sobota, 7 grudnia 2013

Pożegnanie jesieni

W tym roku zima wkroczyła do naszej krainy z prawdziwym impetem, to trzeba jej przyznać. 
Ciekawe czy będzie (przez jakiś czas przynajmniej) taka jednolicie zimowa czy wrócą te listopadowe "niewiadomocosie", gdy człowiekowi się odechciewa żyć. 

Zaraz będziemy już wspominać lato. Nawet ci, co nie lubią, zatęsknią, oj, zatęsknią! Teraz zaczynam już tęsknić za jesienią - co prawda właśnie w październiku/listopadzie mieszkanie zamienia się miejsce zachęcające do przesiadywania, przytulne i ja nie mam mu tego za złe :D , ale jeszcze człowiek się naskacze po świecie. Zima bardzo mnie unieruchamia. Owszem, przy pięknej pogodzie zimowy spacer jest piękny, jednak pokusa rozgrzania się winem, opatulenia kotami i wciśnięcia między poduchy ze słuchawkami na uszach jest ogromna. A najlepiej podkręcić grzejnik i udawać, że jest lato smyrając po mieszkaniu w zimowych papuciach i krótkich spodenkach :D

Moje kąty nabierają cech jaskini przeznaczonej do hibernacji:



Uwielbiam swój balkonowy ogródek. To jest moje emeryckie zajęcie, naprawdę polubiłam grzebanie w ziemi, sadzenie i pielęgnowanie tego wszystkiego. Zimą nie mogę już za bardzo tam przesiadywać, a kwiaty trzeba zabezpieczyć przed mrozami. Swoją ozdobną rolę odegrają już tylko świerki i wrzosy. Jesienią jeszcze było pięknie i nawet jeśli momentami za zimno na kawkę na balkonie, to samo wykonywanie prac tam i oglądanie z mieszkania zbieraniny ziół i kwiatów było wielką przyjemnością.






W Mieszkaniu Nieustającego Remontu czasami ciężko jest znaleźć jakieś tymczasowe miejsce na okolicznościowy kiczyk - tym razem leśny, jesienny kiczyk miałam w sypialni :D

Tymczasowość podkreśla pusta jeszcze ramka ;)
A tu jestem ja - jak się dobrze wpatrzycie, to zobaczycie nawet cztery Absynty :D
Na karniszu zawisły też na cienkich, złotych niteczkach trzy liście dębu. Bardzo sympatyczna, prosta dekoracja.

6 komentarzy:

  1. Ach, jak klimatycznie...:) Chociaż już żyję zimą absolutną, miło powspominać jesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze śniegu się cieszę. Świat (przynajmniej na początku zimy) nie wygląda tak paskudnie jak od połowy listopada, gdy nawet koty nie chcą wychodzić na zewnątrz :D

      Usuń
  2. Ojej skąd te piękne poduchy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to sama robiłam :D Od lewej: stara lniana koszula, ekofutrzasta kamizelka, sweter, który wyszedł z prania jakiś taki za mały :D Przerabiam na poszewki, wszywam zamek i kupuję jakieś wkłady do poduszek. Takie sweterkowe widziałam w empiku podobne.

      Usuń
  3. u Ciebie to zawsze z tych obrazków wnętrz absyntowych tak mlekiem i miodem pachnie, taka ciepła, sielska stylistyka.
    Empikowe dziadostwo nie ma startu, nie dość że jest okropnie drogo, to jeszcze wszystko lepiej obejrzeć 6 razy dokłądnie, bez żenady wciskają uszkodzone rzeczy, wchodzę tam, aby sobie tylko "podotykać" i powąchać książki, to jeszcze nie jest zabronione :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w empiku mają często taki sam badziew jak w supermarketach, ale trzy razy drożej. I wykonanie straszne. Coraz gorsze. Były takie świeczki "w sweterkach". Fajne nawet. Dogrzebanie się do jednej, jedynej, która nie miała widocznej wady zajęło mi z pięć minut :D Jak tylko wprowadzali produkty "home and living" :D to jakość była nawet, nawet. Sweterkowe poduchy chyba za 50 zł? Jakoś tak. Może nie jest to jakaś super cena, ale jak mogę coś sama sobie zrobić za darmochę, to akurat empik sobie daruję ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.