niedziela, 10 marca 2013

Muchomorowe zainteresowania, mikrowpis

Kiedy byłam małym Absyntem, sporo chorowałam. Przesiadywałam sobie w przychodni, gdzie na ścianie wymalowany był las wielkich muchomorów i raźno spacerujący między nimi krasnoludek. Ten obrazek tak wyrył się mojej pamięci, że dziś muchomory są dla mnie jednym z najmilszych motywów, zawsze budzą uśmiech. Osładzały mi niezbyt miłe chwile czekania na wejście do lekarza. Bo jestem tak zwanym "chorobździlem".To słowo istnieje w ogóle? Tak się u mnie mówiło żartem. Raczej to było miłe, przyjazne określenie.

Interesuje mnie symbolika muchomora, sama dłubię sobie muchomory w ramach szalonej twórczości, a więc także folklor, mit, kult związany z intoksykacją tym grzybkiem nie pozostają dla mnie zupełnie obojętne, chociaż na uparte pytania tych, którym zainteresowania muchomorem tłumaczą sobie w jednoznaczny sposób pozostaję głucha. Martwi mnie, że w naszej współczesnej kulturze wszystko się ochoczo spłyca lub sprowadza do sensacji. Długiej tradycji kultów psychodelicznych też się oberwało, zupełnie niesłusznie, bo w dzisiejszych warunkach nadal używa się psychodelików, ale kultura radośnie pozbawiła się jednej z pożytecznych możliwości trzymania tego tematu w ryzach, czyli kanałów rytuału i wierzeń, gdzie rekreacyjny sposób użycia substancji pozostawał podrzędny. Urodziwy muchomorek związany był w folklorze, jak w naturze, z drzewami (szczególnie z dębami, bo i grzybek lubi to dostojne towarzystwo) i z symboliczną rolą ogółu przyrody ożywionej. Wiąże się również psychodeliczne działanie grzyba z inicjacjami wojowników, z bojowym szałem, z wiarą w przekształcenie człowieka w zwierzę (bestię), z wiarą w wilkołactwo. Obfity zestaw.

Muchomor zażyty po odpowiedniej preparacji wywoływał psychiczne zjawisko mikropsji i makropsji (widzenie przedmiotów małymi lub powiększonymi). Ślady takich przeżyć możemy odnaleźć w folklorze w wierzeniach we wszystkie małe ludki, które pałętają się po dzikich ustroniach (oczywiście, nie musi to być jedyne źródło powstawania takich wyobrażeń) lub przeciwnie, mieszkają niedaleko ludzi: małe elfy, gnomy, krasnoludki i inne pokrewne stwory. Olbrzymy też mają tu coś do powiedzenia... No i przemiana samego człowieka w małego ludzika. Z wyobraźni ludowej przeniosły się te motywy do baśni literackich, innych rodzajów literatury, w końcu do popkultury.

Z działaniem muchomora tradycyjnie łączy się wizję krainy szczęśliwości. E.Rowan Laurie i T. White piszą o znajomości tych psychodelików u Celtów ("Speckled Snake, Brother of Birch: Amanita Muscaria Motifs in Celtic Legends", http://www.seanet.com/~inisglas/AmanitaArticle.pdf). Wielu badaczy łączy wizje psychodeliczne po zażyciu muchomorów (ale też i innych halucynogenów) z wizjami krain zmarłych i krain bogów (przywoływane są: Uttarakuru, Pola Elizejskie, Avalon, Eden, Ogród Hesperyd, Ynys Vitrin - Wyspa Szkła, Glasberg). Niektórzy, jak R.G.Wasson, uważali, że to właśnie z muchomora czerwonego robiono najświętszy napój, mityczną wedyjską somę (lub zaratusztriańską haomę). Polecam również teksty Wassona: http://www.newalexandria.org/archive/ http://books.google.pl/books?id=Jj8EAAAAMBAJ&pg=PA100&redir_esc=y#v=onepage&q&f=true numer z artykułem Seeking the Magic Mushroom.


Źródło

3 komentarze:

  1. heh, ciekawe czy od muchomorów u Germanów albo Celtów wzięła się fascynacja krasnalami, które dziś zalewają niemieckie ogrody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krasnale i muchomory to jedna bajka, że tak powiem :D Zawsze idą w parze. Obawiam się jednak, że prawdziwy Germanin czy Celt długo by się zastanawiał nad przeznaczeniem ozdoby trawnikowej ;)

      Usuń
    2. tak abstrahując od archeologii oraz związków dawnych Germanów i Celtów z przyogrodowymi mieszkańcami dzisiejszych niemieckich trawników, związek krasnala z muchomorem jest ciekawą wspólną bajką :)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.