wtorek, 26 sierpnia 2014

Bajkowe ilustracje Annie Stegg (artysta tygodnia)

Obrazy Annie Stegg to mikstura przyrządzona z dawnego malarstwa i obrazków z książek dla dzieci. Słodkim, młodzieńczym twarzyczkom postaci towarzyszy gęste tło utkane z wilgotnej roślinności, zanurzone w ciemnych zieleniach, brązach i innych spłowiałych barwach, ale pełne życia. Bywa też, że otoczone są wianuszkiem pasteli i żywych, świetlistych kolorów. Gdzieś pomiędzy rozmyślnym, słodkim kiczem, grającym w postmodernistycznej grze z konwencją (jak u Marka Rydena), a kiczowatą w sposób nieświadomy, współczesną ilustracją fantastyczną jest jeszcze ciepłe miejsce dla takich artystów jak Annie. Jej prace niczego nie udają. Jest w nich niewinność dziecięcej ilustracji i delikatne nawiązanie do dawnego malarstwa.
Penelope Friedrich
W jej pracach nie ma jednoznacznych nawiązań do konkretnych obrazów wielkich mistrzów, a tym bardziej postmodernistycznej gry. Artystka sięga raczej po estetykę dawnych, anonimowych portretów, jakie do dziś można znaleźć na strychach starych, europejskich rezydencji. Nie znajdziemy tu genialnych kompozycji, a detale są czasami niezgrabne, jak to właśnie bywało w tego typu malarstwie (patrz: ręce i dłonie na obrazie powyżej). Również "patyna", jakiej obrazowi nadaje użycie spłowiałych barw, sprawia, że jej prace są bardzo podobne do dawnych portretów.

Artystka nie tylko sięga po dawne malarstwo, by swoim pracom dodać baśniowego czaru, ale z upodobaniem ubiera postaci w stylizowane stroje. Robi tak również z portretami "mitologicznymi", jak w serii The Daughters of Oceanus, gdzie przedstawia najady.

Keto

Muszę przyznać, że zawsze lubiłam obrazy o tematyce mitologicznej czy nawet historycznej, których autorzy przebierali postaci w stroje z własnej epoki lub stylizowali w fantastyczny sposób, w ogóle nie mając intencji odbudowania historycznych realiów. Oczywiście, także i ci artyści, którzy starali się bohaterów swoich obrazów przedstawiać w strojach antycznych, popełniali często swoistą fantastykę (każda epoka miała swoje własne wyobrażenie epok poprzednich i w sumie aż po wiek XX rzadko rekonstruowano rzetelnie historyczny kostium, raczej starano się go dopasować do panującego światopoglądu), ale to rozróżnienie intencji jest dla mnie zawsze czytelne. 


The Toad (Ropuch)


Annie sięga po mit, baśń i literaturę. Postaci z jej obrazów mają młodzieńcze rysy, pojawiają się fantastyczne wątki i odniesienia do dawnego malarstwa, ale odbywa się to bez gry z konwencją niewinnej fantastyki dla dzieci. Nie mamy tu do czynienia też z surrealizmem (jak u Christiana Schloe) czy postsurrealizmem (ponownie Mark Ryden). Konwencja jest czytelna, a świat na obrazach jednorodny.


Tiny Traveler (Calineczka)

Odysseus and Scylla (Odyseusz i Scylla)

The Duchessof Oak Nut


A Cheerful Companion (Uroczy kompan)

Antiquated Thoughts

Lilaia the Naiad

Ophelia

Ilustracje pochodzą z oficjalnej strony artystki: http://anniestegg.com

10 komentarzy:

  1. Ach, jakie cuda! Z ciekawości zajrzałam do galerii tej Pani i najbardziej ujął mnie ten obraz. Chętnie powiesiłabym coś takiego u siebie w pokoju. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością zanurzyłam się w ten świat. Jak zawsze podrzucasz same perełki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam obrazy, które chociaż są zanurzone w baśniowym klimacie, nie mają w sobie nadmiernej słodyczy, które zazwyczaj cechuje takie bajkowe przedstawienia. Są piękne, tajemnicze, a niektóre nawet odrobinę niepokojące. Najbardziej zachwyciły mnie obraz z myszą, Lilaia i Ofelia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że się Wam podobają. Mnie również ujęły swoim prostym, przejrzystym wdziękiem i tym, że są stylizowane na dawne malarstwo, co dodaje im czaru.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi się wiewiór z orzechem podoba, znalazłam tu w kolorach:
    http://static.squarespace.com/static/52d05914e4b064b953243c81/t/52d2fe03e4b06f22d605724d/1389559300165/TheDuchessofOakNut.jpg?format=500w

    tfu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliczna wiewirócia. I przez takie osoby, jak pani Stegg się nigdy z bajek nie wyrasta :D

      Usuń
  6. Pierwszy obraz skradł moje serce. Pamiętam, że kiedyś mówiłaś coś o malowaniu portretów właśnie tego typu, między baśnią a stylizacją na dawne malarstwo. Wróciłaś do malowania?

    Emi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko do tego :D Jeśli kiedyś uda mi się na serio poduczyć się z rysunku, rozwinąć skrzydła jakoś bardziej konkretnie, kreatywnie, to na pewno dam znać i tu. I tak, sam pomysł jest fantastyczny. Zresztą, to nie pierwsza artystka spod znaku "starodawnego" malarstwa, która tu trafia. Bardzo lubię tego typu estetykę, tak, jak lubię dawne, nawet bardzo zakurzone i anonimowe malarstwo.

      Usuń
  7. Wspaniała artystka. Jej twórczość jest mi bardzo bliska, przywołuje dziecięce wyobraźnie o postaciach z bajek opowiadanych przez mamę czy babcię. Dlatego jej poświęciłam mój pierwszy wpis na blogu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, to mnie chyba jeszcze nie było wtedy na blogspocie albo przynajmniej rzadko byłam aktywna. Tak, to taka świetna mieszanka baśniowej atmosfery, takie oldskulowej, nawet nieco mrocznej i dziecięcej niewinności. Przepiękne!

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.