środa, 5 czerwca 2013

Baśnie japońskie - czemu pytałam? :D

Dziś wyjaśni się zagadka pytania "z czym kojarzą Wam się bajki japońskie". Byłam bardzo ciekawskim zwierzątkiem, chciałam wiedzieć, co sądzą o temacie moi czytelnicy (grono niewielkie, ale jakże szacowne!).

Z bajkami czy baśniami etnicznymi jest pewien problem. Słowo bajka większość osób kojarzy z literaturą dziecięcą, baśń być może nieco mniej, ale nadal z literaturą przede wszystkim. Gdzieś tam majaczy, że baśniolandia podszyta jest folklorem, że bracia Grimm byli kompilatorami narracji ludowych (no, może jest to nadużycie wobec braci, ale oni też sobie chyba trochę nadużyli w związku z tymi baśniami :D), że istnieje coś takiego jak bajka ludowa. Tu już pojawia się kwestia tradycji i przekazu innego niż ten pisany. W kwestii treści nadal jednak spodziewamy się, poza cudownością, jakiejś nuty pouczenia, morału (i bajka ludowa też faktycznie ma taki walor, służyła porządkowaniu świata, ustawianiu wątków narracji na osnowie mityczno-magicznego postrzegania jego struktury), solidnej dawki dobra i zła.

Dziś właśnie chciałam Wam powiedzieć o przyjemnym zbiorku baśni japońskich. Oznaczony jest jako 18+, co, po początkowym zdziwieniu, może nie budzić już takich odczuć na dalszych etapach lektury ;) Zeszliśmy na folklor, gdzie grozy i gołych bab nie brak. Mówiliście o kaidanach, jako o czymś, co Wam się z bajką (baśnią) japońską kojarzy, więc tego specjalnego zdziwienia tu nie ma.

Jeśli weźmiecie do rąk tę publikację, możecie się jednak nadal zdziwić jej zawartością. I to jest właśnie problem z tym, co można nazwać bajką/baśnią etniczną. Po wyłączeniu specyficznie literaturoznawczych definicji bajki i baśni, rozróżnienia na bajkę ludową i utwór czysto literacki, możemy sobie nawet używać obu pojęć wymiennie. Zostaje przekonanie, że mamy do czynienia z opowieścią, gdzie mamy baśniowy świat. Niesamowitość, cudowność. No i przyda się akcent położony na wyraźne rozróżnienia dobra i zła, morał, tego typu rzeczy. W bajkach etnicznych niekoniecznie tak to wygląda.

Książka, o której mowa to wydanie zbiorku R. Tylera (uwaga, tu nie będzie zaskoczenia: Baśnie japońskie).

Baśnie japońskie to obfity zbiór z serii "Baśnie Etniczne" wydany przez NG. Przyjemny format, twarda oprawa, ładne wydanie. Wielka szkoda, że na prawie 500 stronach nie znalazło się trochę miejsca na jakieś miłe dla oka ilustracje, chociaż wstępne karty rozdziałów mają atrakcyjną szatę graficzną. Ale treść! Treść nie byle jaka. Autor zebrał całe morze opowieści ze "średniowiecznej"* Japonii: od krótkich anegdotek po dłuższe fabuły. Zmieszał w równych proporcjach humor, ciekawostki obyczajowo-historyczne, wątki fantastyczne czy historie z licznymi wierzeniami i magią w tle. Zbiorek przeznaczony jest właśnie dla czytelnika 18+, bo niemało tu motywów erotycznych (erotycznie-demonicznych), najczęściej dość zabawnych. Są momenty :D

Nieobeznanego z tematem czytelnika może srodze dziwić, że opowiastki z tego zbiorku nazwane zostały baśniami. Nawet jeśli nie mamy na myśli baśni literackich czy literackich opracowań tematów zaczerpniętych z folkloru, to... właśnie, jakoś tak ogółem brak tu "baśniowości" ;) Tematyka fantastyczna pojawia się, owszem, często, ale wyraźniejsza jest siła anegdoty obyczajowej czy  "legendarnej" (mnisi, sławni asceci, postacie historyczne, relacje damsko-męskie) lub charakter umoralniającej przypowiastki bez nacisku na jakąś ukrytą strukturę świata. W każdym razie głodny japońskiego folkloru czytelnik otrzyma solidną porcję wierzeń i person nadprzyrodzonych (czy może raczej postaci mitycznych i "duszków" przyrody, bo wielcy bogowie się tu raczej nie udzielają za często, pomijając buddów, których jest mrowie). Postaci ludzkie występujące tu bywają legendarnymi, przywoływane są imiona władców czy dostojników, a pewną matkę cesarza spotykamy w dość dwuznacznej sytuacji z demonem ;) Mamy też oczywiście "typy" ludzkie: młodego, niedoświadczonego mnicha, strachliwego mnicha, mnicha, który łamie zasady swego fachu, przemądrzałego ascetę, zbyt pożądliwego młodzieńca itp. Czytelnik posili się kąskiem krótkich historyjek, w sam raz na jeden gryz, o różnorodnej tematyce, niczym czekoladkami o zróżnicowanym smaku.

Poza bibliografią odnajdziemy listę dzieł japońskich, z których zostały zaczerpnięte opowieści oraz całkiem przyjemny Wstęp, przydatny przede wszystkim dla osób, które z historyczną Japonią nie znają się za dobrze. Opowieści zostały podzielone na rozdziały tematyczne. Jeśli chodzi o fantastyczne stwory (nie ukrywam, że ta część folkloru zawsze interesuje mnie najbardziej), to znajdziemy tu ich spore grono: upiory, bogowie, smoki, tengu, budda, demony; "magiczne" lisy, węże, dziki, borsuki...


* Nasza europejska maniera epokowych podziałów raczej kiepsko ma się do chronologii azjatyckich dziejów i stosuje się do Japonii zupełnie inne podziały na epoki, ery, okresy. Zebrane opowiastki pochodzą mniej więcej z okresu 1100-1350 (chociaż zdarzają się odstępstwa), a ich fabuły osadzone są w latach 850-1050, w klasycznym okresie cywilizacji japońskiej, jak to ujmuje we Wstępie autor.

10 komentarzy:

  1. Jadąc na Copernicon dokładnie od pytań o tę książkę zaczęła się bardzo ciekawa dyskusja w pociągu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawam na czym polegała ciekawość tej rozmowy :D Moja pierwsza rozmowa o tym zbiorku też była ciekawa, bo zaczęło się od mojej ciężkiej do opanowania śmiechawy z kontrastu między tytułem jednej z opowiastek, "Niezapomniana cesarzowa", a jej treścią.

      Usuń
  2. Jak fajnie, że piszesz o tej książce. Właśnie ją sobie szybciutko zamówiłam w bibliotece ;) Bardzo mi się przyda do pisania pracy zaliczeniowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia :) Możesz mnie wpisać w podziękowaniach, gdy wyjdzie z tego coś więcej niż praca zaliczeniowa ;)

      Usuń
  3. ta ksiazka brzmi cudowanie po prostu wow :D jak znajde to sie zaopatrze :P a potem dus bedzie biegal w yukatach :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja recenzja przypomniała mi, że muszę powrócić do zbiorku baśni arabskich. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kogo tu przywiało :) Mam zamiar kupić sobie resztę tej kolekcji, bo tomiszcza wydają mi się sympatyczne.

      Usuń
  5. Mówiłam ci, że zaglądam na bloga regularnie, tylko nie komentuję. ;D Ale przy baśniach się skusiłam. Baśnie to baśnie. Też ciągnęło mnie do innych tomów...

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.