środa, 23 października 2013

Artysta tygodnia - Goya i czarownice

Temat już prawie na czasie, prawda? :D Dziś blogspot nie chce mi przyjąć zbyt dużej ilości zdjęć, więc sobie raczej trochę pogadam. Ten wpis jest w zasadzie "takim tam wpisem sprawdzającym", bo paskudnie mi się tu dziś wszystko, mówiąc brzydko, chrzani (i dlatego w końcu pójdzie jakąś nocną porą, bo do niego wracam).

El Aquelarre, 1797/1798
Księżna Osuna zamówiła u Goi obrazy, którymi chciała ozdobić swoją wiejską rezydencję. Wybrała ciekawą tematykę (a obrazy, o ile dobrze pamiętam, miały się znaleźć w sypialni lub gabinecie): czary i czarownice :D Chodziło głównie o to, że María Josefa de la Soledad Alfonso-Pimentel y Téllez-Girón (uff!) była przedstawicielką oświeceniowego stylu myślenia. Możemy się domyślać, że temat czarów był tu podejmowany jako przykład zabobonnej wiary ludu w gusła, która ma niepokoić i budzić chęć oświecania biedoty. Nie da się tego sposobu myślenia przypisać tak beztrosko samemu Goi, bo nie do końca wiadomo jak sam widział kwestię ludowych wierzeń ;) Uważał, że w malarstwie nie ma żadnych reguł i granic, a jego wyobraźnia nieraz hulała sobie wesoło po rejonach krwawych i dziwnych symboli, archetypów, mitów i fantazji. Do sześciu dzieł, których zażyczyła sobie Księżna, należał słynny Wielki Kozioł (Sabat czarownic).

Goya diabły, fantastyczne postacie, demony i makabryczne sceny malował często. Na obrazie Wielki Kozioł między czarownicami siedzi sobie prawdopodobnie Bafomet (w symbolikę tej postaci w tej chwili nie wchodzimy ;)) Na obrazie znajdują się też martwe dzieci i dzieci składane w ofierze. Sabat uchodził za święto czarownic, które gromadzić się miały w celu oddania hołdu swojemu panu i przy okazji oddawały się różnym niecnym praktykom. W czasach chrześcijańskich zaczęto kojarzyć boginię Dianę i kult lunarny z nią związany właśnie z sabatami (w powiązania kultu lunarnego, boskiej kobiecości, płodności i zgromadzeń kobiet też tu nie wnikajmy - mam już taki gotowy wpis, wśród miliarda innych, o pannicach latających na sabaty i o starych kultach ;)). Dzieci są oczywiście ofiarami złowieszczego kultu Kozła. Na niebie rozkosznie śmigają sobie nietoperze, a sierp księżyca wbija się ostrymi kolcami w granatowe chmury. Pełnia gotyckich mhroków :D

Wizerunek kozła od pewnego momentu uchodził za symbol szatana. Gdy tego rogatego gagatka powiązano z piekielnymi intrygami, także i kulty pogańskie takie jak kult Diany czy kult Dionizosa zaczęto kojarzyć z szatańskimi sprawkami :D Na głowie Kozła mamy wieniec z liści dębu, co wskazuje na powiązanie tego wizerunku właśnie z Dionizosem, tu: bogiem pijaństwa czy rozpusty, na pewno rzeczy mało mających wspólnego z chrześcijańskimi cnotami :D

Latające czarownice/czarownicy, 1797-98
Dwie urocze grafiki z uroczymi czarownicami :D


Capricho nr 68,  Linda maestra (), 1799

W latach 1821-23 Goya namalował drugi obraz zatytułowany Sabat czarownic. Należał on do tak zwanych "czarnych obrazów". Pinturas negras powstały na ścianach domu, w którym mieszkał artysta (Quinta del Sordo). Zostały przeniesione na płótna. O nazwie cyklu, nadanej nie w czasach Goi, ale naszych ;) zdecydowała ciemna, gęsta do brązów i szarości paleta barw oraz nastrój dzieł. Nie inny jest wspomniany Sabat, gdzie znów przewodniczy Kozioł. Interpretatorzy odnajdują w tej scenie przedstawienie inicjacji kobiety (siedząca na krześle) na czarownicę.

El Aquelarre, 1821-1823

Wśród  "czarnych obrazów" jest również inne ciekawe malowidło, gdzie mamy lot czarownicy/demona porywającego swoją ofiarę i próbujących ją/go "odstrzelić" żołnierzy :D Ja wiem, że to mroczne i tajemnicze dzieło :D ale jednak nie mogę pozbyć się skojarzenia z komiksami/filmami, gdzie ma miejsce jakaś heroiczna walka w powietrzu (jeszcze ta maskująca pelerynka :D) lub jakaś niegodziwość latającego antybohatera, a służby mundurowe nie potrafią spisać się należycie :D

Visión fantástica o Asmodea. Óleo sobre muro trasladado a lienzo, 1819-1823

10 komentarzy:

  1. Na to wygląda :D To my też chyba przez tego diabła się po nocach po netach szlajamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, zamiast jak ludzie wyspać się w nocy to nad losem diabła filozofujemy :D

      Usuń
    2. Ha! Czyli wychodzi na to, że o 4 w nocy jest się w mocy szatana w co wcale nie wątpię, gdy trzymam piekielną kawę w łapkach :D Blogowanie jest miłą odskocznią od innych rzeczy robionych w internetach/na kompie. Zwłaszcza w środku nocy.

      Usuń
    3. To mnie chyba opuścił szatan... o 4 rano poległem, ale na usprawiedliwienie mam to że ja żyje bez piekielnego napoju zwanym kawą ;D

      Usuń
  2. Świetny wpis ^^ Zwłaszcza że uwielbiam właśnie Goyę i nawet jedną beznadziejną malutką pracę zdarzyło mi się o nim popełnić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu też jakiś artykulik chyba pisałam o Goi, ale nawet już nie pamiętam gdzie to poszło ;)

      Usuń
  3. djbły, kozji i szjatani. Goya podobno w swoim mieszkaniu miał ściany zamalowane takimi przyjemnymi potwornościami, już pod koniec życia niezłe bestiarium tam się znajdowało.

    ps. kłopoty z blogiem to może być i wina nie tyle samego blogspta, co połączenia internetowego, wiadomo, że w PL mamy najgorszy i najdroższy net w UE^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłopoty z blogiem, dzięki którym ikonka mojej jaźni się nawet na Waszych blogach zakamuflowała zakazem dostępu :D wynikły z nieprzemyślanej rzeczy, którą zrobiłam na google+ Teraz żałuję, że to dziadostwo podłączyłam, bo teraz tego nie wywalę (teraz w jakimś sensie wszyscy zakładający chyba z automatu mają google+ czy się mylę? ja sobie konto założyłam sama i kazali mi tytułować się po nazwisku albo pertraktować, nie chciało mi się, myślałam a co tam, zmienię potem, no i teraz mam). Chciałam uczynić to konto bardziej anonimowym, bo jak zmienić imię i nazwisko na Absynta jeszcze nie wiem - zablokowałam dostęp do zdjęć - sądziłam, że po prostu nikt nie będzie miał do nich dostępu przez moje konto i kupa, zablokowało mi na blogu wszystko, bo zamiast ustawić dostęp prywatny, ustawiłam brak dostępu: od ikonki profilu, przez zdjęcia, po tło i musiałam je nie tylko odblokować, ale też udostępnić publicznie w google+)

      Usuń
    2. Chyba własnie jest tak z tym google plusem, że z automatu zakłada konto, dlatego ja mam taką głupią nazwę swojego profilu, bo wymusiła na mnie podanie imienia i nazwiska, inaczej nie puścił mnie dalej, Pieprzone szpiegostwo.

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.