wtorek, 1 kwietnia 2014

Artysta tygodnia - Jakub Schikaneder

Dziś przekornie, bo mamy rozkwitającą wiosnę, a ja tu proponuję takie mroki :D Z okazji dnia żartów postanowiłam nie robić Wam żadnego psikusa, ale post jest nieco smętny i nie pasuje do słonecznej pogody, więc jest w nim jakiś żartownisiowy potencjał.

Utonula (Topielica), 1890-95

Schikaneder był czeskim malarzem niemieckiego pochodzenia. Tworzył pod koniec XIX wieku, na przełomie stuleci i w pierwszych dekadach XX wieku. Jego prace są skąpane w ciemnych monachijskich sosach, ale światło gra w nich specjalną rolę i kreuje nastrój. Na jego obrazach odnajdziemy samotność i śmierć. Natrafimy na zimowe i jesienne zaułki Pragi, nad brzeg Wełtawy, często wieczorem, gdy już zapada zmrok lub nadpływa mgła. Depresyjne obrazy Schikanedera z pewnością "przypadną do gustu" komuś, kto sam by się na nich odnalazł. Osobie rozczarowanej życiem, ludźmi, może walczącej o coś zbyt długo i zdającej sobie sprawę z przegranej. Może zmagającej się codziennie z czymś przykrym, może z chorobą, może ze znieczulicą...Można znaleźć na nich jakiś szczególny rodzaj smutnej, ale pełnej utęsknionego spokoju ciszy. Można też spojrzeć na nie nieco pogodniejszym okiem, być bardziej skupionym na pracy wyobraźni niż na emocjach. Jego obrazy wydają mi się idealną pocztówką z krainy praskiego kryminału, a może z opowieści o czeskim Kubie Rozpruwaczu ;)  Kim jest topielica? Kim zabita dziewczyna? Co osoba w bieli robi tak późno w ogrodzie? Jakiej historii ze swojej pamięci słucha staruszka oparta o cmentarny mur?

Morderstwo, 1890

U dívčina lože Smrt přichází (Śmierć dziewczyny), 1909-10

Zaduszki, 1888

1906

1895-97

Vecer v zahrade (Wieczór w ogrodzie), 1907-09

1924

(W trakcie edycji ucięło mi wpis. Rrraju, nie chce mi się dodawać tych drobnych ogłoszeń jeszcze raz, wyjdą przy okazji innych wpisów ;))

2 komentarze:

  1. Tak się zastanawiałam czemu właściwie nie ma tu komentarzy i już wiem. Sama mam problem, by takowy spłodzić.
    Mam w głowie Żydówkę z pomarańczami, Dziady, Pachnidło, zeszłą zimę, dziwne ciężkie sny, burzę i nieco Beksińskich z tą ich ponurością.
    Z tego wszystkiego bym chciała wyartykułować komentarz, ale nie jest intersubiektywnie komunikowalny.

    Konkludując. Poruszyło mnie to malarstwo do głębi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawie zupełnie zapomniany artysta. Bardzo ciekawy warsztat. Jestem pod dużym wrażeniem. Tadeusz Mirosław G.

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.