środa, 29 maja 2013

W japońskiej bajkolandii

Z czym kojarzy się Wam hasło "bajki (baśnie) japońskie" (oczywiście, nie mam tu na myśli anime)?

Czy z czymś takim?
http://www.bajkijaponskie.nostalgia.pl/

Czy może takim?
http://www.konnichiwa.pl/i-bogowie-stworzyli-japonie,7,6.html

A może "opowieści o duchach" - kaidan (kwaidan)?

Interesuje mnie czy kojarzycie "bajki japońskie":

- z bajkami  rozumianymi jako opowiastki z morałem (dla dzieci, młodzieży)
- z bajkami ludowymi, bogactwem folkloru
- legendami i mitami dotyczącymi postaci czy wydarzeń historycznych, ewentualnie narracjami tłumaczącymi różne zjawiska
- opowieściami niesamowitymi

Aby nie zostawiać wpisu tak całkiem na smutno, pusto i nijako: szałowy japoński smok. Stwór zdecydowanie baśniowy :D

Yoshitsuya Ichieisai, 1860

11 komentarzy:

  1. kwaidanyyy wwwywywywywyw xD z serii bardzo konstruktywny komentarz. Ale tak kwaidan to to zachwycilam sie ym starym filmem chyba z lat 60 i to jedyny przejaw japonszczyzny jaki do mnie przemawia

    OdpowiedzUsuń
  2. W sensie opowieści tego typu czy ten film (filmy z lat 60)? :D

    Masz na pewno na myśli film Kobayashiego. Też go lubię. Najbardziej bajeczkę o obciętych uszach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jedno i drugie mocno :D bo sa przeciez inne i filmy i opowiesci raz natrafilam na bardzo ladna mange kwaidanowa ale zabij mnie tytulu nie pamietam i jeszcze musialam ja wklepywac w google translatora bo byla z hiszpanskiej skanlacji

      Usuń
  3. Z "Księżniczką Mononoke" i bogiem-Dzikiem, którego nadal się boję, z "Chihiro" znanym jako "Spirited Away: W krainie bogów", z "Mój sąsiad Totoro" i bajką o magicznych szopach, które chcą przeżyć w naszym świecie. Zachwyca mnie folklor, ta różnorodność. "Księżniczka" pokazuje walkę świata ludzkiego i pozaludzkiego. Więcej narazie nie wymyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moją ulubioną bajką japońską jest Kocia zupa. Bardzo przeryty klimat ma i daje dużo do myślenia.

    http://www.youtube.com/watch?v=cZNyP0Htn_k

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba z wszystkim tak naprawdę. Ostatnio bardziej z kaidanami. Bo trafiłam na fajną książkę o nich, która wyjaśniła mi parę motywów z animców :D Zresztą mitologie wszelakiego rodzaju też bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. kwaidany. anime, dawniej.
    wspomnianą Kocią Zupę też oglądałam, lubię, jak nie lubić kotów i surrealistycznych klimatów w jednym ;3

    Blo.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bajki japońskie" to dla mnie bogactwo folkloru i zarazem historie niesamowite. Nie wkładam tego pojęcia do jednego wora z mitologią - chociaż przyznaję, że bajki z mitologii czerpią. Po części są to opowiastki dla dzieci, owszem, ale sama bym ich dzieciom na sen nie opowiedziała, bo japońskie bajki (chociażby o potworze Mononoke) wieją grozą. :P

    Tak kojarzę "japońskie bajki" - http://24.media.tumblr.com/1fa5f9d2aa13f6b5a1917d96c24994a5/tumblr_mgvjs8CvOW1rnpt6do1_1280.jpg (tja, wiem, że Neil odgrzał dawną japońską baję, ale wpasował się w klimat, mitologię i zaprosił do współpracy genialnego rysownika, Japończyka)

    OdpowiedzUsuń
  8. To urocze, że tak gromadnie odpowiedzieliście na moje pytanie :) A pisałam nie pisać o anime i mandze? :D Kocia zupa jest super ;) Filmy studia Ghibli też lubię. Jeśli połączyć koty i animacje spod ich znaku, to otrzymamy zabawną, odrobinkę tylko surrealistyczną bajkową "Narzeczoną dla kota". Bardzo lubię, szczególnie spasionego Mutę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś oryginalnością nie powalę (podobnież jak czasem komcia, ale cóż... :P Obiecałem, że będę spamował, to spamuję, coby nie wyjść na niesłownego i aroganckiego ciula), ale 'Mononoke Hime, bo ocieka folklorem i magią.

    A najwcześniej, tak w ogóle naj, naj, najwcześniejsze takie spotkanie miałem za bardzo wczesnego smarkacza, kiedy jak zwykle kładąc się spać będąc u dziadków na wakacjach nie miałem co czytać. Wtedy ciocia przyniosła mi spis baśni świata. Były tam opowieści z różnych kontynentów, a zapamiętałem dwie - indiańską, o tym jak jeżozwierz dostał igły i japońską, o demonie-pająku mieszkającym w starej świątyni, którego zabił dzielny samuraj. Pamiętam, że miała klimat. No i mi zostało i jedno i drugie we łbie do tej pory, bo i Indian i samurajow jestem wielkim admiratorem do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah dopiero się dokopałam do tego komentarza, a pisałam niedawno o tej japońskiej opowieści pajęczej. Legenda ma wiele wersji, w Europie właśnie najbardziej jest znana ta w wydaniu Lafcadio Hearna (The Goblin Spider), potem powielana w różnych zbiorkach. Gdybyś pamiętał jaki to był zbiór baśni, przypomniał sobie kiedyś byłabym wdzięczna za info. Ja sobie różne wydania kolekcjonuję i porównuję, oczywiście ;)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.