środa, 26 czerwca 2013

The Old Mill

Szukając informacji o ilustratorze baśni Gustafie Tenggrenie, natrafiłam na starą animację Disneya.

Muszę przyznać, że stare kreskówki są całkiem przyjemnym zajęciem na deszczowe, luźne popołudnia ;)


niedziela, 16 czerwca 2013

Liebster, czyli lobster, czyli liebster

 Macki, tfu, szczypce kraba trafiły i tu!

Spotkałam się z tym "pytającym łańcuszkiem" w innym miejscu i z zasady raczej nie odpowiadam na takie rzeczy albo odpowiadam bardzo głupio. Powiem szczerze, że jednak tu widzę sens, zastosowanie i dobre skutki. Na czym to polega?

"Nominacja do LIEBSTER jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował."

Postanowiłam zrobić tu małą dewiację :D Początkowo chciałam odpowiedzieć na moim nowym blogu i zaprosić osoby od małych domków i odpowiedzieć na pytania na blogu, na którym nie powinnam (bo gdy mi pytania zadawano, ten nowy jeszcze nie istniał heheh). Brzmię jak po muchomorach, zdaję sobie z tego sprawę :D

To dlatego to tyle trwało. Postanowiłam inaczej. Zadam Wam pytania tu, dla zaspokojenia własnej ciekawości je zadam, a Wy jeśli chcecie, możecie bawić się w to dalej. Jeśli nie - odpowiedzcie mi w komentarzach. Do tej zabawy zaprosiła mnie Golondrina, za co kłaniam się i dziękuję.

Odpowiedzi na zadane pytania -

1. Filmy z lektorem czy napisami?
2. Najdziwniejsza rzecz jaką jadłaś/eś?
3. Pierwsze Twoje zwierzątko? (jeśli nie miałaś/eś, to jakieś byś chciał/a)
4. Twój najbardziej znienawidzony nauczyciel?
5. Dokąd (jakiego kraju, miasta itp.) nie chciałabyć wyjechać?
6. Czy masz konto na jakimś portalu społecznościowym?
7. Twój najdziwniejszy sen?
8. Horror czy komedia?
9. Twoje najlepsze wakacje?
10. Co robisz/co robiłeś żeby się nie uczyć?
11. Miasto czy wieś?

1. Najlepiej ani to ani tamto :) Jeśli już muszę wybrać, to napisy. Nie przepadam za zagłuszaniem wypowiedzi aktora, głos ma spore znaczenie w odbiorze granej postaci. Najbardziej jednak lubię filmy nieme. Tam są napisy, ale nie oddają dialogów :D Dialog odbywa się również w dziwnym języku migowokształtnym, a ważniejsze są wyraz oczu i piorunujące miny. Lubię to! :D

2. Coś. Z pewnością w pełni zasługujące na tę nazwę: gumowate, żyjące niemalże pełną skalą wcieleń jakiegoś nieznanego boga, efemeryczne, studenckie COŚ. Danie, które samo dla siebie jest całym gatunkiem i szczęśliwie niezdolne jest do reprodukcji. Niezatarte wrażenie.

3. Miałam w dzieciństwie kota-krówkę. Kot miał piekielnie trudny charakter, łatwość drapania, ucieczkowy był i miał tylko jedno ucho. Łaciaty jak krowa, szybki jak bies. Kot idealny. Pewnego dnia zniknął i słuch po nim zaginął.

4. Nie miałam antypatii, chociaż kilku psychopatów by się znalazło. Generalnie nie mam nic do ludzi, którzy sami sobie szkodzą swoim zachowaniem.

5. Byłam w paru miejscach, których urodę doceniam, ale nie mogłabym tam żyć. Nie ma chyba takiego miejsca na świecie, gdzie nie mogłabym pojechać, ale jakoś specjalnie mnie już nie ciągnie do podróży. Jestem raczej na etapie zapuszczenia korzeni (przez dobrych dziesięć lat zaliczyłam z 10 przeprowadzek tylko tu, "na miejscu" będąc).

6. Mam fb.Na szczęście nie jest tak, że fb ma mnie :D

7. Żeby to jeden :D Za długo chyba żyję, żeby pamiętać wszystkie swoje sny, więc odpowiedź na to pytanie byłaby nieszczera.

8. Najlepiej bardzo tandetny horror, śmieszniejszy niż komedia ;)

9. Gdzieś zagubione w czasie. Tam, gdzie się jadło poziomki między czerwcowym świadectwem z paskiem (akurat miałam tylko na świadectwie heheh), a wrześniowym pakowaniem nowych podręczników. Takie bezpańskie, wertepowe wakacje. Takie z rozpuszczonymi włosami, na bosaka, po lesie. Takie ze szczypiącym w oczy dymem z ogniska. Z rysowaniem gatunków pająków w małym notesiku czy robieniem sobie notesu Indiany Jonesa. Może też takie późniejsze, z pierwszymi miłostkami - wielkie księżyce, przegadane noce, podłe piwo chłodzone w jeziorze, wódka chowana w krzakach (wiadomo, żeby rodzice nie wiedzieli), ćmy, jaskółki, wianki z polnych kwiatów i słuchanie kaset (tak! kaset!) :D

10. Zawsze lubiłam się uczyć na własną rękę i zawsze było mi mało. Może program mi nie zawsze odpowiadał, może nauczyciele, ale ogólnie sama nauka zawsze sprawiała mi frajdę - od zakupu pachnących drukarnią podręczników po czasy studenckie, gdy uczyłam się nie tego, co trzeba ;)

11. W jakim sensie? Nie faworyzuję żadnego z tych miejsc, bo mają swoje jasne i ciemne strony. Poza tym, wydaje mi się, że czasem trudno o jasne definicje miejsc o naturze płynnej i kłopotliwej, a między wsią i dziczą, wsią i miastem, miastem i pod miastem jest cała skala doznań ;)

Pytania absyntowe:
1. Z czym kojarzą Ci się muchomory? :D
2. Z czym kojarzy Ci się absynt? :D :D
3. Strzyga czy rusałka? :D
4. Co na śniadanie jedzą krasnoludki? :D
5. Czy istnieje elf bagienny? :D

druga część pytań, już bardziej na serio:
6. Przyroda - tylko życie biologiczne, chemiczne fajerwerki itd. czy nadajesz temu inne znaczenie?
7. Czy w Twoim otoczeniu, w rodzinie opowiadało się (nie czytało) tradycyjne bajki, ludowe "opowieści", legendy?
8. Archetypy Junga, który przemawia do Ciebie najbardziej - niewinny, sierota, wędrowiec, wojownik, męczennik, mag? A może wolisz po prostu trickstera? :)
9. Jaką postać z "mitologii"/demonologii słowiańskiej kojarzysz najlepiej?
10. Baśń (bajka) z dzieciństwa, która zapadła Ci w pamięć.
11. Czy wierzysz w absyntowe wróżki? :D :D :D

Do tego zadania wybieram:
Sabinę
Sarę
Munakira
Gruszki
Eithne
Kasię
Partenię
Ziutę 
Sanię
Dianę
Blo

Różnie to jest z tą ilością obserwowanych, ale fajne towarzystwo, generalnie :D
Jeśli nie chcecie bawić się w tę zarazę, to poproszę tylko o odpowiedzi pod tym wpisem (ładnie proszę).

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Where the Wild Things Are

O czym to nas dziś informuje Google? Celebruje dziś urodziny autora i ilustratora książek dla dzieci.

Pochodzący z rodziny żydowskich emigrantów Maurice Bernard Sendak zmarł w zeszłym roku i miałby dziś 85 lat. Najbardziej znany jest z "Where the Wild Things Are".

W 2009 roku książka została zekranizowana ("Gdzie mieszkają dzikie stwory", reż. Spike Jonze).







środa, 5 czerwca 2013

Baśnie japońskie - czemu pytałam? :D

Dziś wyjaśni się zagadka pytania "z czym kojarzą Wam się bajki japońskie". Byłam bardzo ciekawskim zwierzątkiem, chciałam wiedzieć, co sądzą o temacie moi czytelnicy (grono niewielkie, ale jakże szacowne!).

Z bajkami czy baśniami etnicznymi jest pewien problem. Słowo bajka większość osób kojarzy z literaturą dziecięcą, baśń być może nieco mniej, ale nadal z literaturą przede wszystkim. Gdzieś tam majaczy, że baśniolandia podszyta jest folklorem, że bracia Grimm byli kompilatorami narracji ludowych (no, może jest to nadużycie wobec braci, ale oni też sobie chyba trochę nadużyli w związku z tymi baśniami :D), że istnieje coś takiego jak bajka ludowa. Tu już pojawia się kwestia tradycji i przekazu innego niż ten pisany. W kwestii treści nadal jednak spodziewamy się, poza cudownością, jakiejś nuty pouczenia, morału (i bajka ludowa też faktycznie ma taki walor, służyła porządkowaniu świata, ustawianiu wątków narracji na osnowie mityczno-magicznego postrzegania jego struktury), solidnej dawki dobra i zła.

Dziś właśnie chciałam Wam powiedzieć o przyjemnym zbiorku baśni japońskich. Oznaczony jest jako 18+, co, po początkowym zdziwieniu, może nie budzić już takich odczuć na dalszych etapach lektury ;) Zeszliśmy na folklor, gdzie grozy i gołych bab nie brak. Mówiliście o kaidanach, jako o czymś, co Wam się z bajką (baśnią) japońską kojarzy, więc tego specjalnego zdziwienia tu nie ma.

Jeśli weźmiecie do rąk tę publikację, możecie się jednak nadal zdziwić jej zawartością. I to jest właśnie problem z tym, co można nazwać bajką/baśnią etniczną. Po wyłączeniu specyficznie literaturoznawczych definicji bajki i baśni, rozróżnienia na bajkę ludową i utwór czysto literacki, możemy sobie nawet używać obu pojęć wymiennie. Zostaje przekonanie, że mamy do czynienia z opowieścią, gdzie mamy baśniowy świat. Niesamowitość, cudowność. No i przyda się akcent położony na wyraźne rozróżnienia dobra i zła, morał, tego typu rzeczy. W bajkach etnicznych niekoniecznie tak to wygląda.

Książka, o której mowa to wydanie zbiorku R. Tylera (uwaga, tu nie będzie zaskoczenia: Baśnie japońskie).

Baśnie japońskie to obfity zbiór z serii "Baśnie Etniczne" wydany przez NG. Przyjemny format, twarda oprawa, ładne wydanie. Wielka szkoda, że na prawie 500 stronach nie znalazło się trochę miejsca na jakieś miłe dla oka ilustracje, chociaż wstępne karty rozdziałów mają atrakcyjną szatę graficzną. Ale treść! Treść nie byle jaka. Autor zebrał całe morze opowieści ze "średniowiecznej"* Japonii: od krótkich anegdotek po dłuższe fabuły. Zmieszał w równych proporcjach humor, ciekawostki obyczajowo-historyczne, wątki fantastyczne czy historie z licznymi wierzeniami i magią w tle. Zbiorek przeznaczony jest właśnie dla czytelnika 18+, bo niemało tu motywów erotycznych (erotycznie-demonicznych), najczęściej dość zabawnych. Są momenty :D

Nieobeznanego z tematem czytelnika może srodze dziwić, że opowiastki z tego zbiorku nazwane zostały baśniami. Nawet jeśli nie mamy na myśli baśni literackich czy literackich opracowań tematów zaczerpniętych z folkloru, to... właśnie, jakoś tak ogółem brak tu "baśniowości" ;) Tematyka fantastyczna pojawia się, owszem, często, ale wyraźniejsza jest siła anegdoty obyczajowej czy  "legendarnej" (mnisi, sławni asceci, postacie historyczne, relacje damsko-męskie) lub charakter umoralniającej przypowiastki bez nacisku na jakąś ukrytą strukturę świata. W każdym razie głodny japońskiego folkloru czytelnik otrzyma solidną porcję wierzeń i person nadprzyrodzonych (czy może raczej postaci mitycznych i "duszków" przyrody, bo wielcy bogowie się tu raczej nie udzielają za często, pomijając buddów, których jest mrowie). Postaci ludzkie występujące tu bywają legendarnymi, przywoływane są imiona władców czy dostojników, a pewną matkę cesarza spotykamy w dość dwuznacznej sytuacji z demonem ;) Mamy też oczywiście "typy" ludzkie: młodego, niedoświadczonego mnicha, strachliwego mnicha, mnicha, który łamie zasady swego fachu, przemądrzałego ascetę, zbyt pożądliwego młodzieńca itp. Czytelnik posili się kąskiem krótkich historyjek, w sam raz na jeden gryz, o różnorodnej tematyce, niczym czekoladkami o zróżnicowanym smaku.

Poza bibliografią odnajdziemy listę dzieł japońskich, z których zostały zaczerpnięte opowieści oraz całkiem przyjemny Wstęp, przydatny przede wszystkim dla osób, które z historyczną Japonią nie znają się za dobrze. Opowieści zostały podzielone na rozdziały tematyczne. Jeśli chodzi o fantastyczne stwory (nie ukrywam, że ta część folkloru zawsze interesuje mnie najbardziej), to znajdziemy tu ich spore grono: upiory, bogowie, smoki, tengu, budda, demony; "magiczne" lisy, węże, dziki, borsuki...


* Nasza europejska maniera epokowych podziałów raczej kiepsko ma się do chronologii azjatyckich dziejów i stosuje się do Japonii zupełnie inne podziały na epoki, ery, okresy. Zebrane opowiastki pochodzą mniej więcej z okresu 1100-1350 (chociaż zdarzają się odstępstwa), a ich fabuły osadzone są w latach 850-1050, w klasycznym okresie cywilizacji japońskiej, jak to ujmuje we Wstępie autor.