środa, 3 kwietnia 2013

Rok 1816, rok bez lata

Być może jest zbyt wcześnie na prorokowanie kolejnego "roku bez lata", ale puśćmy wodze wyobraźni. Ta zimowa aura zachęca do wycieczek mentalnych.

W roku 1816 doszło do serii niefortunnych anomalii pogodowych (głównie w Stanach, Kanadzie i na północy Europy), które za to zaskutkowały całkiem fortunnie w kulturze. W Holenderskich Indiach Wschodnich (dziś Indonezja) rok wcześniej doszło do erupcji wulkanu Tambora, aktywne były również inne wulkany (od 1812), trwał okres małej słonecznej aktywności. Temperatury spadły. Pogoda wariowała: mróz zniszczył większość plonów już w maju, w czerwcu szalały burze śnieżne, w lipcu i sierpniu zamarzały jeziora. Czasem upał przechodził w ciągu kilku godzin w temperaturę poniżej zera. Doszło oczywiście do klęski nieurodzaju, klęski głodu i masowych zachorowań.

Wśród "wynalazków" kulturowych związanych z ówczesnymi zmianami w pogodzie wymienia się obrazy Williama Turnera (zachody słońca mogły być faktycznie spektakularne, takie jak na jego obrazach), ale także welocyped (Karla Draisa). Przyczyną powstania pojazdu mógł być brak owsa dla koni ;)

Najciekawsze jednak jest to, co zdarzyło się latem 1816 roku w Villi Diodati, niedaleko Jeziora Genewskiego. Wieczory były burzowe, dni deszczowe. Towarzystwo zebrane w posiadłości Byrona nudziło się niemiłosiernie, więc umilało sobie czas dyskusjami o literaturze, nauce, czytaniem na głos, opowiadaniem anegdot i historyjek. Aura i ponure czasy zachęcały do opowieści strasznych i smutnych, więc powracał wątek duchów i grozy.  Czytano Tales of the Dead (anonimowe tłumaczenie francuskiej Fantasmagoriany). Zdaje się, że to gospodarz zaproponował, by każdy napisał własne opowiadanie grozy. W ramach rozrywki, w ramach towarzyskich zawodów.

Percy Shelley zaczął tworzyć Fragment of a Ghost Story, a także inne utwory. Byron nadgryzł Fragment of a Novel, ale porzucił swój pomysł. Stworzył postać Augustusa Darvella, która spodobała się Polidoriemu. Ten z kolei napisał legendarnego Wampira z diaboliczną postacią Lorda Ruthvena. Historia tego utworu, powiązania z Byronem, a nitek prowadzących do niego jest więcej niż tylko ten jeden wieczór, są na tyle zajmujące, że na pewno i im poświęcę chwilę czasu.

Tego lata Mary Shelley, ówcześnie jeszcze nie żona Percy'ego (chociaż byli już w nieformalnym związku), rozpoczęła pisanie powieści, która z biegiem lat przyjęła tytuł Frankenstein, albo współczesny Prometeusz. I o tym będzie następny wpis, bo sprawa jest fascynująca (to jedna z moich ulubionych historii leżących gdzieś w pobliżu dziedziny gotyckiej powieści), jest w niej nawet wątek polski :D

Obiecuję, że jeśli będziemy mieli "rok bez lata", napiszę coś na miarę Frankensteina ;)

Obrazy Turnera, na których widać "ślady" zmian kolorytu nieba, które wywołały wybuchy wulkanów:

Joseph Mallord William Turner: Norham Castle: sunrise" (c.1835-40, London , Tate Gallery)

Joseph Mallord William Turner: "The fighting Teméraire tugged to her last berth to be broken up" (1839, London , National Gallery)
Zachęcam do przeczytania notki biograficznej, gdzie podkreślona jest rola "roku bez lata" w twórczości malarza: http://www.theartwolf.com/turner_biography.htm

I nasza Marysia:
Miniatura na kości słoniowej przedstawiająca Mary Shelley; wizerunek oparty na masce pośmiertnej;  Reginald Easton, 1851–93, Oxford, Bodleian Libraries




5 komentarzy:

  1. :D coś w tym jest, że brak ciepła inspiruje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha kiedyś to się pisało powieści :D Dziś Byron miałby blogspota i był słynnym blogerem, a Mary pewnie byłaby szafiarką o mrocznym stylu :D

      Usuń
    2. Mary projektowałaby Monster High :)

      Usuń
  2. O, fajny wpis. Jestem ciekawa dalszych rozważań na temat "Frankensteina".

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham obrazy Turnera, chciałabym kiedyś potrafić dokonać fot zawierających nastrój w takim pięknym świetle, jakie umiał namalować.

    OdpowiedzUsuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.