niedziela, 16 czerwca 2013

Liebster, czyli lobster, czyli liebster

 Macki, tfu, szczypce kraba trafiły i tu!

Spotkałam się z tym "pytającym łańcuszkiem" w innym miejscu i z zasady raczej nie odpowiadam na takie rzeczy albo odpowiadam bardzo głupio. Powiem szczerze, że jednak tu widzę sens, zastosowanie i dobre skutki. Na czym to polega?

"Nominacja do LIEBSTER jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował."

Postanowiłam zrobić tu małą dewiację :D Początkowo chciałam odpowiedzieć na moim nowym blogu i zaprosić osoby od małych domków i odpowiedzieć na pytania na blogu, na którym nie powinnam (bo gdy mi pytania zadawano, ten nowy jeszcze nie istniał heheh). Brzmię jak po muchomorach, zdaję sobie z tego sprawę :D

To dlatego to tyle trwało. Postanowiłam inaczej. Zadam Wam pytania tu, dla zaspokojenia własnej ciekawości je zadam, a Wy jeśli chcecie, możecie bawić się w to dalej. Jeśli nie - odpowiedzcie mi w komentarzach. Do tej zabawy zaprosiła mnie Golondrina, za co kłaniam się i dziękuję.

Odpowiedzi na zadane pytania -

1. Filmy z lektorem czy napisami?
2. Najdziwniejsza rzecz jaką jadłaś/eś?
3. Pierwsze Twoje zwierzątko? (jeśli nie miałaś/eś, to jakieś byś chciał/a)
4. Twój najbardziej znienawidzony nauczyciel?
5. Dokąd (jakiego kraju, miasta itp.) nie chciałabyć wyjechać?
6. Czy masz konto na jakimś portalu społecznościowym?
7. Twój najdziwniejszy sen?
8. Horror czy komedia?
9. Twoje najlepsze wakacje?
10. Co robisz/co robiłeś żeby się nie uczyć?
11. Miasto czy wieś?

1. Najlepiej ani to ani tamto :) Jeśli już muszę wybrać, to napisy. Nie przepadam za zagłuszaniem wypowiedzi aktora, głos ma spore znaczenie w odbiorze granej postaci. Najbardziej jednak lubię filmy nieme. Tam są napisy, ale nie oddają dialogów :D Dialog odbywa się również w dziwnym języku migowokształtnym, a ważniejsze są wyraz oczu i piorunujące miny. Lubię to! :D

2. Coś. Z pewnością w pełni zasługujące na tę nazwę: gumowate, żyjące niemalże pełną skalą wcieleń jakiegoś nieznanego boga, efemeryczne, studenckie COŚ. Danie, które samo dla siebie jest całym gatunkiem i szczęśliwie niezdolne jest do reprodukcji. Niezatarte wrażenie.

3. Miałam w dzieciństwie kota-krówkę. Kot miał piekielnie trudny charakter, łatwość drapania, ucieczkowy był i miał tylko jedno ucho. Łaciaty jak krowa, szybki jak bies. Kot idealny. Pewnego dnia zniknął i słuch po nim zaginął.

4. Nie miałam antypatii, chociaż kilku psychopatów by się znalazło. Generalnie nie mam nic do ludzi, którzy sami sobie szkodzą swoim zachowaniem.

5. Byłam w paru miejscach, których urodę doceniam, ale nie mogłabym tam żyć. Nie ma chyba takiego miejsca na świecie, gdzie nie mogłabym pojechać, ale jakoś specjalnie mnie już nie ciągnie do podróży. Jestem raczej na etapie zapuszczenia korzeni (przez dobrych dziesięć lat zaliczyłam z 10 przeprowadzek tylko tu, "na miejscu" będąc).

6. Mam fb.Na szczęście nie jest tak, że fb ma mnie :D

7. Żeby to jeden :D Za długo chyba żyję, żeby pamiętać wszystkie swoje sny, więc odpowiedź na to pytanie byłaby nieszczera.

8. Najlepiej bardzo tandetny horror, śmieszniejszy niż komedia ;)

9. Gdzieś zagubione w czasie. Tam, gdzie się jadło poziomki między czerwcowym świadectwem z paskiem (akurat miałam tylko na świadectwie heheh), a wrześniowym pakowaniem nowych podręczników. Takie bezpańskie, wertepowe wakacje. Takie z rozpuszczonymi włosami, na bosaka, po lesie. Takie ze szczypiącym w oczy dymem z ogniska. Z rysowaniem gatunków pająków w małym notesiku czy robieniem sobie notesu Indiany Jonesa. Może też takie późniejsze, z pierwszymi miłostkami - wielkie księżyce, przegadane noce, podłe piwo chłodzone w jeziorze, wódka chowana w krzakach (wiadomo, żeby rodzice nie wiedzieli), ćmy, jaskółki, wianki z polnych kwiatów i słuchanie kaset (tak! kaset!) :D

10. Zawsze lubiłam się uczyć na własną rękę i zawsze było mi mało. Może program mi nie zawsze odpowiadał, może nauczyciele, ale ogólnie sama nauka zawsze sprawiała mi frajdę - od zakupu pachnących drukarnią podręczników po czasy studenckie, gdy uczyłam się nie tego, co trzeba ;)

11. W jakim sensie? Nie faworyzuję żadnego z tych miejsc, bo mają swoje jasne i ciemne strony. Poza tym, wydaje mi się, że czasem trudno o jasne definicje miejsc o naturze płynnej i kłopotliwej, a między wsią i dziczą, wsią i miastem, miastem i pod miastem jest cała skala doznań ;)

Pytania absyntowe:
1. Z czym kojarzą Ci się muchomory? :D
2. Z czym kojarzy Ci się absynt? :D :D
3. Strzyga czy rusałka? :D
4. Co na śniadanie jedzą krasnoludki? :D
5. Czy istnieje elf bagienny? :D

druga część pytań, już bardziej na serio:
6. Przyroda - tylko życie biologiczne, chemiczne fajerwerki itd. czy nadajesz temu inne znaczenie?
7. Czy w Twoim otoczeniu, w rodzinie opowiadało się (nie czytało) tradycyjne bajki, ludowe "opowieści", legendy?
8. Archetypy Junga, który przemawia do Ciebie najbardziej - niewinny, sierota, wędrowiec, wojownik, męczennik, mag? A może wolisz po prostu trickstera? :)
9. Jaką postać z "mitologii"/demonologii słowiańskiej kojarzysz najlepiej?
10. Baśń (bajka) z dzieciństwa, która zapadła Ci w pamięć.
11. Czy wierzysz w absyntowe wróżki? :D :D :D

Do tego zadania wybieram:
Sabinę
Sarę
Munakira
Gruszki
Eithne
Kasię
Partenię
Ziutę 
Sanię
Dianę
Blo

Różnie to jest z tą ilością obserwowanych, ale fajne towarzystwo, generalnie :D
Jeśli nie chcecie bawić się w tę zarazę, to poproszę tylko o odpowiedzi pod tym wpisem (ładnie proszę).

12 komentarzy:

  1. JA wiem, że nie do mnie to było, ale tak mnie rozbawiła pierwsza część, że pozwolę sobie bezczelnie odpowiedzieć ;)

    Elfy bagienne istnieją, bo krasnoludki zjadają muchomory na śniadanie (oczywiście leśne krasnoludki, te z mchu i paproci, bo te miejskie to cholera wie czym się żywią ;). i zapijają je absyntem, a jak taki spotka potem na swojej drodze rusałkę, to... no cóż, mamy potem elfy bagienne :D Które później razem ze strzygami ganiają grzybiarzy po lesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek z muchomorem jest zawsze mile widzianym tu stworem :D Ależ się cieszę na taką odpowiedź. Godna jest najwyższych pochwał. Na rasowy mezalians w pijackim amoku, którego dopuścić się może krasnoludek z rusałką, tak szybko sama bym nie wpadła :D

      Usuń
  2. O jak fajnie! :)) Dzięki Absyntova za wyróżnienie!! :D Jak znajdę troszkę czasu to się pobawię i puszczę łańcuszek dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałaś Diana i aż się zastanowiłam o kogo Tobie może chodzić :) (Wynika to z tego, że może 1/3 moich znajomych używa imienia, reszta woła mi po nazwisku).
    Jutro się wypowiem i dziękuję za wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, masz takie sympatyczne nazwisko, że nie dziwię się takiej częstotliwości. No, ale nie mi tu decydować na ile ktoś chce być anonimowy ;) Imię masz przepiękne, moim osobiście osobistym zdaniem :)

      Usuń
  4. AAA! A ja nie widziałam wcześniej, oślepił mnie blask bijący od mojego zadufanego oblicza ;P

    1. No teraz, to prawie już tylko z Absyntovą ;)

    A wcześniej kojarzyły mi się z pewną leśną przygodą, którą przeżyłam jako smark. Byłam na obozie dla zuchów w pobliżu jakiejś wsi w województwie lubelskim (tylko tyle pamiętam). Obóz umiejscowiony był w budynku publicznym, zapewne w szkole, a jako że były wakacje, to oddali nam go pod wynajem. Budynek stał obok ogromnego lasu, a wiecie jaki świat wydaje się ogromny oczami dziecka. Podzieleni byliśmy na małe drużyny wewnątrz zuchowej grupy i przyjaciółką z mojej drużyny wybrałam się w czasie wolnym na spacer po owym wielkim i zakazanym lesie. To nie był jeszcze czas telefonów komórkowych, żadna z nas nawet zegarka przy sobie nie miała, tylko swoje nogi i głowę. Spacer, jak się okazało, trwał 3 godziny, a to dlatego, że się zgubiłyśmy. Właściwie to sam fakt zgubienia się został przez nas zauważony dlatego, że zrobiłyśmy się głodne. Starając się odnaleźć ścieżkę prowadzącą do naszego budynku błąkałyśmy się letnim przepięknym popołudniem po urokliwym lesie, gdy w pewnym momencie napotkałyśmy wspaniałego, dorodnego muchomora leżącego na skraju jednej z nich. Urzeczone urodą owego, postanowiłyśmy się udać dalej ścieżką, którą on wskazywał i dobrze uczyniłyśmy, bo ścieżka prowadziła do celu ;)
    Kurtyna.

    2. Ze znienawidzonym przeze mnie anyżem, ale przede wszystkim z bohemą francuską, wzgórzem Montmarte, z bardzo gustownymi lampkami i łyżeczkami do picia, z zadymioną nocną kawiarnią, z domorosłymi artystami wystawiającymi się na małych francuskich ryneczkach, niestety nie ze Szwajcarią, a prywatnie to z szałwią

    3. Oczywiście, że strzyga.
    Przede wszystkim, to ze względu na swoje zęby. Po drugie to kocham stworzenia nieurodziwe. Po trzecie dlatego, że wg wierzeń właśnie przez swoją odmienność, brzydotę, wynaturzenie była tępiona, zabijana. A ja się, jak już wspomniałam wyżej lubuję we wszystkim co nie pasuje do reszty.
    No i przywodzi skojarzenia wampiryczne, a na linii wilkołak-wampir jednak przeważa u mnie wampir.
    Krew?

    4. Jestem przekonana, że żywią się wyłącznie papierosami, dlatego, nigdy nie uda im się urosnąć. To mit powtarzany dzieciom, że żywią się jak ludzie bądź w innej wersji, że skoro są bajowe i pozytywne to nie mogą jeść nic szkodliwego. Aczkolwiek krasnoludkom tytoń nie szkodzi. Jeśli by analizować ich rynek gospodarczy, to pod względem ekonomicznym mogłoby konkurować z ludzkimi plantacjami tytoniu, no i nie każdy to wie, ale jakościowo ich wyroby przypominają fajkowe ziele hobbitów.

    5. Ja myślę, że w mrocznej puszczy mnóstwo było bagien.
    Poza tym skąd niby mają taką piękną cerę jak nie z błotnych maseczek?

    OdpowiedzUsuń
  5. 6.Na przyrodę składa się u mnie wszystko, co Kant by określił mianem przyrodoznawstwa ;)

    7. Nie, nawet się ich nie czytało.

    8. A to pytanie jest o tyle ciekawe, że odpowiedzi na nie mogłabym udzielić w co najmniej kilka sposobów. Co znaczy przemawia do mnie, wolę?
    Jeśli mam patrzeć przez pryzmat tego, co myślę o Jungu i o samej klasyfikacji, to podobnie jak przy każdym szufladkowaniu będę podejrzliwa, ale tylko dlatego, że dominuje u mnie wędrowiec ;) Sam fakt, że się automatycznie klasyfikuje działa tutaj jednak na korzyść.
    Jeśli bym miała ocenić, która z postaci jest bardziej trafna, prawdziwa? To znów mogłabym podzielić. Najwięcej spotkałam w życiu sierot, nieco mniej niewinnych, ale jak już byli, to zapamiętałam ich dobrze, wędrowcy żyli często w swoich pustelniach, a jako że sama nim byłam/jestem to się mijamy, z wojownikami mam bardzo przykre wspomnienia, a czarodzieje, jako że najbardziej ich podziwiam i cenię, to relacje z nimi miałam również trudne ;P
    Tutaj bym odpowiedziała tak, nie co mnie najbardziej przekonuje, tylko co najmniej - sierota.

    Jeśli bym za punkt odniesienia miała brać siebie, to oczywistym jest, że wędrowiec, ale łamany ostatnio na czarodzieja. Udaje mi się kroczkami walczyć ze swoimi słabościami i ewoluować w wyższe stadium :)

    9. Będzie ich kilka, i to tych typowych: baba jaga, wilkołak, wiedźma, bies, kikimora, mamuny, wampir, południca i północnica...
    Najbardziej lubię dwie ostatnie.

    10. Mały klaus i duży klaus, królowa śniegu, bajka iskierki

    11. Nie muszę wierzyć, jako niewierny Tomasz potrzebowałam dowodu i oto mam, Absyntova przecież ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sio mi tu z Kantem ;) :D

      Cieszę się, że odpowiedziałaś tak obficie :D

      I cieszę się, że potraktowałaś pytanie o archetypy Junga wielotematycznie. O taką dowolność w sumie mi chodziło, gdy je zadawałam. Spodziewałam się, że niektórzy będą chcieli odnieść archetypy do siebie, inni do swojego doświadczenia, jeszcze inni do postaci z powieści, filmów itd., które do nich jakoś przemawiają. Tak więc, bardzo dobrze, Gruszki. Piąteczka! :D

      Muchomorowa przygoda pierwsza klasa ;)

      Usuń
    2. Co do archetypów, to jeszcze jedna sprawa.
      Im więcej spotkanych przykładów danego archetypu (w moim wypadku sierot), tym mniejsza zgodność z opisem, z założeniami. Pewnie dlatego sieroty przekonują mnie najmniej.
      Za to spotkałam całe mnóstwo osób, co do których miałabym problem by je w ogóle rozpatrywać po Jungowsku ;)

      High five :D!

      Na drugi łańcuszek, ten od którego Twój wyrósł, też bym odpowiedziała, ale nie mam 11 obserwowanych, do których bym to mogła puścić dalej ;]

      Usuń
  6. Zaległości naprawiam, na szybko i po mojemu ;)

    1. Muchomory kojarzą mi się z tobą. Już tego nic nie zmieni :[

    2. Z tym, co najczęściej kupuję będąc na Słowacji.

    3. Banshee.

    4. nie pamiętam, chociaż mam tą książeczkę o ich żywocie, lecz nie pod ręką aby się wesprzeć. Strzelam zatem. Mleko, ciastka i lsd?

    5. Istnieje, widzialnym go nawet kiedyś, był bardzo smutny. Wydawało mi się, że to inkarnacja Eudricha z Cave'owej Oślicy.

    6. Ba, całe mnóstwo innych, wzniosłych znaczeń. Przyroda to azyl, przyroda to ucieczka, to terapia, to ukojenie, to stłumienie złych emocji, to wyleczenie z rozpaczy spowodowanej niechcianą samotnością, to na prawdę wiele rzeczy, na które tutaj nie mam za bardzo czasu się rozpisywać. Ale to także żywioł, który wymaga od człowieka ogromnej pokory i szacunku.


    7. Tak, ale niewiele z tego pamiętam, Zwykłam się izolować i czytać książki, po kolei które miałam na półce w pokoju. Niektóre tytuły były tam umieszczone bardzo nierozważnie, w obliczu mojego młodego, szczenięcego wieku :[

    8. Wędrowiec. Zdecydowanie. Mimo to odnajduję w sobie cechy sieroty, jak również pragnienie bycia (znów) niewiniątkiem.

    9. Świętowit .

    10. Dziewczyna która podeptała chleb. Andersena. Do dzisiaj to jedna z moich ulubionych, przeczytana x razy.

    11. Z jedną właśnie "rozmawiam" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahh, ad 8-mego jeszcze, bo to strasznie frapujące i interesujące pytanie jest:
    Chciałabym wytępić w sobie sierocy pierwiastek, pognać niewiniątko, aby zrobić miejsce na fuzję Wędrowca z Magiem. Z takimi intencjami poniekąd staram się ostatnimi czasy pchnąć swój rozwój osobisty ;>

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.