poniedziałek, 10 grudnia 2012

Muchomor jako świąteczny symbol pomyślności

Na choinkach coraz częściej wiszą muchomorki. Przez jakiś czas ten motyw, obecny dawniej wśród świątecznych ozdób, leżał sobie zakurzony i zapomniany. Wraca wraz z modą na rękodzieło. Przypominają sobie o nim ci, którzy mają w głowach obrazki muchomorowych bombek z dzieciństwa. Jeszcze nieśmiało wkracza do masowej, fabrycznej produkcji. Czy wkrótce wróci na bożonarodzeniowe kartki? Po 1905 roku, gdy część adresową pocztówki podzielono na dwie części i wcześniej przeznaczoną także do pisania stronę z "obrazkiem" uwolniono (można było teraz wpisywać życzenia czy pozdrowienia na tej samej stronie, co adres), ilustratorzy mogli w końcu zaszaleć. Dużą popularnością cieszyło się umieszczanie na pocztówkach symboli szczęścia: podkówek, kominiarczyków, koniczynek. Wśród pocztówek bożonarodzeniowych i noworocznych wyróżniają się te z muchomorem jako znakiem szczęścia.




Tak, tak! Grzyb halucynogenny i skojarzony przy tym w potocznej świadomości ze swoimi właściwościami
trującymi - tak widzimy go dziś. Cóż, kiedyś było nieco inaczej. Może nieco dziwić, że trujący grzybek stał się symbolem szczęścia i to cieszącym się niemałym "wzięciem" wśród autorów ilustracji do pocztówek. Trudno odpowiedzieć na pytanie dlaczego niektóre przedmioty, zjawiska, zwierzęta stają się symbolami szczęścia, a inne nie. Z reguły źródła giną gdzieś w dziejowej mgle. Bywa, że łatwiej nam określić mniej więcej kontekst, w którym dana rzecz staje się znakiem szczęścia. Podkowa bez wątpienia jest symbolem kojarzonym z pomyślnością głównie przez jej związek z bardzo ważnym, kojarzonym z dobrobytem w wielu kulturach zwierzęciem. Oczywiście, powiązania tego typu sięgają aż czasów prehistorycznych i trudno wyłapać bezpośrednią przyczynę dla której akurat podkowa ma przynosić pomyślność. Z podobnych przyczyn ciężko określić w jakim stopniu to muchomor stał się znakiem szczęścia jako grzybek halucynogenny, wykorzystywany przez szamanów w kilku rejonach świata. Nie ma z pewnością bezpośredniego związku między tym urodziwym grzybkiem, którego umieszczano na pocztówkach, a symboliką muchomora w kontekście szamanizmu, transu czy podróży po świecie duchów i innych niesamowitych istot (muchomorowe panny). Pośrednie powiązania (hipotetyczne raczej) można jednak odszukać.

Muchmorek trafił na bożonarodzeniowe, noworoczne pocztówki (ale także i na drzewka bożonarodzeniowe) jako symbol pomyślności. Jego niewątpliwe powodzenie (jeszcze na początku lat 90-tych w wielu polskich domach można było znaleźć ozdoby choinkowe w kształcie muchomorów; w tej chwili ten motyw dekoracyjny przeżywa swój renesans, ale jego źródła są inne niż źródła pochodzenia muchomorka jako ozdoby choinkowej) w tej materii możemy sobie zgrabnie wytłumaczyć samą urodą grzybka, który pięknie się komponował z białym, zaśnieżonym tłem. Można również pomyśleć, że obecność tego grzybka jako symbolu kojarzonego ze świętami bierze się też stąd, że wygrywa plebiscyt na najładniejszego grzyba. W ten sposób staje się przedstawicielem grzybowego narodu, który przecież ma się całkiem dobrze w wigilijnym menu (dlaczego akurat w tym menu są grzyby, to inna historia). Tak, ale... przecież ani muchomorów nie jemy raczej ani nie jest ta wygrana w wyborach miss grzyba ważniejsza od bycia starodawnym symbolem szczęścia. Obrzędowość i tradycja zimowych świąt jest kojarzona przede wszystkim z zaklinaniem pomyślności i nie mówimy tu tylko o świętach chrześcijańskich, ale pogańskich czy o zwyczajach ludowych związanych z zimą i nowym rokiem w wielu rejonach świata.







Zima, właśnie... Na pocztówkach bożonarodzeniowych muchomorki były często pokazywane na śniegu, co także powinno budzić zdziwienie: to w końcu grzyb wrażliwy na przymrozki bardziej niż inne i nie znajdziemy go często w grudniowym, zaśnieżonym lesie. Mimo to, muchomor został skojarzony z krainą zimy nie całkiem bezpodstawnie i nie tylko dla celów artystycznych. Właściwości halucynogenne  grzybka wykorzystywano ochoczo w północnych i zimnych krainach, na Syberii i w Skandynawii. Napiszę o tym pewnie jeszcze kiedyś, więc teraz pozostawię czytaczowi pewien poznawczy niedosyt, który przyprawię pikantną informacją, że syberyjski folklor, muchomor i święty Mikołaj mogą mieć ze sobą całkiem sporo wspólnego ;)

Być może to ten pierwiastek niezwykłości, jaką przypisywano halucynogenowi, echo, które niosła ze sobą "mitologia" muchomora, rezonujące w wielu miejscach na świecie zadecydowało o sile obrazu, na którym znajdujemy muchomora. Trafił do katalogu symboli szczęścia, na pocztówki i na choinki.

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie to opisałaś :)
    w moim rodzinnym domu zachowało się jeszcze parę bombek-muchomorów i muchomorków :)właściwie to nie zastanawiałam się nad tym dlaczego zawsze wieszaliśmy je na choince.. fajnie wiedzieć, w końcu ;)
    (pani od kota Czesława)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blog, jak można zauważyć, wciąż jeszcze taki trochę mało aktywny, ale mam nadzieję zmienić to powoli (myślałam, że będę robić to szybciej, ale blogpsot wymaga więcej uwagi ;) )

      Usuń
    2. bardzo się cieszę, że trafiłem na Twój blog, bo kolejna ciekawa informacja, dzięki której wiem co robią szklane muchomorki w moim pudełku z ozdobami choinkowymi :)

      Usuń
  2. Fantastyczny blog - zwłaszcza dział z ilustracjami do baśni. Temat muchomora ulubiony - pilnie tropiony także w książeczkach dla dzieci;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem w muchomorach zakochana po uszy :)

      Usuń

Witam w mojej baśni!
Zostawiając komentarz, tworzysz to miejsce razem ze mną.
Ze względu na spam moderuję komentarze do starszych postów.