niedziela, 31 sierpnia 2014

Fritzi von Derra w obiektywie Franka Eugene'a (niedzielna wróżka)

Frank Eugene, początek XX wieku
I po raz kolejny ten pocieszny typ diademu :D
Problem z tym zdjęciem jednak jest taki, że F. Eugene dokonywał manipulacji, lubił "rysować" po swoich zdjęciach i nie jestem pewna, czy to jego artystyczny żarcik czy pani naprawdę ma na głowie element przebrania.

(w tygodniu powinien pojawić się wpis poświęcony genialnym fotografiom tego pana, na drugim blogu)

środa, 27 sierpnia 2014

Galeria miesiąca i "romantyczny, wiktoriański domek"

Wybaczcie mi, że tak wpis za wpisem, ale mam pewne blogowe zaległości. Właśnie się zorientowałam, że jedną z nich jest galeria miesiąca. Trochę głupio wyjechać z tym wpisem na tacy w ostatnim tygodniu, ale potraktujcie to może jako deser sierpniowy, nie danie główne. W przyszłym miesiącu obiecuję się poprawić.

Zacznijmy od hamaków. Poniższy obraz kojarzy się raczej z późną wiosną, ale przez swój nastrój, dobrze oddający atmosferę upalnego popołudnia, znalazł się w "teczce" z sierpniowymi znaleziskami. Ujęło mnie na nim przedstawienie nonszalancji z jaką ta piękna pani znalazła się na hamaku - nic sobie nie robiąc z pastelowej sukni, godnej chyba lepszej sprawy niż wylegiwanie się w ogrodzie.

Edward Killingworth Johnson, The Hammock, źródło

wtorek, 26 sierpnia 2014

Bajkowe ilustracje Annie Stegg (artysta tygodnia)

Obrazy Annie Stegg to mikstura przyrządzona z dawnego malarstwa i obrazków z książek dla dzieci. Słodkim, młodzieńczym twarzyczkom postaci towarzyszy gęste tło utkane z wilgotnej roślinności, zanurzone w ciemnych zieleniach, brązach i innych spłowiałych barwach, ale pełne życia. Bywa też, że otoczone są wianuszkiem pasteli i żywych, świetlistych kolorów. Gdzieś pomiędzy rozmyślnym, słodkim kiczem, grającym w postmodernistycznej grze z konwencją (jak u Marka Rydena), a kiczowatą w sposób nieświadomy, współczesną ilustracją fantastyczną jest jeszcze ciepłe miejsce dla takich artystów jak Annie. Jej prace niczego nie udają. Jest w nich niewinność dziecięcej ilustracji i delikatne nawiązanie do dawnego malarstwa.
Penelope Friedrich

czwartek, 21 sierpnia 2014

O impresjonizmie. Claude Monet - ulubione obrazy i ogród w Giverny

Monet był niewątpliwie jednym z dziadków często dziś "sterylnej" abstrakcji, nie tylko najsławniejszym z impresjonistów. Gra barw i rozmytych kształtów, która na obrazach Moneta zapowiada już niefiguratywność w sztuce, pełna jest jednak u niego czułości i ciepła. Przypomina mi się słynny obraz pani Monet w kimonie, jeszcze daleki od abstrakcjonistycznych ciągot malarza, gdzie ukochana kobieta zdaje się tańczyć tak, jak na potem na obrazach artysty tańczą promienie światła. Claude chyba zawsze malował to, co na swój sposób kochał. O impresjonistach mówi się, że ich malarstwo miało być łapaniem chwili, rejestracją życia na gorąco, bez budowania wokół tematów refleksji, zagłębiania się w świecie wartości czy metafizycznych poszukiwań. A jednak... Na obrazach Moneta jest chwila zaklęta tak, jak może ją zaczarować tylko osoba kochająca tę migotliwą powierzchnię bytu, to różnokolorowe widziadło, jakim jest świat. Nienasycona dusza. Próbująca się z własnymi umiejętnościami w wyciśnięciu z tego, co widzi jakiejś esencji, istoty, potwierdzenia, że życie nie jest tylko snem.
Pani Monet w japońskim kostiumie (La Japonaise, Madame Monet en costume japonais_, 1876, MFA


niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedzielna wróżka - Annie Stegg

Mam przyjemność przedstawić Wam Królową Wróżek (Elfów) pędzla Annie Stegg. Malarka jest dość ciekawą artystką i sprawiłoby mi frajdę skontaktować się z nią w celu wyłudzenia paru słów dla moich czytelników (w cyklu artysta tygodnia). Nie wiem, czy to uskutecznię, więc już teraz dwa słowa o jej twórczości, którą możecie sobie ocenić sami zaglądając na oficjalną stronę:
http://anniestegg.com/



Annie porusza się na granicy bajkowego kiczu, zwłaszcza, że postaci z jej obrazów mają dziecięcą niemalże urodę czy gładkiej ilustracji dla dzieci, jaką znamy z ilustrowanych zbiorków baśni oraz wysmakowanego malarstwa w starym, dobrym stylu. Zachwycają mnie realistyczne szczegóły gęstego, roślinnego tła czy pięknie przedstawiona fauna na jej obrazach. Dzięki nim rodzi się zmysłowe marzenie o wilgotnym, pachnącym żywicą lesie. Zaczarowany świat, w który łatwo uwierzyć. Do tego przepiękna gama zgaszonych, złamanych barw.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Japonia cicha i spokojna - Hasui Kawase (artysta tygodnia - japoński klasyk)

Ciepły deszcz, senne łódki, puszysty śnieg. Uroda kwiatów i prostych rzeczy. Taniec światła i cieni. Ogrom budowli i posągów czule pochylających się nad ludźmi. Marzenie o dawnej Japonii ukorzenionej na wsi. Tęsknota za otwartym, pełnym powietrza i światła krajobrazem. Pamięć przytulności i harmonii drewnianej architektury. 

Hasui Kawase

wtorek, 5 sierpnia 2014

Baśniologiczny artysta tygodnia - Carl Offterdinger

Dziś klasyka ilustracji do baśni. Niemiecki artysta, który tworzył w drugiej połowie XIX wieku. Bardzo prawdopodobne, że zetknęliście się nieraz z tymi uroczymi, lekkimi obrazkami. Można powiedzieć, że ilustracje pana Offterdingera są wzorcowym przykładem bardzo wtedy popularnej, charakterystycznej estetyki książek dla dzieci. Pod koniec XIX wieku baśnie uważano już za literaturę typowo dziecięcą.

Der gestiefelte Kater (Kot w butach)

niedziela, 3 sierpnia 2014

Sir Arthur Ignatius Conan Doyle, wróżki z Cottingley i szczypta orientu

Jak to się stało, że rodzic wielkiego Sherlocka dał się wrobić dwóm małym dziewczynkom w aferę wróżkową? Gdy jakiś czas temu pisałam o głośnej sprawie wróżek z Cottingley, przy okazji pewnego przyjemnego filmu (Elfy z ogrodu czarów, 1997), zainteresował mnie wtedy szerszy plan wydarzeń (wpis - Wróżki z Cottingley). Niezbyt to grzeczne tak źle mówić o sprawczyniach całego zamieszania, Elsie Wright i Frances Griffiths, bo raczej nie miały intencji oszukania autora detektywistycznych opowieści, znanego teozofa i paru innych speców. Wyszło jednak inaczej.

Drugie zdjęcie z pierwszej serii fotografii - Elsie i gnom (1917)