem, ale mam pewne blogowe zaległości. Właśnie się zorientowałam, że jedną z nich jest galeria miesiąca. Trochę głupio wyjechać z tym wpisem na tacy w ostatnim tygodniu, ale potraktujcie to może jako deser sierpniowy, nie danie główne. W przyszłym miesiącu obiecuję się poprawić.

Zacznijmy od hamaków. Poniższy obraz kojarzy się raczej z późną wiosną, ale przez swój nastrój, dobrze oddający atmosferę upalnego popołudnia, znalazł się w "teczce" z sierpniowymi znaleziskami. Ujęło mnie na nim przedstawienie nonszalancji z jaką ta piękna pani znalazła się na hamaku - nic sobie nie robiąc z pastelowej sukni, godnej chyba lepszej sprawy niż wylegiwanie się w ogrodzie.

Edward Killingworth Johnson, The Hammock, źródło

Macie hamaki? Od niedawna jestem posiadaczką hamaka. Co prawda wisi w mieszkaniu i co prawda służy raczej to siedzenia niż leżenia (ale upierać się przy leżeniu można), ale i tak uważam hamak za świetny patent na wypoczynek.

John Lavery, Red Hammock, źródło

A teraz już galeria okładek vintage i tym podobnych staroci:


Vanity Fair, sierpień 1915

reklama z 1952, źródło: The Scuttlefish

McCall's Magazine

Jugend, sierpień 1896

kalendarz, sierpień, Charles Le Roy

1895

Vogue, sierpień 1926, Andre Edouard Marty

Vogue, sierpień 1918, George Wolfe Plank

Wilton Williams, The Bystander, 1925

Na koniec ilustracja, która pomogła mi rozwiązać pewną biżuteryjną zagadkę. Być może pamiętacie pewną "niedzielną wróżkę", gdy mieliśmy do czynienia z balowymi "czułkami" autorstwa niezrównanego (aż chce się rzec w takim wypadku niezrównoważonego^^) Rene: http://absyntowawrozka.blogspot.com/2014/03/niedzielna-wrozka-czuki-dla-wrozki-od.html

Zastanawiałam się jak to się właściwie nosiło. Znalazłam przypadkiem ilustrację (co prawda jest z października, ale to nie szkodzi, nie będę czekać, żeby się tym podzielić) prezentującą podobny typ diademu:

The Delineator Magazine, październik 1913
Postanowiłam co miesiąc dołączyć do galerii jakieś ciekawe sieciowe znalezisko. Tym razem znów powrót do przeszłości, czyli pewien mały domek w stylu shabby, który już jakiś czas temu zawojował internety. W sieci często pojawiał się jako "romantyczny, wiktoriański domek". Kojarzycie?



To zabawne, że dopiero teraz odkryłam, że właścicielka tego maleństwa, gdzie, o ile dobrze zrozumiałam, zrobiła sobie pracownię, prowadziła bloga:  

Oczywiście, użycie słówka "wiktoriański" jest tu zupełnie umowne, chociaż trzeba przyznać, że romantyczne style są zaczepione o tę epokę i pojawiają się w nich jej elementy. Zwłaszcza Amerykanie z upodobaniem używają na ich określenie przymiotnika "wiktoriański".  Co myślicie o stylu shabby? Według mnie jest bajkowy i nie pogardziłabym taką pracownią, chociaż tu ma znaczenie nie tyle styl, co sam urok tego miejsce. Detale typu łóżko całe w bieli czy półki na książki pod skosami są bajeczne. Lubię styl shabby i trochę się z nim przyjaźnię. Mój mały pokoik-pracownia pewnie będzie miał takie elementy. Gdybym dysponowała większym metrażem z miejscem na dużą pracownię albo małą chatkę chętnie zaaranżowałabym taką bajkową przestrzeń, chociaż być może byłoby więcej kolorów i innych detali w większym stopniu oddających moją żywiołową raczej naturę. I właśnie. Shabby z taką ilością pasteli, koronek i różyczek chyba nie do końca oddawałby moją osobowość, a to dla mnie punkt numer jeden w aranżacji miejsca do życia. Niewątpliwie jest to jeden z tych stylów, gdzie względny bałagan wygląda malowniczo, a przy tym króluje baśniowa atmosfera. Inspirujący.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Grafik płakał jak projektował :D Zwłaszcza te dolne płetwy, napierśne :D

      Usuń
  2. Za shabby nie przepadam, wolę rozbuchane kolory i cygański bałagan ;-) Denerwowałyby mnie słodkie różyczki i koronki. Pooglądać za to bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre wydania shabby są mnie słodkie, a bardziej skupione na "starości" przedmiotów. Te bardzo lubię. Przez jakiś czas próbowałam żyć w pomieszczeniu, gdzie były naturalne, jasne, zlewające się ze sobą barwy, ale długo ni dałam rady bez wyraźniejszych barw :D Meble i ściany nadal preferuję jasne, ale jako tło dla kolorów i odrobiny czerni. We wnętrzach shabby szybko chce mi się spać :D

      Usuń
  3. Bardzo ładne wnętrze, takie do odpoczywania, czytania, zatapiania się w myślach, ale do pracy lepsza przestrzeń z wysokim sufitem :P
    A pani-rekin ma śliczne kształty, dziś jej uda byłyby niemiłosiernie chudziutkie na współczesnych grafikach... Wtedy jeszcze doceniano kobiety, a nie kościotrupy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu pani od chatki widać, że łóżko jest pod skosami na górze, a na dole jest właśnie środek chatki, gdzie jest i jasno i wysoko ;) Za to zaszyć się z książką tam na górze...Cudownie!

      Nie odchudziłabym Pani Rekin, ale szczuplejsza też byłaby w porządku, muszę to powiedzieć jako względny kościotrup (chociaż uda mam jeszcze niczego sobie) :D Chyba o te kobiece kształty głównie chodziło w reklamie - rekin jednak dobrze odżywiony tymi reklamowanymi precjozami :D W latach 20 czy 30 możliwe, że byłaby tak samo szczupła jak na dzisiejszej grafice.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.