wtorek, 20 maja 2014

Jak zmiksować ze sobą art deco, średniowiecze, barok i secesję, dorzucić baśń i folklor, przyprawić alchemią i polać sosem z dobrego poczucia humoru (artystka tygodnia - Sveta Dorosheva)

Ilustracje książkowe bywają piękne. Cudowne. Wśród nich bywają też takie, w których artysta zamyka cały mały świat, który chciałoby się wziąć ze sobą wszędzie. Mieć w kieszeni zaczarowaną kulę, do wnętrza której można się teleportować, gdy rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Niektóre ilustracje są jak antyczna biżuteria. Cacka pełne uroczych szczególików, błyszczące setką odcieni klejnociki zakute w spatynowane zbroje z cennego metalu. Pozwoliłam sobie na ten ekstrawagancki, barokowy tytuł, bo pani Sveta rzuciła na mnie arabeskowy urok.


Nie mam pojęcia od czego zacząć, by opisać twórczość Svety. Masa inspiracji widocznych w tych pracach zachwyca tak samo, jak drobiazgowość artystki. Jej ilustracje to przepiękne kompozycje drobnych detali, organiczna, baśniowa gmatwanina, która zdaje się ożywać przed naszymi oczami. Przeglądając je podróżujemy również przez epoki, odkrywamy nowe interpretacje (nieraz zabawne) motywów znanych z obrazów, rycin z książek do anatomii czy botaniki, iluminowanych ksiąg. 




Wiecie chyba jak uwielbiam szczegółowe, pełne uroczych detalików ilustracje. Wielbię w sztuce horror vacui, a wręcz ubóstwiam kompozycje wijące się po zamkniętym obszarze niczym kulista metaforka harmonii wyłaniającej się z chaosu ;) Tu jest jeszcze cały baśniowy przepych, poczucie humoru i nawiązanie do sztuki zakurzonych gabinetów z opasłymi, przedwiecznymi tomami na półkach.



Zakochałam się. Do tego stopnia, że zabrałam się za ten wpis nim zdążyłam nawiązać kontakt z artystką, ale postaram się to jak najszybciej nadrobić. 


Projekt karty Tarota

Sveta pochodzi z Ukrainy, ale obecnie przebywa w Izraelu i dlatego chyba będzie uzasadnione zapisywanie jej nazwiska tak, jak to sama artystka robi na swojej stronie. Absolutnie cudowne jest to, że jej prace są w większości wykonywane tradycyjnie, na papierze. W dobie cyfryzacji wszystkiego, gdy graficy też coraz chętniej sięgają po programy do obróbki i tworzenia od podstaw, Sveta wykonuje ręcznie nawet projekty dla różnych marek i firm.




Symboliczne i alegoryczne motywy splatają się z estetyką barokowych czy renesansowych rycin. Fantastyczne obrazy czerpane z wyobraźni ludowej, ze studni baśni i bajek (ta studnia jest studnią bez dna!) czy mitologii przepuszczonej przez bogactwo ornamentów, wijących się arabesek towarzyszą nawiązaniom do średniowiecznych iluminacji czy stylowej mieszance art deco i secesji. Pani Sveta majstruje prawdziwie diable eliksiry, zabójczo urodziwe mikstury. 


 

Wśród inspiracji artystka wymienia i moich ulubieńców: Edmunda Dulac, Kaya Nielsena i Harry'ego Clarke'a. Jej misternym ilustracjom towarzyszy także liternictwo, które nawiązuje do inicjałów ze starych ksiąg. Winiety kojarzące się z wczesnym drukiem występują obok zdobnictwa typowego dla rękopisów. Istna podróż w czasie, w poprzek rzeczywistości, na skrzydłach baśni.

Prace nawiązujące do starych rycin.

Alchemik we wnętrzu żółwia (po bokach emblematy etapów pracy alchemicznej)


Topsy-Turvy World








Baśniowo i średniowiecznie.












Nawiązania do arabesek, barokowej ornamentyki, winiet ze starodruków. W gęstwinie motywów pojawiają się również groteskowe stworki żywcem wyjęte z Boscha.









Nawiązania do grafik i winiet secesyjnych, do twórczości Clarke'a, a także do ilustracji książkowej/do książek dla dzieci i baśni z początku XX wieku.














W stylistyce art deco.








Swobodne wariacje łączące ze sobą najróżniejsze nawiązania.




Znajoma buzia? :D





Typografia i ornamenty nawiązujące do średniowiecznej sztuki iluminacji, secesyjnych inicjałów i zdobnictwa arabskiego.







Sylwetki (nawiązanie do ilustracji z XVIII wieku i sztuki azjatyckiej).





Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony artystki Sveta Dorosheva.

Jej prace można kupić tu:
A bloga podejrzeć tu: http://lattona.livejournal.com/


4 komentarze:

  1. boginie z drzewkami granatu mnie kupily
    przesliczne prace, az chce mi sie dzisiaj cos namalowac, ale mam tyl roboty z obrona, pisaniem artykulu do historykonu i roznymi glupimi zaliczeniami, ze nici z planow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę w końcu na dobre do rysowania i będę mieć nieco podobne dylematy^^ A Tobie powodzenia życzę!

      Usuń
  2. Coś pięknego, powaliło mnie...dosłownie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że czasem uda mi się dzięki blogowi zafundować takie wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.