czwartek, 16 stycznia 2014

Wyzwanie: ulubiona seria


No i cóż. No i znów. Mamy mały problem. W następnym pytaniu pojawia się ponownie ulubiona seria, więc postanowiłam odpowiedzieć tu tak:

Jeśli chodzi o klasykę, to jak już pisałam wcześniej, wpada Zola na herbatkę. Trochę dziwnie nazywać serią jego cykl Les Rougon-Macquart, ale na dobrą sprawę właśnie tym przecież był. Seria powieści dotyczy dziejów jednej rodziny (raczej rodu ;)) na przestrzeni wielu lat - od II Republiki po czasy Zoli (lata 70-te XIX wieku). Oczywiście, Francja. Dużo sensacyjnych wydarzeń, margines społeczny i salony. Soczyste wątki. Więcej powiem przy okazji następnego pytania. Tu zasygnalizuję tylko jedną fajną sprawę: powieści z cyklu można czytać w zupełnie dowolnej kolejności, ale znajomość powiązań między bohaterami z różnych dzieł to dodatkowa frajda przy czytaniu. Oczywiście, mam tym powieściom wiele do zarzucenia, zwłaszcza naturalizm jako tło "ideologiczne" (bo ciężko mówić naukowe w tym wypadku) mnie razi, ale talent Zoli sprawił, że wracałam do niego tak czy siak.

W kategorii rozrywka wygrywają pratchetty. Z jego dyskowych serii wybieram tę o Straży Miejskiej Ankh-Morpork. Przy tych książkach ubawiłam się najlepiej. Postaci ze Straży budzą we mnie najcieplejsze uczucia, jeśli chodzi o cały Świat Dysku (mam cały wieloksiąg :D). Pratchett to śliczna rozrywka. Ironiczna zabawa z naszym światem, zwłaszcza z popkulturą, ale najbardziej lubię filozoficzne smaczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.