środa, 7 maja 2014

Zmiany na blogu

Jeśli macie wrażenie, że moje blogi są stale w budowie, to macie dobre wrażenie :D Przyznaję, że nazbierało mi się przez ostatnie pół roku mnóstwo wpisów, których jeszcze nie opublikowałam. Nie miałam czasu przysiąść do bloga tak porządnie, jak chciałam. Tłumaczyłam się już z tego, że nie chciałabym, żeby to miejsce zamieniło się w taki prywatny codziennik-bajzel, a właśnie w tym kierunku to szło i stąd narzuciłam sobie pewne ograniczenia dotyczące prywaty. Zadziwiła mnie ilość osób, które chcą tu oglądać moją twarz i czytać różne bzdurne wpisy o mnie :D Cóż. Ograniczam, jak powiedziałam, a jednocześnie nie wyrzucam jednak w całości. Postanowiłam przerzucić tu na powrót część zainteresowań, które związane są ze starociami* i w jakiś sposób mnie inspirują na różnych płaszczyznach. Myślę, że odsłanianie duszyczki w taki sposób wypełni lukę po tym, czego już nie będzie** i nie będziecie narzekać na brak Absyntu w Absyncie (w przeciwnym razie, proszę pisać do jakiegoś Ministerstwa Wróżek czy coś, ja już nic nie poradzę ;)).

Nawiązując do dziedziny prywatnej - pogoda zawsze bezpieczny temat - zostawiam Was z wizją, jaką ma każdy ogrodnik przy takiej aurze, jaką obecnie mamy w Polsce (w moim przypadku ogrodnik balkonowy). Można wyjechać nawet na słoneczną wyspę, ale jak się wróci, ślimaki i tak będą czekać :D

Montpellier, Bibliothèque interuniversitaire. Section Médecine, H 418, detail of f. 107v. Institutes of Justinian, XV wiek
_________________________________________________________________________________
*Po to otworzyłam wcześniej drugiego bloga, zresztą z bardzo poważnym zamysłem prowadzenia notesu kostiumologicznego (ale notatki z tego zakresu się same uporządkowały zanim mi się zechciało zabrać porządnie za blogasia). Opanowała go tematyka fotografii i takim go właśnie zostawiam: przeszłość uchwycona w kadrze. Wszystkie inspirujące starocia trafiają więc znów tu, do czarownicowego kociołka pełnego wszelkiej dobroci.

**Po przeczytaniu ponownie paru mejli i po rozmowie z paroma osobami, z prywaty usuwam przede wszystkim zbyt osobiste wpisy (w sumie w dużej mierze zrobiłam to wcześniej), także i te w których piszę o swoich podróżach, codzienności, o tym, co robię aktualnie albo planuję. Będę się pojawiać, będą się pojawiać moje kąty, czasami napiszę coś o miejscach, w których bywam, ale to wszystko w ramach tematyczno-estetycznych bloga (baśniologia, naturologia, kulturożerczy Absynt, inspirujące starocia), bo to są również główne ramy, w których tkam sobie bajkę w swoim zwyczajnym życiu.

4 komentarze:

  1. Absyncie podziwiam twoje zaparcie w dążeniu do blogowej doskonałości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określenie zaparcie jak najbardziej na miejscu :D Doskonałość należałoby chyba tu zdefiniować jako regularne korzystanie z bloga i określenie dla kogo poza sobą piszę ;) O, do tego dażę :D

      Usuń
  2. Wszystkie blogi są w ciąglej budowie. ;-) Zwłaszcza blogi osób, które ciągle "poszukują"! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ze mnie nie jest nawet bloger z prawdziwego zdarzenia i nawet chyba nigdy nie będzie* ;) Co dopiero poszukujący! I czuję, że w takim kontekście zachowuję się trochę nieładnie grzebiąc wciąż w miejscu, gdzie przebywają przede wszystkim starzy znajomi.

      Prowadzę tu kącik dla samej siebie (porządkuję drobne notatki związane z zainteresowaniami, mobilizuję się do przygotowywania surówki na artykuły naukawe, zbieram odpryski z naukawej pracy badawczej ;)), udostępniam znajomym (w tym osobom poznanym lepiej czy gorzej tu właśnie), ale fakt, że ktokolwiek poza tym określonym z góry gronem odbiorczym tu zagląda wprawia mnie zawsze w legendarne zadziwienie z czego już znajomi się śmieją :D I sprawia, że chcę myśleć też o pewnych wymaganiach i ograniczeniach, jakie to ze sobą niesie.

      Zresztą, wpuszczanie znajomych na kawę do pomieszczenia, w którym jest wieczny remont też jest jakieś takie mało taktowne, więc czuję potrzebę tłumaczeń :D

      * Jestem gadatliwa dziś, więc się przy okazji do czegoś przyznam. Mam nadzieję, że nie rozniesie heheh "Zawodowo" przyglądam się blogosferze, chociaż nie dlatego, że sobie blogeruję. Mam ja sobie firemkę, a ta moja firemka zajmuje się między innymi promocją (firmy i organizacje) w sieci. Z jednej strony sprawia to, że mogłabym sobie tu pokierować ruchem i stworzyć nieziemską popularność :D Z drugiej strony wiem jak bardzo mój blog jest grzeszny, jeśli chodzi o zasady budujące popularność, jak bardzo nieatrakcyjny dla przeciętnego nabijacza wejść i jak się coraz bardziej pogrążam pod tym względem :D Sprawa blogów nie leży w centrum mojego zainteresowania, ale mogę swoją konkretną wiedzę połączyć z kwestią blogowania ;) Robię wiele by utrzymać bloga gdzieś w swojej bezpiecznej zatoce, a już odczuwam tu pewną presję zapewnienia komfortu nie tylko starym znajomym, którzy tu zaglądają. Mam nadzieję, że uda się przynajmniej przy tym pozostać. Bo, kurcze, może nie chcę tu niechcianej popularności (już to przerabiałam), która tu akurat niczemu nie służy (bo ani nie jest to centrum mojej oświetlającej całe życie pasji, jak u niektórych, medium ich hobby ani dodatek do zarobkowania ogólnożyciowego ;)), ale jestem raczej gościnna.

      (I gadatliwa, za to co chyba muszę normalnie aż przeprosić :D)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.