poniedziałek, 12 maja 2014

Netsuke - malutkie dzieła sztuki

Co prawda nadal piszę głównie dla siebie i paru znajomych - pamiętniczek wrażeń, zachwytów nad przejawami życia i sztuki - ale czasami odczuwam wielką potrzebę odkrycia przed kimś nieznanych obszarów, których urody sama doświadczam. Temu właściwie służy cały "kącik orientalny". Nie jest kierowany do wielbicieli Azji, takich jakimi się ich najczęściej widzi/definiuje w internecie*. Staram się pisać raczej tak, jakbym chciała "sprzedać" tradycyjną Japonię komuś, kto jej zupełnie nie zna. To jak uśmiechanie się do obcych ludzi na ulicy, podobno cecha zidiocenia, bo dziś należy być ponurym i cynicznym, wtedy podobno widać, że radzimy sobie w życiu... Myślę, że do netsuke ciężko się nie uśmiechnąć.

Kagamibuta w formie kwitnących chryzantem, The Fitzwilliam Museum

Kiedy zabieram się za ten wpis, a zaraz po opublikowaniu go, nie zajrzę tu raczej, przez ekran mojego komputera przelewa się fala małych figurek, a ja mam ogromny problem z wyborem. Nie wiem jakie przykłady Wam pokazać w tej notce, abyście poczuli przypływ tego samego zachwytu dla tych małych, wdzięcznych dzieł sztuki. Ostatecznie chyba wybiorę niewiele, a netsuke będą się tu przewijać od czasu do czasu przy okazji innych wpisów.

Netsuke to miniaturowe figurki służące do mocowania przy pasie kimona drobnych pojemników na osobiste akcesoria czy lekarstwa. Wykonywano je z cennych gatunków drewna, z kości słoniowej, porcelany, metali lub bursztynu. Przedstawiały sylwetki ludzi, zwierząt, także tych mitologicznych, czasami miały formę podłużną, zdobioną ornamentami. 

Inrō - pudełeczko, Ojime - koralik, Netsuke - figurka; Japonia, XVIII wiek, (LACMA)

Gdy w XIX wieku w Europie pojawiła się moda na japońszczyznę, rozwijana także przez cały wiek XX, netsuke trafiły do prywatnych kolekcji jako dzieła sztuki. Obrazy są do podziwiania, rzeźby już nie tylko, bo można podejść, dotknąć, najwyżej zimny marmur nie rozbudzi żadnych cieplejszych odczuć (swoją drogą, mniej i bardziej drogocenny kamor często wcale nie jest tak zimny, jak to się przyjęło literacko ujmować). A takie drobiazgi jak netsuke chce się wziąć do ręki, jak małego robaczka. Miniaturowy, uśmiechnięty Budda aż się prosi o to, by go przez chwilę ogrzać w dłoniach.

Budda Hotei, Japonia, XIX wiek, (The Metropolitan Museum of Art)

Hotei to symbol pomyślności, niekanoniczne przedstawienie uśmiechniętego Buddy. Na pewno go znacie. Chińskie historyczne małe figurki śmiejącego się Buddy chodzą z ceną wywoławczą kilkuset złotych, nie jest to więc produkt luksusowy. Netsuke to nie tylko okruchy cennych materiałów, to również tańsze wersje, ba, przede wszystkim były raczej w większości niedrogie. Kolejny przykład tego, że tradycyjna kultura japońska, przy całym swym uwielbieniu dla artyzmu i elitarności zjawisk, uczyła całe pokolenia jak celebrować piękno nawet bez posiadania szczególnych środków finansowych. Ta ciekawa zdolność Japończyków do tego, by ignorować brzydotę otoczenia, a pielęgnować i zachwycać się jakimś jego małym elementem jest czymś zadziwiającym (i dziś też zauważalnym, może kiedyś napiszę dokładniej o co mi chodzi). Wracając jednak do figurek - moda na netsuke w Japonii rozkwitła, gdy wydano dekrety zakazujące mieszczanom noszenia wyszukanych strojów. Skoro łaszki nie mogły być już tak strojne, jak chciał ich nieraz całkiem zamożny właściciel, pokaźne sumki zaczęto zostawiać w warsztatach wybitnych rzemieślników. Moda przeniknęła z warstw lepiej sytuowanych do tych mniej zamożnych i już w XIX wieku pojawiły się netsuke z laki, rogu czy metalu lub tańszych gatunków drewna. Dziś netsuke wytwarza się masowo w fabrykach chińskich czy indyjskich, ale wciąż istnieją artyści, którzy tworzą wyjątkowe dziełka. Nie tylko Japończycy ;)

Wiewiórka, Japonia, XIX wiek, (The Metropolitan Museum of Art)

Łódź rozkoszy, Japonia, XIX wiek, (The Metropolitan Museum of Art)

Ptaszek w gnieździe, Japonia, XIX wiek, (The Metropolitan Museum of Art)

Kot jako mnich (?), Japonia, XIX wiek, The Fitzwilliam Museum

Chiński generał, Japonia, XIX wiek, V&A


Szczurek, The Fitzwilliam Museum

Manju w formie siedmiu masek, The Fitzwilliam Museum

Mężczyzna z kotem, The Fitzwilliam Museum

Ośmiorniczka, Japonia, XIX wiek, V&A


Oglądając krótki film o autorze książki "Zając o bursztynowych oczach", Edmundzie de Waalu przyłapałam się na myśli, że właściwie całe życie dążyłam do tego, by żyć jak medytujący sobie nad sztuką artysta (artysta z czym innym się zazwyczaj kojarzy, prawda?) :D Życie różnie się układało i chociaż jako dziecko wyobrażałam sobie siebie tylko jako artystkę lub Indianę Jonesa ;) potem moje losy potoczyły się mało artystycznym torem. Tak przynajmniej myślałam do niedawna. Teraz uważam raczej, że do bycia artystką taką, jaką chciałabym być, autentyczną, a nie tylko "z nazwy" i tak trzeba dojrzeć ;) Inna myśl, zawarta bezpośrednio we wspomnianym filmiku dotyczyła naszego pierwotnego stosunku do rzeczy (współczesny konsumpcjonizm go zmienia, ale zmienia go również każde użycie przedmiotu) i tego, że jego wyrazem jest kolekcjonowanie. Myślę, że wrócę kiedyś jeszcze do tego filmiku i dlatego dziś go tu nie znajdziecie. Napiszę wtedy dwa słowa też i o sobie, bo artystką może nie jestem i nigdy nie będę, ale kolekcjonerką byłam chyba zawsze. I często myślę, że kiedy dorosnę będę taką kolekcjonerką z prawdziwego zdarzenia :D Póki co jestem raczej na etapie wielbienia niż zakładania własnej galerii.

Edmund de Waal napisał wspomnianą przeze mnie książkę, którą Wydawnictwo Czarne opisało następująco:
"Zając o bursztynowych oczach to niezwykła synteza powieści detektywistycznej, rodzinnych wspomnień i wykładu z historii sztuki. Odziedziczywszy po wujecznym dziadku wyjątkowy zbiór 264 maleńkich japońskich figurek, autor rozpoczyna pasjonujące śledztwo. Zgłębiając historię tej szczególnej kolekcji, poznaje dzieje swoich przodków — kilku pokoleń arystokratycznej rodziny Ephrussich. Nurtuje go pytanie, jak to się stało, że z całej ogromnej fortuny właśnie te drobne i kruche przedmioty przetrwały kataklizmy XX wieku." Piękna rzecz. Warta polecenia. A tu sam autor opowiada o paru przykładach ze swojej kolekcji:



Widzę siebie w przyszłości. Duże pomieszczenie, pracownia o przeszklonej jednej ścianie, coś w rodzaju starej oranżerii z omszałymi doniczkami (rośliny muszą być!). Białe ściany, bielone, stare drewno. Wieeeeelki stół. Obok jest drugie pomieszczenie. W nim między roślinnością stoją ceramiczne wazy, rzeźby, sztalugi z obrazami, wiszą ryciny, stare i nowe, kolekcje drobnych antyków, w tym netsuke...I ja też ubrana na biało, może już z białymi włosami. Z kotem, który lubi być noszony. Uwielbiam ten obraz w sobie.

(wpis automatyczny)

__________________________________________________________________________________
* Manga, anime, wielkie oczy, makijaż... Spotykam niewiele osób zainteresowanych Dalekim Wschodem tradycyjnym, jeszcze mniej osób zainteresowanych Azją jako taką (ocean kultur!), a nie współczesną Koreą/Japonią.

2 komentarze:

  1. I absolutely love your blog and find a lot of your post's to be
    precisely what I'm looking for.
    Again, awesome website!

    OdpowiedzUsuń
  2. Thank you! I'm glad that you're interested in this subject. Not the most popular ;)

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.