czwartek, 27 marca 2014

Artysta tygodnia - Utagawa Hiroshige

(wpis pojawia się wyjątkowo dziś, bo niestety wczoraj i przedwczoraj miałam problemy z publikacją ;))

Yumiharizuki z Tsuki nijû hakkei no uchi (28 widoków na księżyc), oryginał z 1832

Obiecałam, że raz w miesiącu poświęcę wpis z serii "artystów tygodnia" wybranemu japońskiemu klasykowi. Dziś jeden z moich najulubieńszych ulubieńców, czyli Hiroshige. Nie był artystą tak różnorodnym, jak Hokusai. Ba, na pierwszy rzut oka wydaje się, że był artystą dość monotematycznym :D Znany jest głównie z drzeworytów pejzażowych, w tym ze słynnego śliwowego sadu/parku, który został zagrabiony przez Vincenta dla jego własnych potrzeb ;)

Kameido Umeyashiki, oryginał z 1857
W 1887 roku Vincent van Gogh namalował swoją wersję śliw Hiroshige. Wydaje mi się, że to najbardziej znane dzieło bohatera dzisiejszego odcinka ;)

Vincent van Gogh, Kwitnąca śliwa, 1887
Cóż, wersja Vincenta jest dość ciężka i niepokojąca, o japońskich koślawcach po boczkach nie wspomnę (zresztą kaligrafy zapożyczył sobie, z tego, co wiem, z innych dzieł) ;) Przy całej sympatii dla Vincenta, to jest wersja, którą śmiało zatytułowałabym "Gdzie jest moje opium? I co ja robię w tym sadzie?" :D

Poza "otwartym" krajobrazem znajdujemy na drzeworytach Hiroshige właśnie takie ujęcia w zbliżeniu, które przywodzą na myśl fotografię. Specyficzna dla artysty jest też dynamiczna, bardzo komiksowa kreska, jeśli wolno się tak głupio wyrazić ;)

Widok z Masaki z Meisho Edo Hyakkei (100 sławnych widoków Edo***), oryginalny drzeworyt z epoki Edo, reedycja z początku XX wieku (widok na górę Fuji i rzekę Sumida przez półkoliste okno; niezwykła perspektywa zainspirowała francuskich impresjonistów)
Pejzaże Hiroshige to czysta poezja. Nie ukrywam, że mogłabym sobie nimi wytapetować kilka pokoi (w tej chwili dysponuję dwoma w moim apartamencie, japoniki są tylko w jednym, ale przyjdzie czas na więcej ;)). Należy do tych twórców drzeworytów, którego prace warto kolekcjonować* dla płynącego z nich tchnienia spokoju i pełnej życia...ciszy. Poza tym, jeśli lubicie czytać o dawnej Japonii, jego dzieła są wspaniałym dopełnieniem i pobudzaczem wyobraźni :D Według mnie Hiroshige jest zachwycający i mogłabym się gapić na niektóre z jego prac godzinami. Wybranie zaledwie kilkunastu specjalnie dla Was było nie lada wyczynem, musiałam dokonać niezłej selekcji. Mam poczucie, że w żaden sposób nie oddałam tym wpisem urody twórczości Hiroshige.

W jego pejzażach często dominującą nutą jest granat wody i nieba, podlany sosem z zieleni i przyprawiony gorącą odrobiną czerwieni. W tym samym momencie pulsują energią i spokojem. W drzeworytach zimowych, które uwielbiam, oczywiście pojawia się sporo odcieni bieli, a tłem jest często intensywny błękit. Paletę dopełniają naturalne, przygaszone brązy i żółcie, zdarza się też, że najciemniejsze barwy nabierają gęstej smolistości czerni. Dzieje się tak w przypadku sylwetek koron drzew i artysta nadaje w ten sposób niektórym z pejzaży nieco baśniowej niesamowitości.

Awa Naruto no fûkei, 1857 (wiry wodne cieśniny Naruto; dzieło zostały podzielone na trzy drzeworyty)

Księżyc nad kwitnącymi wiśniami, reedycja z lat 30-stych XX wieku

Awa Naruto z Rokuju Yo Shu Meisho Zue, oryginał z 1855, reprint z lat 20-30 XX wieku (wiry wodne cieśniny Naruto)

Suruga satta no kaijō z Fuji sanjū rokkei (36 widoków Fuji), 1858 (skalisty brzeg Satta w prowincji Suruga)


Eitaibashi, Tsukudajima z Meisho Edo Hyakkei (100 sławnych widoków Edo***), 1857 (widok na wyspę Tsukudajima z rzeki Sumida)
Karasaki Ya-u z Ohmi Hakkei no Uchi (8 widoków Ohmi), oryginał z 1834, reedycja z nieokreśloną datą (ta rzadka i niewielka seria jest uznawana za najlepszy cykl pejzaży Hiroshige)
 
Shono z Tokaido Gojusan Tsugi no Uchi (53 stacje Tokaido), oryginał z 1834, reedycja z nieokreśloną datą

Yui, Satta-mine Oya-shirazu z Gojusan-tsugi Meisho Zue (53 stacje: Ilustracje sławnych miejsc), nr 17, 1855 (Fuji widoczna z przełęczy Satta w Yui)

Hakone yako no zu z Gojusan-tsugi Meisho Zue  (53 stacje: Ilustracje sławnych miejsc), nr 11, 1855 (podróżujący nocą)


Bez tytułu, 1842 (wąwóz, którym płynie rzeka Kiso; kakemono)

Hira Bosetsu Ohmi Hakkei no Uchi (8 widoków Ohmi), oryginał z 1834, reprint z początku XX wieku



Kameyama, yukibare z okaido Gojusan Tsugi no Uchi (53 stacje Tokaido), nr 47, oryginał z 1833-34
 
Na drzeworytach o tematyce pejzażowej często możemy odnaleźć mniejsze czy większe sylwetki ludzi. Pasja do utrwalania widoków, gdzie natura miesza się z życiem ludzi, jest również widoczna w tych wszystkich momentach, gdy góra majaczy między masztami łódek czy gdy nad przepaścią zostaje zawieszony wątły mostek. Gdy sceneria się zmienia i przenosimy się do miasta czy w pobliże świątyni o obecności człowieka nie świadczy już tylko kilka chatek przylepionych do zbocza góry lub podróżni na drodze. Hiroshige wpisywał sylwetki ludzkie równie harmonijnie w rozległy widok na góry czy rzekę, co w zakątki ówczesnego Edo.

Yabukoji at Atagoshita z Meisho Edo Hyakkei (100 sławnych widoków Edo), oryginał z 1857

Minakuchi z Gojûsan tsugi (Jinbutsu Tôkaidô), oryginał z 1852
Nihonbashi Edobashi z Edo meisho (Sławne widoki Edo), oryginał z 1855
Czasami Hiroshige skupiał się na samych ludzkich sylwetkach w większym stopniu niż na otoczeniu.

Fujisawa z Gojûsan tsugi (Jinbutsu Tôkaidô), oryginał z 1952, reedycja z początku XX wieku

Nihonbashi-tori one-chome z Meisho Edo Hyakkei (100 sławnych widoków Edo), oryginał z 1858

Artyści, w tym Hiroshige, lubili przenosić swoją uwagę (czy też raczej na takie dzieła było zapotrzebowanie) także do świata już w zupełności ludzkiego, do dzielnic rozrywki, w okolice chramów, do budynków, do portu czy na wody zatoki. Bohater dzisiejszego odcinka swój ciekawy sposób przedstawiania tematu przeniósł również na ten teren (już pisałam, że narzuca mi się skojarzenie z fotograficznym kadrem) i czasami jego zaskakujące metody ukazania widoku dają naprawdę niesamowity efekt.





Asakusa z Meisho Edo Hyakkei (100 sławnych widoków Edo), oryginał z 1857 (kot patrzy na sznur gęsi i paradę z okazji święta, która wchodzi na pola ryżowe)


Miasto bywa potraktowane bardzo "informacyjnie" - możemy nocą przejść się po dzielnicy rozrywki starego Edo ;)

Yoshiwara yoru no sakura z Kôto meisho (Sławnych widoków Edo),  oryginał z 1836 (kwitnące wiśnie w dzielnicy rozrywki)
Tematyką, którą poruszali twórcy drzeworytów była swoista "reklama" rozrywek w dzielnicach rozrywki :D, czyli, między innymi, przedstawień teatru kabuki:

Z serii Chuko Adauchi Zue (Zemsta z wierności), 1843-47 (o ile się dobrze orientuję to scena z tej sztuki)
Hiroshige w znacznie mniejszym stopniu kojarzony jest z drzeworytami, na których znajdziemy przedstawienia zwierząt i drobnych roślin, ale i one są  warte uwagi. Czasami mają odniesienie symboliczne czy mitologiczne, a czasami są po prostu studium przyrody.


Oji Shôzoku enoki ômisoka no kitsunebi (Kistunebi** w noc Nowego Roku pod drzewem Enoki niedaleko Ōji) z Meisho Edo hyakkei (100 sławnych widoków Edo), nr 118, 1857
Cykada

Zimorodek i irys



Karp, 1830-44



* Kiedyś napiszę o kolekcjonowaniu drzeworytów, gdy sama dowiem się więcej, bo ostatnio coraz bardziej mnie to interesuje.

** Jeśli nie stać na kolekcjonowanie, to na przykład 100 słynnych widoków Edo można sobie kupić w formie albumu ;)

*** Kitsunebi to opowieści o ognikach. Jak sama nazwa wskazuje mają one coś wspólnego z lisami (kitsune), które tradycyjnie uważano w Japonii za magiczne zwierzęta, związane często z ogniem. Ogniki czasami postrzegano jako blask bijący z oddechów lisów. Mogły służyć ludziom lub przeciwnie (lisy niekoniecznie były przychylnie nastawione do ludzi ;)). Na drzeworycie ukazane jest zebranie dobrych (białych) lisów w okolicach Ōji Inari, które były wtedy strefą wiejską, a uważano je za siedzibę bóstwa Inari. Stało tam wielkie drzewo enoki (Celtis sinensis). Okoliczni mieszkańcy wierzyli, że w noc noworoczną zbierają się tam wysłannicy bóstwa i widoczne są ogniki, z których chłopi wróżą pomyślność w plonach. Drzewo enoki z obrazu Hiroshige uschło w okresie Meiji, ale pozostawiono pamiątkę w postaci Shōzoku Inari Jinja (więcej u Rurousha). Wspomniane lisy nie zbierały się pod drzewem ot tak sobie, ale pod przywództwem boga, który dokonywał ich przeglądu.

Do szukania drzeworytów polecam stronkę: http://ukiyo-e.org/

Jeśli nie odsyłam do źródła, zdjęcie pochodzi z WikiPaintings.

(muszę jeszcze ponanosić poprawki w paru miejscach, ale wybaczcie mi, że dziś już sobie daruję)


4 komentarze:

  1. Czy mówił Ci już ktoś, że masz niesamowite zainteresowania? Nie kosmetyki i ciuszki?
    Em

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabita komentarzem, ale zgaduję, że to miał być komplement :D Się teraz wypowiem, to zabiję z kolei Ciebie.

      O historii mody zdarza mi się pisać na drugim blogu: timeistimeless.blogspot.com więc wiesz... :D Wymienione przez Ciebie babskie rozrywki nie są moim głównym zainteresowaniem, a jeśli w ogóle mogę je jakoś tak określić, to są zainteresowaniem bardzo praktycznym, "życiowym". Jednak widzisz i dla nich jest pewne ciepłe miejsce w moim serduszku, inaczej nie byłoby ich na tym drugim blogu. Proszę Cię, nie deprecjonuj przy tym innych blogów, tych typowo babskich, o ciuchach i kosmetykach, bo i one mają swoje zacne zastosowanie. Jeśli są dobrze prowadzone, to mają swoją użyteczność, są fajne, znam takie i zaglądam z przyjemnością. Pewną przykrość może sprawiać fakt, że jest ich taka wielość i tyle do siebie podobnych, ale nadal jest to bardzo popularna część blogów, więc widać wzięcie jest :D Właściwie, poza lajfstajem, który w zasadzie oznacza to wszystko po trochu plus nieco książek i filmów czy poza blogami o wnętrzach i kulinarnych, to jest większość blogosfery. Takie blogi jak mój to rodzynki, ale dobrze mi z tym. Po szalonej popularności (skąd ona się wzięła?) poprzedniego miejsca, z którego uciekałam w popłochu (najpierw blogaś z ilością obserwatorów blisko pół tysiąca, potem drugi, jak się okazało szybko doganiający - pół roku leciało jak szalone - poprzedni) mam ochotę na prowadzonego bez presji, spokojnego i kameralnego bloga ;) Częściowo dla siebie, częściowo dla znajomych ;)

      Przy okazji - są blogi o babskich tematach, które są warte jeszcze większej uwagi. Mówię o blogach siedzących w tematyce historycznej, w przypadku babskich blogów, głównie kostiumowej. Jest na nich solidna dawka wiedzy i sporo przyjemnych doznań estetycznych. Być może moje zainteresowania faktycznie momentami są bardzo odosobnione :D ale część z nich się pokrywa chociażby z tymi właśnie blogami. W sumie, jeśli chodzi o Japonię, to moje zainteresowania są faktycznie baaardzo mało popularne, począwszy od tego, co tu prezentuję, czyli od tradycyjnej kultury i sztuki (współcześnie ludzie w większości interesują się raczej popkulturą itp.) po to, czego jeszcze nie prezentowałam, czyli uzbrojenie i tym podobne :D To dopiero nie będzie miało wzięcia heheheh

      Usuń
    2. Komentarze w trybie błyskawicznym :) Dobrze już dobrze. To był komplement. Przede wszystkim jak na warunki blogowe to jak podpisujesz drobiazgowo każde zdjęcie z jaką uwagą dobierasz przykłady jest też dość niespotykane. Pytanie mam: a planujesz coś o sztuce chińskiej? Wszystko o uzbrojeniu japońskim przeczytam ze smakiem, więc jeden wierny czytelnik jest.
      Em

      Usuń
    3. Odzywa się znawstwo sztuki japońskiej :D Prawda jest taka, że ten wpis wymaga jeszcze dopracowania, poprawek ;) Sztuka chińska to dość egzotyczny temat dla mnie, ale przyjmuję wyzwanie.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.