poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kącik orientalny - "Zawieście czerwone latarnie" (Da hong deng long gao gao gua)

Zastanawiałam się ostatnio jaki film azjatycki poleciłabym komuś kto jakoś specjalnie Azją się nigdy nie interesował. I nie, nie są to "Wyznania gejszy" :D Myślałam o filmie, który byłby atrakcyjny i zrozumiały, uniwersalny na swój sposób, a zarazem właśnie, azjatycki w pełnym tego słowa znaczeniu ;) Większość osób w takich wypadkach stawia na hiciory, czyli właśnie "Wyznania gejszy" czy "Hero". Pierwszy z tych filmów nie jest jednak filmem azjatyckim. To tylko typowo hollywoodzki melodramat w japońskim kostiumie. Rzecz ładna i nie wątpię, że atrakcyjna, chociaż są lepsze międzynarodowe produkcje o Azji - jak chociażby "Ostatni cesarz" Bernardo Bertolucciego. Pominę już fakt, że japońskie gejsze grają w "Wyznaniach" dwie Chinki i Malezyjka ;) Z kolei wspomniany "Hero" należy do gatunku wuxia pian. Są to specyficzne chińskie megawidowiska "bohatersko-mitologiczne", w baśniowej oprawie, z malowniczymi, odrealnionymi scenami walki. Jeśli ktoś nie lubi takich bajeczek, to zwyczajnie tego typu produkcje nie zrobią na nim odpowiedniego wrażenia ;) Szukałam więc wśród filmów obyczajowych.


 "Zawieście czerwone latarnie" to film zarazem dla konesera i osoby dla której Azja/Chiny to terra incognita.  Kino obyczajowe, można powiedzieć nawet, że kostiumowe (fabuła osadzona w latach 20-stych). I teraz ciekawostka: akcja wlecze się wolno, ale film wciąga jak niezły thriller ;) Oczywiście, nie wątpię w to wcale, niektóre osoby się na nim po prostu wynudzą, ale jeśli lubicie dziełka, na których trzeba się skupić to bardzo, bardzo polecam :D

Ślimacząca się akcja, w której powolutku pojawia się coraz więcej niepokojących wydarzeń (bez udziału żadnej z ponadzmysłowych niesamowitości ;)), rozgrywa się właściwie między samymi kobietami. Nie jest to jednak babskie, słodkie kino ;) Wręcz przeciwnie: w zamkniętej przestrzeni wychodzą z bab najgorsze cechy i pojawia się to swoiste "piekiełko" :D Nie chcę jednak byście myśleli o tym filmie w ten sposób - to nie jest film o jakiejś zdemonizowanej kobiecej naturze. Kontekstem dla psychologicznych rozgrywek w klaustrofobicznym domu kobiet jest opresyjny system społeczny, którego strażnikami okazują się mężczyźni z władcą posiadłości na czele. To o względy enigmatycznego pana domu zabiegają kobiety i to on wymierza karę za niewierność w najsurowszy sposób, zgodnie z regułami okrutnej tradycji.

"Zawieście czerwone latarnie" to opowieść o młodej, pięknej i niepokornej dziewczynie, która wychodzi za mąż z konieczności. Jedyną szansą na ułożenie sobie życia jest dla Song Lian (w tej roli młoda Gong Li, piękna kobieta) jest związek z bogatym, dużo starszym mężczyzną. Gdy trafia do jego posiadłości, przekonuje się, że będzie musiała walczyć o swoją pozycję z trzema innymi "żonami". Co wieczór na progu miejsca zamieszkania jednej z kobiet służba zapala czerwone latarnie na znak, że mąż spędzi z nią noc. Oczywiście, chodzi o poczęcie potomka ;) Między kobietami rodzi się rywalizacja, pojawiają się intrygi prowadzące do dramatycznych wydarzeń. Zero romantycznej otoczki.

W moim odczuciu ten film jest metaforą totalitaryzmu jako takiego. Myślenie rodzące totalitaryzm tkwi w samej idei systemu i hierarchicznej zależności, gdzie niemalże każdy aspekt życia poddany jest regułom, wytycznym narzuconym z góry i bezwzględnie. Gdy tak się dzieje, dochodzi do prania mózgu za pomocą systemu nagród i kar, tresury osobowości aż do momentu, gdy stanie się dokładnie wytartym z każdej strony, dopasowanym i potulnym elementem układanki. Nie odnosi się do jednego konkretnego ustroju/społeczeństwa czy ideologii. To coś co siedzi w głowach ludzi i każe masie/władzy ścierać, dławić wszelki bunt.


Źródła zdjęć: Filmweb.
Ciekawostka: reżyserem tego filmu jest Zhang Yimou, który wyreżyserował także wspomnianego "Hero" ;)

3 komentarze:

  1. Tym razem brzmi smakowicie i wezmę się za niego w weekend.
    Btw Hero bardzo, ale to bardzo mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi potem napisz jak Ci się film podobał.

      Usuń
  2. Bardzo lubię Azjatyckie kino. Ja osobiście polecam Mistrz Chińskiej Opery.

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.