poniedziałek, 16 września 2013

Artysta tygodnia, Giger i "Diuna", której nie było

Zakładam, że znacie, ale chcę się na własny użytek tu pozachwycać. Jest coś w pracach Gigera, co mnie naprawdę ujmuje, może to kwestia techniki... Gdy długo sobie na nie popatrzę, moja wyobraźnia zaczyna materializować biomechanoidyczność w różnych sprzętach i maszynach: w motorze, baterii zlewowej, w wyciskarce do soków :D Tak to działa.

Dune I

Ostatnio Blo przypomniała mi o istnieniu tak cudnej duszy, jak Jodorowsky. Przypomniało mi się też przy okazji, że jakieś pół roku temu odnalazłam staruśkie notatki ze studiów, w których mowa była o Gigerze. Miałam wyprodukować za ich pomocą artykuł (chyba o tym wspominałam jeszcze na pingerku), złożyłam i odłożyłam. I tak sobie leży do dziś, bo zmieniła mi się koncepcja, ale mam nadzieję wrócić lada chwila do niego i jak już naskrobię, to podzielę się dobrą nowiną ;)

I czemu Jodorowsky i Giger? A bo niezrealizowana Diuna.

W szalonych latach 70-tych kupiono prawa autorskie do powieści. Nabywca wkrótce zmarł i zaczęły się problemy. Prawa odkupił Michael Seydoux. Ów szalony (a jakże) Francuz powierzył realizację  nie mniej szalonemu Alejandro Jodorowsky'emu, a obłęd tej megaprodukcji miał się zacząć w 1975 roku. Projekt był wielki, a nazwiska, które wokół niego skakały też miały rozmach: Orson Welles, Charlotte Rampling, Salvadore Dali. Za muzykę mieli się brać Pink Floydzi. Pracę scenografów inspirować mieli H.R. Giger i Moebius. Przygotowania do produkcji trwały długo i pochłonęły ponad dwa miliony dolarów. Skończyło się na kolejnej zmianie u straży ekranizacji. Po drodze jako potencjalny reżyser przewinął się Ridley Scott (wtedy znany już z Aliena i ze współpracy z Gigerem). Zrezygnował. Ostatecznie za Diunę wziął się David Lynch.

W tej szalonej ekipie niezrealizowanej Diuny był, jak już się rzekło, szalony Szwajcar :D Stworzył szkice scenografii, czerwii (robale to jeden z jego ulubionych motywów), mebli. To właśnie projekty meblarskie wiodły żywot dalszy już bez Diuny. Stworzone, by odzwierciedlać naturę krwiożerczego Harkonnena, stały się dla Gigera punktem wyjścia projektu „zestawu wypoczynkowego” składającego się ze stołu, lustra i krzeseł. Siedziska w dwóch barach firmowanych nazwiskiem artysty są także dziećmi tego przedsięwzięcia. Będąc w jednym z tych barów można przez chwilę w takim foteliku sobie posiedzieć :D Podobno w Prometeuszu można odnaleźć nawiązania do szkiców z Diuny, ale nie skusiłam się jeszcze na ten film, więc się nie wypowiem, znając tylko kilka ujęć.


Dune II

Dune IV

Dune V

Dune VI

Dune worm XII

 Harkonnen Room (H.R. Giger Museum), © 2010 Matthias Belz

Zdjęcia grafik pochodzą stąd

(Bardzo podoba mi się przejrzystość bloggera, jeśli chodzi o dodawanie postów automatycznych, robienie postów roboczych. Wygodnie mi tu składać post po kawałeczku i dodawać z pięć pod rząd na kilku blogach przecież do tego :D gdy niektóre już dojrzeją - czasami uzupełniam je sobie po prostu co tydzień aż nabiorą przyzwoitych kształtów - chociażby na kostiumologicznym. Mogę dzięki temu dodawać je regularnie, są w większości treściwe i nawet prawie porządne :D, a mnie w tym czasie tu nie ma w czasie rzeczywistym)



4 komentarze:

  1. kurcze nigdy nie trafial do mnie Giger, ogolnie super styl, ale wydaje mi sie, ze on cierpi na to samo co ja: absolutną monotematycznosc prac :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem :D Jest bardzo monotematyczny :D Także, jeśli chodzi o stylistykę prac, nie tylko tematykę. Mnie Giger zainteresował ze względu na jego zainteresowanie panem Cthulhu :D (sentyment jaki mam do Lovcia i jego kompanii jest po prostu bezbożny). Bawi mnie też, że albumy z Gigerem są chowane w księgarniach zawsze głęboko pod/za innymi, a ludzie na konferencjach naukowych dostają wypieków, gdy im się podtyka te co bardziej pornoestetyczne jego prace :)

      Usuń
  2. Giger i erotomechanics <3 fenomanalna wyobraźnia, tyle mogę powiedzieć. fajnie, że "zainspirowałam". aczkolwiek Diuny Lyncza przełknąć z zachwytem do tej pory nie potrafię :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w ogóle niestrawna. D.L. zabrał się za robienie czegoś, co chyba nie pasuje do jego uniwersum i wyszło jak wyszło. Dla mnie filmowe straszydło, ale w sumie tak dziwne, że rozumiem, że może się komuś podobać ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.