czwartek, 21 sierpnia 2014

O impresjonizmie. Claude Monet - ulubione obrazy i ogród w Giverny

Monet był niewątpliwie jednym z dziadków często dziś "sterylnej" abstrakcji, nie tylko najsławniejszym z impresjonistów. Gra barw i rozmytych kształtów, która na obrazach Moneta zapowiada już niefiguratywność w sztuce, pełna jest jednak u niego czułości i ciepła. Przypomina mi się słynny obraz pani Monet w kimonie, jeszcze daleki od abstrakcjonistycznych ciągot malarza, gdzie ukochana kobieta zdaje się tańczyć tak, jak na potem na obrazach artysty tańczą promienie światła. Claude chyba zawsze malował to, co na swój sposób kochał. O impresjonistach mówi się, że ich malarstwo miało być łapaniem chwili, rejestracją życia na gorąco, bez budowania wokół tematów refleksji, zagłębiania się w świecie wartości czy metafizycznych poszukiwań. A jednak... Na obrazach Moneta jest chwila zaklęta tak, jak może ją zaczarować tylko osoba kochająca tę migotliwą powierzchnię bytu, to różnokolorowe widziadło, jakim jest świat. Nienasycona dusza. Próbująca się z własnymi umiejętnościami w wyciśnięciu z tego, co widzi jakiejś esencji, istoty, potwierdzenia, że życie nie jest tylko snem.
Pani Monet w japońskim kostiumie (La Japonaise, Madame Monet en costume japonais_, 1876, MFA


Musiałam przekopać się przez prawie 1500 obrazów pana Moneta. Chciałam wybrać te, które naprawdę, ale to naprawdę podobają mi się najbardziej, nie serwując Wam tu oczywistości. Poza tym nabrałam ochoty na przyjrzenie się ogrodowi, w którym powstawały jego nenufarowe arcydzieła. Mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę Giverny, bo nie miałam okazji. Jego realistyczne prace mają już w sobie to, co sprawiło, że stał się impresjonistą. Wdzięk i uwielbienie dla uciekającego światła.






Barwna powierzchnia życia - impresjonizm dawał sztuce oddech, chociaż obecnie obrazy tego nurtu wydają się dość podobne do siebie, nawet nudne. Do dziś kopiuje się impresjonistów niemiłosiernie, a gdy patrzymy nieprzygotowanym okiem na te obrazy, wydają się zwyczajnie banalne. Kwiatek, obłoczek, jakaś panienka w zwiewnej kiecy. Trzeba się w nie nieco zagłębić, by docenić wysiłek i nowatorstwo jakie artyści włożyli w swoją pracę. Piorunujący, chociaż rozłożony w czasie na kilka dziesiątek lat wpływ, jaki ich obrazy wywarły na sztukę. Sam Monet stał się autorem nazwy nowego nurtu, chociaż stało się to nie tylko w sposób niezamierzony, ale również i zabawny. Louis Leroy chciał być ironistą, gdy nazywał artystów wystawiających w atelier Nadara w 1874 roku, impresjonistami. Posłużył się właśnie tytułem słynnego obrazu Moneta, który zdecydowanie nie wzbudził ciepłych uczuć zbulwersowanej nową sztuką widowni. Dziś może dziwić jak takie spokojne, pełne ciepła i życia obrazy, pięknie barwne, jak malowane kwiaty, lekkie jak motylki mogły wywoływać takie emocje. Na przykład, na aukcji, którą Monet zorganizował razem z Renoirem i Sisleyem w Hotelu Drouot pojawili się żądni krwi "hejterzy" i cała impreza skończyła się interwencją policji.

Wiosna, 1872, The Walters Art Museum


Nie wszystkie prace impresjonistyczne Moneta są studiami barwnego krajobrazu, z czasem oddalającymi się coraz bardziej od konkretnej tematyki na rzecz badania relacji kolorów i światła. Na wielu z nich odnajdziemy scenki rodzajowe, portrety, pełne detali, jakich nie powstydziłoby się stuprocentowo realistyczne malarstwo.









Monet miał ogród, gdzie podglądał życie roślin i drobnych stworzeń i gdy Renoir rozmieniał się już na drobne w swojej twórczości, Claude dopiero się rozkręcał. Uznanie, a nawet majątek zdobył jeszcze za życia. A miał je do pewnego momentu dość smutne, by pod koniec być wesołym staruszkiem, który oszalał na punkcie malarstwa. Już impresjonizm wyzwolił w nim pasję koloru i maniakalną chęć badania przemian światła.













Monet miewał w swoim długim życiu momenty załamania. Przeszedł nawet w młodości próbę samobójczą.  Kiedy w 1879 roku zmarła pierwsza żona malarza, zapadł prawdopodobnie na depresję. Chcąc odizolować się od ludzi, zamieszkał w Giverny. Nowe miejsce ukoiło jego nerwy. Poza tym, wkrótce zajął się uprawą ogrodu, który pełnił znaczącą rolę w jego twórczości. Malował tutejsze kwiaty, drzewa, japoński mostek i przede wszystkim sadzawkę z nenufarami. Zaczął się dobry okres w życiu artysty. Krytycy byli coraz przychylniej nastawieni do jego twórczości, a za tym szły konkretne pieniądze. W jesieni życia Monet był nie tylko szczęśliwym staruszkiem, spełnionym, wciąż poszukującym artystą, ale i zamożnym, wygodnie żyjącym człowiekiem. To jednak proste rzeczy, ogród przede wszystkim, wypełniały mu dość pogodny, chociaż przerywany chorobą i utratą bliskich czas.



W sztuce Monet zapoczątkował prawdziwą rewoltę. Był opętany światłem i kolorem, co widać już w pracach rozpoczynających przygodę z impresjonizmem. Jego późne dzieła to studium barw i oświetlenia, zbliżające się coraz bardziej do abstrakcji.










Lato jakoś tak szybko zaczęło się w tym roku pakować. Upał rozleniwił i się przysnęło na jakiś czas, a teraz już zrobiło się właściwie jesiennie. W dzień, jeśli nie pada, jest w miarę ciepło, nocą już nie. Obrazy Moneta, a zwłaszcza jego prace związane z ogrodem w Giverny to dla mnie synteza bujnego lata. Tego okresu między majem a sierpniem, gdy wszystko kwitnie, panoszy się zieleń, a morze lśni od blasku topiącego się w nim słońca.










Ciekawe informacje i zdjęcia możecie zobaczyć na stronie Fundacji Moneta: http://fondation-monet.com/en/ To na tej stronie znalazłam zdjęcia ogrodu, które widzicie powyżej.

4 komentarze:

  1. Kocham Cię!!! Przypomniałaś mi o Impresjonistach!
    W tej ulewnej aurze tego właśnie potrzebowałam -kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impresjoniści, jeśli się ich lubi, to niezły antydepresant ;)

      Usuń
  2. Świetny wpis, Absyncie! Monet nigdy mnie nie zachwycał, ale obrazy, które tu zamieściłaś, a których w większości nie znałam, są naprawdę zachwycające! Portret pani Monet niesamowicie mi się spodobał - po jej radości, z jaką prezentuje swój kostium widać, że ludzie od zawsze lubili tego typu "przebieranki" w orientalne czy historyczne kostiumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkradłabym pani Monet to kimono ;) Impresjonistom robi się trochę krzywdę pokazując zawsze obrazy, które i tak już wszyscy znają. Przez to wychodzą na bardzo banalnych, a przecież byli wielkimi rewolucjonistami sztuki z pięknymi biografiami.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.