wtorek, 1 października 2013

Artysta tygodnia - Katerina Shtanko/Sztanko

Zaczynam, zgodnie z zapowiedzią, nowy cykl wtorkowy ;) Na przekór smętom jesiennym ilustracje kipiące kolorami, baśniowością i folkową urodą :D




ilustracja do Szkarłatnego kwiatu Sergeia Aksakova
ilustracja do baśni Szkarłatny kwiat autorstwa Sergeia Aksakova

ilustracja do baśni Szkarłatny kwiat autorstwa Sergeia Aksakova

ilustracja do baśni Szkarłatny kwiat autorstwa Sergeia Aksakova

ilustracja do Śnieżki i Różyczki
ilustracja do Śnieżki i Różyczki
ilustracja do norweskich baśni

ilustracja do norweskich baśni


Widzę tu zjazd absyntowych wróżek, a Wy?
Ilustracje pozyskane (drogą podłego, pospolitego kradziejstwa) stąd

15 komentarzy:

  1. bardzo, bardzo me gusta, zwłaszcza ostatnio, mam równoległą do dalekowschodnich klimatów fazę na malarstwo rosyjskie, rosyjskie opowieści, słowiańskie baje, i ilustracje do nich. norweskimi też nie pogardzę. do czego to doszło, że na starość mam do nadrobienia tyle baśni :x :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosyjski czy ukraiński folklor ma swoją specyfikę - jest tak bliski naszego, a zarazem już dość egzotyczny, a może to po prostu wynik tego, że na inną kulturę patrzy się w oderwaniu i widzi w niej taką baśniową "inność" (naszą kulturę ludową jednak mocno po drugiej wojnie, jakby to ująć, poturbowało :D) Tak czy siak - kiedyś, gdy robiło się zimniej ludzie spędzając więcej czasu w domach opowiadali sobie różne straszno-piękne historyjki... Może miało to i znaczenie terapeutyczne - lek na smętki zimnej części roku? :D

      Usuń
    2. z pewnością, takie terapie powinny być praktykowane do dzisiaj, ale wiadomo jak obecnie jest. ludzie w większości wolą bezmyślnie gapić się w pudełka z matrycą wyświetlającą bezsensowne informacje, niż zwyczajnie pobyć ze sobą i zabawić się czymś innym, niż licytacją komu jest obecnie gorzej, kogo co nie boli itd. ;P na szczęście my nie jesteśmy większością =D.

      ps. zadedykowałam muchomorka na fotowłóczędze, łap smyka, bo go ślimaki zaraz pożrą ;>

      Usuń
    3. Piękne obrazki :)) i mam przedziwne skojarzenia z tym oto klipem... zamki, białogłowy... i inne potwory http://www.youtube.com/watch?v=CcXkaQgt72U

      Usuń
    4. Munakir = mjuzik na każdą okazję :D "Potwory" z tego klipu to klasa sama w sobie :D

      Usuń
    5. To jak już przy muzyce jestem to dla odmiany coś ze wschodu...

      http://www.youtube.com/watch?v=OKhV3kLTTv8

      Usuń
    6. Może wstaw u siebie taką listę muzyczną, czytelnicy bloga byliby zaciekawieni :D

      Usuń
    7. Haha, może otworze kącik muzyczny bo jakoś ta często moim postom towarzyszy jakaś muzyka :D

      Usuń
  2. Przezacne cuda, mialam jeden obrazek tej autorki, ale nie wiedzialam kto ona i teraz dzieki tobie juz wiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło niezmiernie, bo ja się coraz częściej łapię na tym, że o istnieniu czegoś przezacnego dowiaduję się ostatnia :D

      Usuń
  3. I znów wraca do mnie myśl pod tytułem "czemu nie poszłam na rusycystykę, chciałam przecież". Przecudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba iść^^ Rusycystyka nie ucieknie. Inna sprawa, że studia bardzo rzadko pokrywają się z wyobrażeniem o nich, inaczej człowiek studiowałby tylko jedną rzecz i nie marudził o innych albo takich tworów jak ja, trzykierunkowych, byłoby mniej, a jest ich całkiem sporo.

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe prace.

    Mam ogromną słabość do rosyjskich bajek i legend. Zbieram je i mam tego całą półkę (takich przebranych, bo miałabym regał).

    Myślę, że tam przetrwało w większym stopniu to, co w Polsce zaginęło, a jest pasjonujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A grafiki bezpieczniej pozyskiwać z tych udostępnionych na licencjach typu Creative Commons albo napisać do artysty / muzeum / wydawnictwa (jeśli to książka albo album) . Ja tak robię i to jest fajne: poznaję bardzo ciekawych ludzi! :-)

      Usuń
    2. Pospolite kradziejstwo to żarcik, bo przecież chodzi o podłego Pinteresta, gdzie pinsując do siebie udostępniłabym to bez zbędnej gadaniny na blogu ;) Po kompulsywnym zachomikowaniu na blogu z pewnością nadrobię odnalezionym najsensowniejszym źródłem, bo o to w tym chodzi. Przyjęło się wśród blogerów prezentujących twórczość artystów (czy na blogach kostiumologicznych), a więc wtedy, gdy zdjęcia nie służą do ilustracji tekstu, ale są punktem odniesienia, by dodawać u siebie notkę o tym, że zdjęcia ilustracji/prac zamieszczane są na prawach cytatu, w celach edukacyjnych czy krytycznej analizy (a w tekście podajemy źródło, ewentualnie autora zdjęcia - tak, jak się to robi w pracy badawczej). W innym wypadku sens istnienia takich blogów by stał pod znakiem zapytania. Pierwszy z brzegu pojemny blog tego rodzaju: http://artodyssey1.blogspot.com/ ma taką notkę wywaloną na samej górze, u mnie odbywa się to dyskretniej, bo miałam sporo do napisania :D (jak zawsze)

      Kontakt z artystą to miła rzecz, nawet bardzo, ale nie zawsze da się tak od razu uskutecznić, czasami mając nawet jako "histeryk sztuki" gdzieś wtyki (artyści to czasami dziwna pula dziwaków :D). Natomiast domena publiczna (chociaż sama najczęściej odsyłam do źródła w celach informacyjnych, bo warto) czy licencje służą najlepiej, gdy potrzebujemy zdjęć do ilustracji tekstu. Sama udostępniam na licencji CC zdjęcia zabytków :)

      Co do folkloru wschodnich sąsiadów - w sumie folklor rosyjski się w świecie bardzo pięknie zadomowił, może dlatego łatwiej jest tam odnaleźć w wersji popularnej to, czym u nas zajmują się głównie folkloryści :D Z ukraińskim jest podobnie, ale mam wrażenie, że to już my, Polacy, mamy takie odczucia. Trochę taka dzicz tam się ostała i łatwiej uwierzyć w bajkoludy (z góry panią Shtanko przepraszam :)) :D



      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.